Pierwsza Alfa Romeo produkowana w Polsce. Włoskie emocje, Alfisti i Milano z Tych. Jest i wideo!

We Włoszech nowa Alfa Romeo Milano już rozpaliła emocje. Nie wszystkim podoba się wybór polskich zakładów. O Alfie Romeo Milano można jednak opowiadać spokojnie i z humorem, o czym przekonałem się podczas rozmowy z Danielem Guzzafame, który w koncernie Stellantis odpowiada za nowego włoskiego crossovera. Nie zabrakło polskich akcentów, historii o dieslu i planów na to, by najbardziej zagorzali Alfisti i tifosi przekonali się do Milano z Tych.

Alfa Romeo Milano. Gdy zobaczyłem pierwsze zdjęcia to mina mi zrzedła. Tylko na jednej z kilkunastu fotografii nowy włoski crossover prezentował się atrakcyjnie. Co innego na żywo. Jest lepiej. Właściwie to zdecydowanie lepiej. Stąd to jeden z najlepszych przykładów na to, by nie oceniać samochodu czy innego produktu tylko na podstawie zdjęć. Najlepiej poznać go osobiście. 

Zobacz wideo Alfa Romeo Milano. Pierwsza Alfa Romeo produkowana w Polsce. Premiera w Mediolanie

Nie mogłem oprzeć się pokusie, by w samochodzie doszukiwać się wspólnych elementów z innych samochodów grupy Stellantis. Innymi słowy, szukałem charakterystycznych przycisków, dźwigienek, pokręteł i innych elementów, które dobrze znam nie tylko ze współczesnych Citroenów czy Peugeotów, ale także Jeepa czy Opla. Przypuszczam, że statystyczny klient Alfy Romeo nie zwróci na nie uwagi. Ale zapewne niejeden dziennikarz motoryzacyjny czy sprzedawca w salonie przeprowadzi stosowną analizę. Czy to coś złego, że w samochodzie jest sporo wspólnych elementów? Absolutnie nie. Tak obecnie konstruuje się samochody w ramach dużych grup. Tak postępują marki z całego świata. Norma. 

Alfa Romeo MilanoAlfa Romeo Milano Tomasz Okurowski

Aflisti, tifosi i włoski diesel. Przekona ich Veloce

Ale czy prawdziwy alfista albo nawet włoski tifosi tak łatwo przełknie miks francusko-włoskich rozwiązań? Czy w epoce globalizacji można jeszcze zachować duch marki i utrzymać jej wyjątkowość? Zapytałem o to Daniela Guzzafame, odpowiedzialnego za model Milano we włoskiej marce. "To dobre pytanie" - usłyszałem w odpowiedzi. "Jestem w kontakcie z miłośnikami marki z całego świata, którzy jeżdżą różnymi modelami. Oczywiście, mają różne spostrzeżenia. Chciałbym jednak nawiązać do historii sprzed wielu lat, którą przypominam w rozmowach z naszymi fanami. Do dziś pamiętam rwetes, jaki kilkadziesiąt lat temu podniósł się, gdy Alfa Romeo po raz pierwszy sięgnęła do diesla. To było dla Alfy Romeo wyjątkową nowością. Już wówczas jednak wieszczono, że diesel oznacza koniec marki znanej z silników benzynowych. Nic złego się nie stało, a przez lata klienci chętnie wybierali diesle, którym oczywiście sporo brakowało do ideału. W obecnej sytuacji zachęcam każdego, kto wątpi w przyszłość Alfy Romeo, by poznał z bliska Milano Veloce. Przejedź się. Sprawdź osobiście. To nasza odpowiedź dla tych, którzy wątpią w to, co robimy. Jestem pewien, że przekonają się jak ogromny wkład włożyliśmy w kompaktowy samochód od grupy Stellantis. To połączenie znakomitych składników z Francji, Włoch, ale także i z Polski" – dodał Daniel Guzzafame.

Która wersja będzie sprzedażowym hitem? Cóż, jaki rynek taka odpowiedź. "Wszędzie tam, gdzie modele spalinowe tracą na popularności, to elektryk powinien być numerem jeden" - przyznał Guzzafame. Z ceną 30 tys. euro Alfą Romeo startuje w odmianie hybrydowej. Do elektrycznej trzeba doliczyć kolejne 10 tys. euro. Czy zawojują rynek? Z pewnością w Tychach i Mediolanie bardzo na to liczą. 

Alfa Romeo MilanoAlfa Romeo Milano Tomasz Okurowski

Marzenia. Alfa Romeo Milano Veloce na benzynę

Każdy, nawet wysoka kadra kierownicza w Alfie Romeo mają swoje marzenia. Z Milano wiązane są spore nadzieje. Jean-Philippe Imparato (szef Alfa Romeo) przekonywał, że nieprawdziwe jest stwierdzenie, że Alfą Romeo wraca. "Alfa Romeo cały czas jest i mamy plan, by każdego roku wprowadzać nowy model. Dotrzymamy słowa" - podniesionym głosem objawił Imparato, który nie krył dużej pewności siebie. Przyklasnął mu w tym sam Carlos Tavares. Wyglądało to na szczerą reakcję, mimo widocznych objawów, że pomiędzy obydwoma panami nie ma zbyt szczególnej chemii. Podobnie jak między Tavarasem a włoskim rządem, który zachęca chińskie firmy do inwestycji na Półwyspie Apenińskim.

