Wyścigi równoległe traktorów do ryżu to najdziwniejsza rzecz, jaką dziś zobaczycie

Do wyścigów równoległych wcale nie jest potrzebny tor z równym jak stół asfaltem. Wystarczy kawałek pola ryżowego zalanego wodą i dwa traktory do ryżu. I choć opis rzeczywiście brzmi dziwnie, już samo oglądanie zawodów może dać wiele frajdy.

Motoryzacyjne ciekawostki znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Pierwsze zdziwienie? Pewnie nie wiedzieliście o tym, że jest coś takiego jak traktor do ryżu. Tym bardziej że w niczym nie przypomina on Ursusa. Wygląda trochę jak taczki z długimi rączkami i silnikiem od komara. Dopiero drugi szok dotyczy samych zawodów. Zwłaszcza że te wyglądają trochę jak błotny odpowiednik wyścigów na jedną czwartą mili.

Zobacz wideo Potrącenie kobiety na przejściu. Policja publikuje nagranie ku przestrodze

Wyścigi traktorów do ryżu, czyli coś na kształt błotnego drag race

Poniższe kadry pochodzą z Tajlandii. Kraju, który jest szóstym na świecie producentem ryżu. Każdego roku pola opuszczają ponad 32 mln ton tego produktu. Rolnikom z Tajlandii mocno zależy na wydajności pracy. Są w stanie "wyprodukować" ponad 5,8 tys. kg ryżu z każdego hektara. To wysoki wskaźnik na tle innych światowych producentów. Do jego osiągnięcia konieczne są jednak maszyny. Podstawę stanowi właśnie traktor do ryżu. Te uwiecznione w instagramowym kadrze mają w dużej mierze miano samoróbki. Ale jak widać, w trudnych warunkach podmokłego pola sprawdzają się idealnie. Na tyle idealnie, że nadają się nawet do wyścigów.

Ciężko powiedzieć, kto w tym wyścigu okazał się zwycięzcą. Nawet gdybyśmy go poznali, jego imię czy nazwisko pewnie i tak wiele by nam nie powiedziało. Dużo ważniejsze jego to, że tajlandzki "sport" wygląda mocno efektownie. Prowadzący ścigają się po zalanym wodą polu w towarzystwie wyraźnych rozbryzgów wody, zamieniających się systematycznie w rozbryzgi błota. W pewnym momencie w kadrze widać też sterowanie silnikiem. To przyjmuje formę linki zakończonej karabińczykiem. Pociągnięcie karabińczyka wkręca silnik na obroty.

 

Wiecie, że traktory do ryżu produkuje też firma... Kubota?

Wyścigi wyglądają obłędnie. Choć nie chciałbym siedzieć na miejscu kierowcy tego pojazdu. Po krótkim wyścigu konieczny jest bowiem "gruntowny" prysznic. Tak wielkie są rozbryzgi błota. Na tym jednak nie kończą się ciekawostki, o których opowiem w tym materiale. Bo mam jeszcze jedną. Szukając backgroundu, znalazłem jeszcze jedną informację. Ta dotyczy jednej z najbardziej znanych firm japońskich produkujących mini traktory rolnicze do ryżu. A nazywa się ona... Kubota! Tak, jak świetnie znane w Polsce klapki.

Kubota w języku japońskim to nic innego, jak zadbane pole ryżowe. Firma przyjęła zatem nazwę na cześć swojego głównego produktu. Tak, aby podkreślić jakość traktora. I co ciekawe, powstała dużo wcześniej od klapków Kubota. Bo została założona w 1980 r. w Osace.
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.