Lubicie motorsportowe wideo? To będzie najbardziej przerażające, jakie kiedykolwiek obejrzycie

Zawody motocyklowe wyglądają efektownie? No to popatrzcie tylko na to nagranie. Tak wyglądał przejazd zwycięzcy podczas niedawnego wyścigu odbywającego się na wyspie Man. Nagranie dosłownie mrozi krew w żyłach. Tu w każdej sekundzie coś może pójść nie tak.

Wyścigi wydają się proste? Przecież wystarczy wsiąść na motocykl, przekręcić manetkę przyspieszenia do oporu i starać się dojechać do mety na przedzie peletonu. Tyle jednak mówi teoria. Bo w praktyce wiele zależy od toru, po którym poruszają się pojazdy. A jednym z trudniejszych na świecie jest wyścig na wyspie Man.

Zobacz wideo 18-latek ulicami miasta jeździł motocyklem na jednym kole

Ciasne uliczki szczelnie zamknięte w żywopłot, a motocykl pędzi 300 km/h

Wyścig odbywa się ulicami wyspy Man. Wprost przez drogi poza miastem, ale i arteriami miejscowości. Tak, na wyspie Man nie ma ograniczeń prędkości. Powód jest jednak prosty. Drogi są na tyle kręte i wąskie, że właściwie nie trzeba ich wyznaczać. Kierowcy sami pilnują prędkości.

Tu motocyklista jedzie jednak momentami 300 km/h. Oczywiście robi to w ramach zamkniętej drogi na czas zawodów. Ogromna skala zagrożenia nadal jednak pozostaje i nie ma to wiele wspólnego z bezpieczeństwem. Bo organizatorzy imprezy nie wykasują przecież ciasnych zakrętów otoczonych żywopłotami czy możliwości wyskoczenia na jezdnię dzikiego zwierzęcia z przydrożnych zarośli. Do tego nawet najdrobniejszy błąd może się zakończyć przewrotką i po prostu... śmiercią. A gdyby tego było mało, miejscami przy drodze widać szpaler ustawionych fanów wyścigu. To jedynie potęguje ewentualne niebezpieczeństwo.

 

Kadry z tego nagrania w połączeniu z prędkością motocykla wyglądają wręcz nierealistyczne. Prezentują się trochę jak kadry z gry komputerowej. Gry, w której kierowca naprawdę może być nieustraszony, bo niewiele ryzykuje.

Kto prowadził motocykl z nagrania? Ten kierowca zwyciężył

W tej perspektywie powiedzieć można jedno. Davey Todd, czyli zawodnik, którego przejazd był rejestrowany, wykazał się ogromną odwagą, ale i umiejętnościami. Te drugie nie powinny jednak dziwić. W końcu mówimy o niespełna 30-latku, który sprawia wrażenie, jakby urodził się na motocyklu. To też doświadczony zawodnik, który w tym konkretnym wyścigu Senior TT wygrał. I zdobył zwycięstwo w wielkim stylu. Jego przewaga nad Joshem Brooksem wyniosła aż 39,084 s.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.