Jean-Philippe Imparato - prezes Alfa RomeoJean-Philippe Imparato - prezes Alfa Romeo Tomasz Okurowski

Carlos Tavares, szef koncernu Stellantis i Jean-Philippe Imparato, prezes Alfa RomeoCarlos Tavares, szef koncernu Stellantis i Jean-Philippe Imparato, prezes Alfa Romeo Tomasz Okurowski

Gdy zapytałem Daniela o szanse na sportową odmianę Milano Veloce z silnikiem spalinowym, to wymownie się uśmiechnął i przytaknął – "Też bym chciał i na obecną chwilę nie wykluczam, że marzenie mogłoby się spełnić". Na pocieszenie pozostaje napęd na cztery koła Q4, który będzie dostępny dla elektryka i wersji hybrydowej (z tyłu silnik elektryczny).

Jak prezentuje się Alfą Romeo z bliska? Pierwszy kontakt był bardzo pozytywny. Na ogromnych 20-calowych przepięknych felgach samochód prezentuje się jak mały atleta. Albo niewielki, wprawiony w boju paker z dobrej siłowni na włoskim osiedlu. Nawet na żywo przód wzbudza mieszane uczucia. Obstawiam, że przynajmniej część nabywców zainwestuje w nową, akcesoryjną osłonę chłodnicy. Jedna nawet już jest. Na zdjęciach pokazano wersję z elegancko stylizowanym napisem Alfa Romeo. Takim, jaki znamy z samochodów sprzed kilkudziesięciu lat. Nie spodziewałem się, że zbierze tyle skrajnych opinii. Nie wszystkim przypadł do gustu. Dla mnie zaś to strzał w 10. 

Daniel Guzzafame przekonywał mnie, że Alfa Romeo Milano to rodzinny samochód. Jak na crossovera segmentu B o długości 4,17 m bagażnik jest spory, ale trudno mi uwierzyć w deklarowane 400 l pojemności. Obstawiam, że jest o kilkadziesiąt litrów mniej. Zastrzegam przy tym, że jako referencyjny przyrząd pomiarowy posłużyły moje oczy. 

Alfa Romeo MilanoAlfa Romeo Milano Tomasz Okurowski

Kabina Alfa Romeo Milano. Twardo. Bardzo twardo. Przytulnie

Kabinę urządzono całkiem przytulnie. Z przodu nawet tak rosły facet jak ja usadowił się wygodnie. Gdy jednak znalazłem optymalną pozycję (lubię siedzieć niżej i z bardziej wyprostowanymi nogami) to okazało się, że nie mam szans, by usiąść z tyłu za samym sobą (klamka na wysokości słupka nie wzbudza dużego zaufania). Zmieściłem się, dopiero gdy podwyższyłem fotel kierowcy i przesunąłem bliżej deski rozdzielczej. Ale wówczas z przodu nie było mi już tak dobrze. Wniosek? Jak się uprzesz to Alfą Romeo Milano całkiem wygodnie pojadą cztery osoby dorosłe. Cztery, a nie pięć. 

We wnętrzu Alfy Romeo króluje twardy plastik. Skąd zatem wrażenie przytulności? Pewnie ze względu na wzornictwo oraz nieliczne miękkie elementy, znajdujące się w zasięgu ręki. Całość zaprojektowano dość przejrzyście, więc nawet najmniej wprawny kierowca powinien dość szybko oswoić się z Alfą. Cieszę się, że zachowano tradycyjny panel sterowania klimatyzacją ze zwykłymi przyciskami. Jest także pokrętło do regulacji głośności. Innymi słowy, małe praktyczne centrum sterowania znane choćby z Jeepa Avenger. 

 

Z Mediolanu na Czerską

Zestaw multimedialny działa dość sprawnie, a pokładowa nawigacja opracowana przez TomTom dość szybko poradziła sobie ze znalezieniem adresu w Warszawie i wyznaczeniem trasy z Mediolanu. Ekran o przekątnej 12,3" w konsoli dobrze reagował na dotyk. Nieźle także prezentuje się wirtualny kokpit z charakterystycznymi fragmentami tub, jak w starszych Alfach stosowano dla analogowych zegarów. W pokładowej elektronice próżno zaś doszukiwać się Android Automotive. Tego nie ma. A czy pojawi się w niedalekiej przyszłości? Daniel tylko się uśmiechnął i przyznał, że na razie nie, ale nie wyklucza współpracy z Google w przyszłości. 

Alfa Romeo MilanoAlfa Romeo Milano Tomasz Okurowski

A co do przyszłości warto wspomnieć o jednym. Pierwsze jazdy zaplanowano jeszcze przed wakacjami. Produkcja w Tychach ruszy w ciągu najbliższych miesięcy (stąd nadzieje, że w światowym rankingu Polska wskoczy na wyższą pozycję pod względem produkcji aut), a większość aut i tak trafi na eksport. Klienci w Polsce poczekają na samochód dłużej niż na rynkach Europy Zachodniej. Można zatem oczekiwać, że dopiero pod koniec roku pierwsi szczęśliwcy odbiorą Milano z salonu. Czy wśród nich będą wierni alfisti? To dobre pytanie. Daniel Guzzafame nie krył, że liczy przede wszystkim na tych klientów, którzy obecnie jeżdżą takimi modelami jak Mito czy Giulletta. A tych we Włoszech nie brakuje. Niestety w Polsce są znacznie rzadziej widywane. Oby z Milano nie było podobnie. Wyjazd na premierę Alfa Romeo Milano sfinansował Stellantis Polska. 

Jeśli miałbyś kupić auto włoskiej marki. Wolisz wersję produkowaną we Włoszech czy w Polsce?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.