Wygięty dostawczak jechał tempem żółwia. Plik mandatów na kwotę 6600 zł

Mocno przeładowany samochód dostawczy, niezabezpieczony towar w przestrzeni ładunkowej, rozmowa przez telefon komórkowy podczas jazdy, lekceważenie obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa. Kierowca za popełnione wykroczenia został ukarany mandatami na kwotę 6600 złotych.

Auto transportujące towary o dopuszczalnej maksymalnej masie całkowitej wynoszącej 3,5 tony, ważyło o ponad 2 tony więcej. Jak informują policjanci, którzy uniemożliwili dalszą jazdę kierowcy prowadzącemu dostawczego Mercedesa, już z daleka było widać, że pojazd jest przeładowany. Samochód był dosłownie wygięty z powodu naporu towarów na pace, a kierowca przemieszczał się po drodze tempem żółwia. Auto do kontroli skierowali policjanci ruchu drogowego z Wałbrzycha (woj. dolnośląskie), którzy dodatkowo wypatrzyli, że mężczyzna kierujący autem podczas jazdy rozmawiał przez telefon komórkowy trzymając urządzenie w dłoni. 

Kierowca otrzymał zakaz dalszej jazdy

Mundurowi w trakcie kontroli przeładowanego Mercedesa sprawdzili przestrzeń ładunkową. Wtedy wyszło na jaw, że towar nie został właściwie zabezpieczony. Transport zawierał ponad 2 tony towaru więcej, niż wynosiła dopuszczalna ładowność auta. Z tego właśnie powodu szofer nie był w stanie jechać z właściwą prędkością po drodze. W związku z nieprawidłowościami policjanci kierującemu zakazali dalszej jazyy.

24-latek odebrał plik mandatów 

Do nadmiernej masy doszły jeszcze inne wykroczenia. 25-latka ukarano za rozmowę przez telefon komórkowy podczas jazdy oraz za niewłaściwie zapięty pas bezpieczeństwa. Kiedy doszło do zatrzymania, wyszło na jaw, że pas pasażera jest wpięty w klamrę pasa kierowcy, a osoba kierująca w ogóle nie miała zapiętego pasa. Mieszkaniec Wrocławia w związku z popełnionymi wykroczeniami otrzymał mandaty na kwotę 6600 złotych, a do jego konta dopisanych zostało kilkanaście punktów karnych.

Zobacz wideo
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.