Konkretny, a niekonkretny. Mandat za jazdę rowerem po chodniku i tak był potrzebny

W konkretnych przypadkach rowerzysta może jechać chodnikiem. Musi jednak pamiętać, że od tego roku za zbyt szybką jazdę otrzyma konkretny mandat. Można narzekać, że "zbyt szybkiej jazdy" nie sprecyzowano, ale to i tak jedna z najważniejszych zmian w przepisach.

Polską wstrząsnęła wiadomość z Warszawy o groźnym potrąceniu trzylatki przez rowerzystę. O zdarzeniu z Bulwarów Wiślanych pisaliśmy także my, zastanawiając się, co zrobić, żeby takie sytuacje się nie powtarzały. Zwracaliśmy wtedy uwagę na rowerzystów, którzy w zatłoczonych centrach miast jeżdżą zbyt szybko po ścieżkach rowerowych.

Mandatu za "zbyt szybką jazdę po ścieżce rowerowej" w Polsce nie ma, a to oznacza, że rowerzyści powinni kierować się zdrowym rozsądkiem. Od niedawna jednak można dostać mandat w wysokości 300 zł, jeśli jedziemy za szybko po chodniku. Więcej porad dla rowerzystów znajdziesz na stronie głównej gazety.pl.

Rowerzysta potrącił trzylatkęRowerzysta potrącił trzylatkę na Bulwarach Wiślanych. Musiało do tego dojść

Mandat, którego polskie miasta potrzebowały

Skąd pomysł na taki mandat? Pojawił się głównie z myślą o pędzących między pieszymi elektrycznych hulajnogach. To problem, który nasila się zwłaszcza, kiedy w Polsce robi się ciepło, a coraz więcej z nas przesiada się na e-hulajnogi oraz przeróżne UTO. Tak w przepisach określa się urządzenia transportu osobistego. Napędzane silnikami elektrycznymi potrafią osiągnąć naprawdę wysokie prędkości, co jest szczególnie niebezpieczne właśnie na chodnikach. Nowy mandat dotyczy także rowerzystów.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że chodniki są dla pieszych, a każda inna osoba jest na nich gościem. Polskie przepisy jasno określają, kiedy wolno nam po nich jechać. A kiedy już się na chodniku znajdujemy, to zawsze trzeba przepuszczać pieszych i starać się im nie przeszkadzać.

Nowy mandat ma więc zdyscyplinować wszystkich, którzy o tym zapominają, a po chodnikach pędzą na złamanie karku, często slalomem między pieszymi.

Zobacz wideo Wyprzedzał rowerzystkę na rondzie. Nie zachował odpowiedniej odległości, a potem uciekł z miejsca wypadku

Duże pole do interpretacji. Bo co znaczy "za szybka"?

Wszyscy piesi na pewno przyklasnęli nowemu mandatowi, ale już wśród rowerzystów i użytkowników UTO budzi on spore kontrowersje. Brakuje tu konkretu, ponieważ terminy "zbyt szybka jazda" lub "prędkość zbliżona do prędkości pieszego" są szerokie i pozostawiają spore pole do interpretacji. Co znaczy "za szybko"?

O tym będzie decydował funkcjonariusz, a pod uwagę weźmie wiele czynników. Czy dało się określić konkretną prędkość? Wydaje się, że nie. Poza tym trudno sobie wyobrazić, żeby patrole policji lub straży miejskiej w zatłoczonych miejscach w miastach chodziły z miernikami prędkości i polowały na użytkowników hulajnóg jak na kierowców. Celem nowego mandatu jest wyłapywanie osób, które przesadzają i stwarzają niebezpieczeństwo.

Samo jego istnienie w taryfikatorze ma działać odstraszająco. Każda historia o kimś kto został nim ukarany, może skłonić następne osoby do wolniejszej jazdy.

A co jeśli nie zgadzacie się z interpretacją funkcjonariusza? Oczywiście nie ma musicie przyjąć takiego mandatu. Pamiętajcie tylko, żeby go nie podpisywać, ponieważ podpis jest przyznaniem się do winy. Sprawa trafi do sądu i to sędzia rozstrzygnie, jaka kara się należy lub nie. Warto jednak dokładnie to przemyśleć. Kiedy sąd zdecyduje, że na mandat zasłużyliśmy, to może wymienić znacznie większą karę niż 300 zł z taryfikatora.

Policja kontroluje rowerzystów (zdjęcie ilustracyjne)To sprawdzi policjant albo strażnik. Każdy rower musi spełniać cztery punkty

Najważniejsze mandaty na chodniku

Naruszenie przez kierującego rowerem, hulajnogą elektryczną lub urządzeniem transportu osobistego, korzystającego z chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów i pieszych, obowiązku:

  • poruszania się z prędkością zbliżoną do prędkości pieszego - 300 zł
  • ustąpienia pierwszeństwa pieszemu - 300 zł
  • nieutrudnienia ruchu pieszemu - 300 zł

Kiedy rowerzysta może jeździć po chodniku?

Zasada jest prosta - chodnik jest dla pieszych. Jednak są przypadki, kiedy rowerzysta może jechać po chodniku. Po pierwsze, możemy jeździć chodnikiem, jeśli opiekujemy się jadącym na rowerze dzieckiem, które nie ma jeszcze dziesięciu lat. Na chodnik możecie także wjechać, kiedy panują bardzo złe warunki atmosferyczne - jest ulewa, mgła, śnieżyca, wieje porywisty wiatr itd.

Kolejny wyjątek to sytuacja, kiedy nie ma drogi dla rowerów, chodnik ma co najmniej dwa metry szerokości, a na jezdni dozwolony jest ruch szybszy niż 50 km/h (te trzy warunki muszą zostać spełnione). Jechać wśród pieszych możecie także, kiedy przed chodnikiem umieszczono znak "droga dla pieszych" (C16) oraz tabliczkę "nie dotyczy rowerów" (T22).

Nie każdy łamie przepisy ze złośliwości

Sprawa jazdy po chodniku jest jednak nieco bardziej złożona. Rowerzyści podkreślają, że infrastruktura rowerowa wciąż jest zbyt skromna, a poruszanie się jedzną - z powodu nieprzepisowej jazdy kierowców - najczęściej zbyt niebezpieczne. Część cyklistów twierdzi więc, że woli zaryzykować otrzymanie mandatu niż ryzykować wpadnięciem pod koła rozpędzonego auta. Szczególnie że jest on wyjątkowo niski - grozi za to zaledwie 50 zł.

Rowerzysta jednak musi pamiętać, że na chodniku jest gościem i nie stwarzać niebezpieczeństwa dla pieszych.

A jak jest z UTO?

Przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych, UTO i sprzętu sportowo-rekreacyjnego są bardziej restrykcyjne niż te dla rowerów. Po pierwsze wyżej wymienione pojazdy mogą poruszać się wyłącznie po drogach dla rowerów, pasach rowerowych wydzielonych z jezdni lub trasach pieszo-rowerowych. Gdy żadna z tych opcji nie jest możliwa, w przypadku hulajnogi elektrycznej trzeba skorzystać z jezdni, jednak tylko, gdy ograniczenie prędkości na niej to nie więcej niż 30 km/h.

Hulajnogi elektryczneHulajnogi elektryczne fot. Kira Hofmann/dpa via AP

Więcej o: