Chińskie elektryki zaleją Europę. Wszystko wskazuje na nowego światowego lidera

Przyszłość motoryzacji została określona. Są nią samochody zeroemisyjne. Pojawia się jednak pytanie, kto zdobędzie miano światowego lidera. Wszystko wskazuje na to, że będą to Chiny. Ale Europa nie poddaje się w dążeniu do popularyzacji tego typu środków transportu

Licznik Elektromobilności w Polsce na koniec marca 2022 roku wskazuje ponad 45 tysięcy pojazdów elektrycznych. W to zaliczają się zarówno auta w pełni elektryczne, jak też hybrydowe typu plug-in. W skali Europy ten odsetek jest jeszcze większy. Już ponad 12 proc. rejestracji stanowią auta elektryczne.

To jednak dopiero początek. Przewidywania ekspertów jasno wskazują, że liczba aut zeroemisyjnych będzie z każdym rokiem coraz większa. Wynika to z wielu kwestii, w tym m.in. dążenia do spełnienia postanowieniem porozumienia paryskiego czy ogłoszenia przez marki dat zaprzestania sprzedaży wariantów wyposażonych w silniki spalinowe. W wielu przypadkach pokrywa się to z podpisanym porozumieniem na COP26 przez wybranych o zawieszeniu sprzedaży aut spalinowych do 2035 roku. O zmianach w przepisach piszemy regularnie na stronie głównej gazety.pl.

Zobacz wideo Tak powstaje nowa generacja legendy. Zaglądamy do fabryki VW ID. Buzz

Zeroemisyjny rozwój

Popularyzacja aut zeroemisyjnych przyspiesza. Mimo że 2021 rok był trudnym okresem dla przemysłu motoryzacyjnego, na co duży wpływ miał globalny niedobór chipów, globalna sprzedaż samochodów elektrycznych wzrosła ponad dwukrotnie w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy, osiągając poziom 6,6 miliona sztuk, w porównaniu z zaledwie 3 milionami w roku 2020 – wynika ze wstępnych danych dotyczących wolumenu sprzedaży pojazdów elektrycznych przytoczonych przez Międzynarodową Agencję Energii (IEA), która podaje, że cały wzrost netto globalnej sprzedaży samochodów w 2021 roku można przypisać właśnie dzięki pojazdom elektrycznym.

Dlaczego tak jest? Otóż np. w Europie koncerny motoryzacyjne mają ściśle określone polityki produkcyjne, a pojazdy elektryczne są na ich czele wraz z wariantami samochodów najlepiej się sprzedających.

Elektryków najwięcej w Chinach

Chiny odnotowały przełomowy rok 2021, niemal trzykrotnie zwiększając sprzedaż samochodów elektrycznych z 1,2 do 3,4 miliona. Europa na tym tle pozostaje drugim co do wielkości rynkiem dla samochodów elektrycznych – liczba nowych rejestracji wzrosła o prawie 70 proc. do 2,3 mln, z czego mniej więcej połowę stanowiły samochody hybrydowe typu plug-in.

W Stanach Zjednoczonych sprzedaż po raz pierwszy przekroczyła pół miliona sztuk, ale ogólny udział pojazdów elektrycznych w rynku pozostaje znacznie niższy niż w Chinach i na wielu rynkach europejskich.

Według IEA, Chiny, Europa i Stany Zjednoczone odpowiadają obecnie za około 90 proc. globalnej sprzedaży samochodów elektrycznych, co pokazuje, że e-mobilność nie rozwija się w tym samym tempie na całym świecie.

Polityka rządu pozostaje główną siłą napędową światowych rynków samochodów elektrycznych, ale ich dynamika w 2021 roku odzwierciedla również bardzo aktywny rok ze strony przemysłu motoryzacyjnego. Zapowiedzi, cele i premiery nowych modeli przyczyniły się do umocnienia przekonania, że przyszłość samochodów to samochody elektryczne – podsumowuje MAE, ostrzegając jednocześnie, że znaczna część oszczędności w zakresie emisji, jakie przyniosą pojazdy elektryczne, została zniwelowana przez równoległy wzrost globalnej sprzedaży SUV-ów.

Pandemia wspomaga rynek e-pojazdów

Ostatnie dwa lata są wyjątkowo trudne dla sektora pojazdów. Pandemia orz globalny niedobór mikroprocesorów (półprzewodników) znacząco utrudnił produkcje oraz dostępność aut. Co ciekawe nie zawsze dotyczył ten problem właśnie aut elektrycznych. W wielu krajach, w 2021 r. e-samochody wykonały ogromny skok naprzód.

