Wydanie weekendowe | Nasze podsumowanie tygodnia

To miał być tydzień salonu samochodowego w Genewie. Jednak mimo ogromnego natłoku nowości, kilku informacjom udało się przedrzeć na czołówki

Genewa to jak zwykle idealne miejsce na pokazanie swoich luksusowych zapędów i wizji przyszłości. Był więc cudowny Aston Martin DB11, produkcyjna wersja Bugatti Chiron, wyjątkowe Lamborghini Centenario czy ich konkurent ze Szwecji Koenigsegg Regera. Jeśli będziemy mieli w życiu farta to być może uda nam się któregoś z nich zobaczyć jadącego na drodze.

Z bardziej przyziemnych tematów to szykujmy się na kolejną inwazję SUV. Audi pokazało swojego Q2. Z tyłu wygląda trochę jak VW Polo, ale i tak będzie hitem sprzedażowym. Nie był bym tego taki pewien patrząc na Maserati Levante. Na żywo niczym specjalnym się nie wyróżnia. To samo można powiedzieć patrząc na Seata Ateca, za to możemy obstawić w ciemno, że po nowego SUV-a Skody będą ustawiać się kolejki. To nie koniec. Volkswagen przygotowuje się do prawdziwej ofensywy w tym segmencie, nawet powstający ze zgliszczy Borgward chce mieć swojego SUV.

Kto już model SUV w swoim programie ma ten pokazuje nowego crossovera. Toyota zaciera ręce na model C-HR. Z oznaczenia brzmi jak model Hondy, z wygląda co nieco też przypomina auta tej marki. Niemniej jednak wygląda jak model koncepcyjny, a według zapewnień Toyoty jest w pełni wersją produkcyjną. Wnętrze podobno japończycy mają gotowe, ale póki co pokazać go nie chcą żeby konkurencja nie widziała. Premiera jesienią na salonie w Paryżu.

Jednym z najbardziej rozczarowujących stoisk w Genewie było to od BMW. Wspaniałego modelu M2 trzeba było praktycznie szukać, a marki Mini w ogóle nie było. Wstyd. Za to naszym faworytem na targach nie była żadna z super nowości tylko limitowane i Porsche 911 R. Można go śmiało umieścić w kategorii "kup go, a na nim zarobisz". Idealna "jedenastka" z ręczną skrzynią, mocą 500 KM i nadwoziem lżejszym od GT3 RS.

Jednak nie samą Genewą człowiek żyje. Autostrada Wielkopolska po raz kolejny uznała, że płacimy za przejazd ich autostradą za mało i podniosła opłaty. Tłumaczenie jak zwykle to samo - spłata kredytów, rozbudowa itd., a może chodzi o to żeby wpisać trasę Konin - Świecko do księgi rekordów Guinessa jako najdroższą drogę świata. Myślę, że jesteśmy już bardzo blisko. Mniejszy żal można mieć do Nokiana. Co prawda oszukiwali w testach, ale mało, że się do tego przyznali to jeszcze powiedzieli, że więcej tego nie robią. Trudniej złagodzić skandal będzie firmie Takata. Akcja serwisowa dotycząca poduszek powietrznych może objąć nawet 90 mln samochodów. I to jest rekord Guinessa.

Do następnego tygodnia!

Więcej o: