Rajdowy mistrz dostał pod choinkę malucha. Cieszy się jak dziecko

Petter Solberg jest rajdowym i rallycrossowym mistrzem świata. Norweski kierowca dostał na gwiazdkę nietypowy prezent. To maluch, czyli polski Fiat 126p. Okazuje się, że ma do niego ogromny sentyment.

Tęsknota Polaków za małym fiatem jest zrozumiała. W końcu to samochód, który zmotoryzował naszą ojczyznę. Ale kto by pomyślał, że podobne uczucie żywi do niego rajdowy mistrz świata z bogatej Norwegii?

Lubisz sporty motorowe? Czytaj o nich na gazeta.pl

A jednak. Petter Solberg ucieszył się ze świątecznego prezentu tak bardzo, że zaczął chwalić się nim w mediach społecznościowych. Przy okazji zdradził małą tajemnicę. Maluch jest spełnieniem marzeń Solberga dlatego, że właśnie ten model był jednym z pierwszych samochodów w jego życiu.

Rajdowiec napisał na Twitterze i Facebooku, że jeździł podobnym autem w wieku 18 lat i wciąż pamięta jego "monstrualną moc": 24 KM. Dzięki temu dowiedzieliśmy się, że Norweg uczył się jazdy w podobny sposób, jak wielu rodzimych mistrzów sportów motorowych.

Wbrew pozorom maluch może dać na śliskiej nawierzchni dobrą szkołę. To krótki i lekki samochód z napędem na tylną oś. Kiedy wprowadzimy go w kontrolowany poślizg, trzeba reagować błyskawicznie, żeby wyjechać z zakrętu dobrą stroną.

Petter Solberg to nie byle kto. Jest jednym z najlepszych kierowców rajdowych ostatnich dekad. Fani sportów motorowych na pewno pamiętają, jak na przełomie wieków latał swoim Subaru Imprezą WRC po rajdowych odcinkach specjalnych.

Petter Solberg dostał malucha pod choinkę. Teraz Mr Hollywood ma jeszcze lepszy humor

Solberg ma spektakularny styl za kierownicą, ale robi równie duże wrażenie, kiedy wychodzi z auta. Jest prawdziwym showmanem i błyszczy w rozmowach z dziennikarzami. Pewnie dlatego zyskał przydomek Mr Hollywood.

Lista sportowych zdobyczy Norwega jest długa, ale najważniejszy był tytuł rajdowego mistrza świata w WRC, który zdobył wraz z pilotem Philem Millsem w fabrycznym teamie Subaru w 2003 roku. Jest pierwszym norweskim kierowcą, któremu to się udało. Łącznie wygrał 13 rajdów w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Świata WRC. Później dołożył do tego dwa tytuły mistrza świata w Rallycrossie, w 2014 i 2015 r.

Rallycross należy do kategorii wyścigów, ale tak naprawdę jest połączeniem rajdowych aut i techniki jazdy, z wyścigowymi zasadami i warunkami. Solberg zaczynał od tej popularnej w Skandynawii dyscypliny w 1992 r. i wrócił do niej po zakończeniu rajdowej kariery. To dowód, że Mr Hollywood starzeje się jak... maluch. Samochód z roku na rok zyskuje na wartości, a człowiek wciąż ma ogromne umiejętności i co ważniejsze, zawsze dobry humor. Jest najlepszym ambasadorem, jakiego sporty motorowe mogły sobie wymarzyć.

Teraz będzie się woził poczciwym "malarem" po drogach w okolicach szwedzkiego miasta Mitandersfors, przy granicy z Norwegią. Solberg przeprowadził się tam, bo jego żona Pernilla Walfridsson jest Szwedką. Zarówno ona, jak i brat Petera Henning, a także ich mama i tata (Tove i Terje) są kierowcami rajdowymi lub rallycrossowymi.

Syn Oliver był na pierwszym rajdzie, kiedy miał dwa lata, potem ścigał się na crosskartach (terenowej wersji gokartów), a teraz startuje w rallycrossie i rajdach autem WRC. Co zrobić, taka rodzina, taki kraj.

Sądzimy, że Petter Solberg będzie traktował swojego drugiego Fiata 126p znacznie delikatniej niż jego poprzednika przed laty. Z tego, co pisze, można wywnioskować, że jest dla niego niezwykle cenny i raczej ma zamiar podziwiać 24-konnego "potwora" w garażu. Kto wie, może to właśnie maluchowi zawdzięcza swój znakomity refleks i umiejętności?

 
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.