Według analizy przeprowadzonej przez PwC, pojazdy elektryczne z napędem akumulatorowym stanowiły 8,2 procent nowych rejestracji na 14 głównych rynkach w ubiegłym roku, w porównaniu z zaledwie 4,1 procent w roku 2020. Podczas gdy kilka rynków europejskich oraz Chiny osiągnęły dwucyfrowy udział w rynku w 2021 roku, Stany Zjednoczone pozostają w tyle z udziałem pojazdów BEV wynoszącym zaledwie 2,6 procent.

Sprzedaż i ekspansja

Tak dochodzimy do jednej z ważniejszych kwestii z punktu widzenia przyszłości sektora motoryzacyjnego – ekspansji marek na nowe rynki. Biorąc pod uwagę dynamicznie zwiększającą się sprzedaż można oczekiwać, że chińscy producenci postanowią wejść zarówno do Europy, jak też USA. Już w tym momencie na Starym Kontynencie swoich sił próbuje Seres czy Nio. Zauważa się też coraz większe zainteresowanie klientów tymi konstrukcjami, które pod względem technologii czy wyposażenia nie odbiegają, a czasami przewyższają europejskie konstrukcje.

BYD HanBYD Han fot. BYD

Ponadto już w tym momencie Chiny prześcigają europejskich producentów pod względem liczby dostępnych aut. Pod koniec 2020 roku do wyboru było przeszło 100 modeli, co w porównaniu do 28 pojazdów w Europie stanowi dosłowną przepaść.

Skąd taka różnica? Otóż producentom kazano, by w każdym roku określony procent ich produkcji był napędzany elektrycznie. To zmusiło ich do zainwestowania w badania oraz taśmy produkcyjne. Z dużymi efektami. Aktualny program rozwoju skupionego na elektrykach przemysłu motoryzacyjnego Chińskiej Republiki Ludowej jest rozpisany do 2036 roku. Przewiduje, że już w 2025 roku 20 proc. sprzedawanych w kraju samochodów będzie napędzanych elektrycznie.

Co jest częścią ogólnej strategii elektryfikacji transportu – od ciężarówek, przez autobusy, po szybką kolej łączącą miasta. – Rozwój samochodów elektrycznych spełnia trzybardzo ważne cele Pekinu. Po pierwsze zredukowanie duszących zanieczyszczeń powietrza (…). Po drugie samochody elektryczne zwiększają bezpieczeństwo energetyczne.

„Zapotrzebowanie Chin na ropę rośnie z dnia na dzień", ostrzegał Wan. Pekin liczy, że samochody elektryczne zmniejszą import ropy, który ciągle rośnie w związku z rosnącą liczbą właścicieli aut. Trzeci powód to wzrost konkurencyjności – wymieniał Daniel Yergin w „New Map".

Kolejną kwestią jest dostępność do surowców. Chiny zrobiły to czego nie udało się całemu światu. Stały się nieledwie potentatem surowcowym. Efekt? Dziś od Pekinu uzależnione jest od 60 do 70 proc. światowych dostaw składników niezbędnych do produkcji akumulatorów trakcyjnych, a ich produkcja w 75 proc. odbywa się właśnie w Państwie Środka. To wystarczający powód by stać się światowym potentatem technologii i móc w sprawny i przemyślany sposób sterować rynkami świata.

Dobry moment ekspansji chińskich produktów wynika też z faktu słabnącej pozycji OPEC, zwiększających się cen ropy naftowej, jak też nadal słabo rozwiniętym odnawialnym źródłom energii na terenie m.in. Europy. Ponadto w obecnej sytuacji geopolitycznej, gdzie dla Europy toczą się trudne negocjacje co do pozyskiwania ropy i gazu, Chiny mogą z powodzeniem zaoferować rozwiązaniem zwane elektromobilnością.

Można więc zakładać, że europejscy producenci mimo szczerych chęci będą musieli pogodzić się z faktem, że już niedługo ich nieskażona do tej pory ziemia, zostanie zasilona propozycjami prosto z Chin. A jak się łatwo domyślić najlepszym wabikiem dla klienta będzie cena, która już teraz jest bardziej atrakcyjna dla wariantów elektrycznych z Chin.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.