Garmin DriveSmart 55 - sprawdzamy czy akcesoryjna nawigacja ma sens

Z powodu coraz bardziej rozbudowanych multimedialnych systemów pokładowych i wzrostu popularności smartfonów rynek elektronicznych akcesoriów samochodowych kurczy się w zastraszającym tempie. Systemy car audio i nawigacyjne cieszą się coraz mniejszym zainteresowaniem. Mimo to amerykański specjalista od nawigacji wszelkiego rodzaju, firma Garmin, mniej więcej rok temu zaprezentował zupełnie nową linię urządzeń samochodowych, które pomagają dotrzeć do celu.

Jej przedstawicielem jest model Garmin DriveSmart 55 z ekranem o przekątnej 5,5 cala. Urządzenia takiej wielkości stanowią złoty środek. Są na tyle duże, że łatwo je obsługiwać i odczytywać informacje, a jednocześnie dostatecznie kompaktowe, aby zmieścić w wielu miejscach w kabinie samochodu.

Garmin DriveSmart 55 działa dobrze, ale nie jest pozbawiony wad

W telegraficznym skrócie: Garmin dobrze sprawdza się jako zewnętrzna nawigacja, ale jak większość takich urządzeń ma pewne ograniczenia. Poza tym system jego mocowania i zasilania jest daleki od ideału. Największe zalety to w miarę atrakcyjna cena (zwłaszcza w porównaniu z nawigacją fabryczną), wysoka jakość urządzenia i oprogramowania. DriveSmart 55 może być dobrym sposobem na wzbogacenie starszych modeli samochodów o sprawnie działający system nawigacyjny i kamerę cofania. Przy kilku istotnych zastrzeżeniach.

Model DriveSmart 55 robi dobre pierwsze wrażenie. Uruchamia się i działa szybko, a grafika systemu operacyjnego jest estetyczna i czytelna. Producent w komplecie dostarcza uchwyt oraz kabel ładujący po podłączeniu do tzw. gniazda zapalniczki. Przewód służy również jako antena, dzięki której DriveSmart może uzyskać dane na temat aktualnego ruchu drogowego. Drugim sposobem dostępu do danych jest sparowanie nawigacji ze smarftonem, który po zainstalowaniu odpowiedniej aplikacji przekazuje je Garminowi.

Garmin DriveSmart 55 i BC 40Garmin DriveSmart 55 i BC 40 fot. Łukasz Kifer

Uchwyt do nawigacji powinien być wyposażony w "lepką" przyssawkę

Nie we wszystkich samochodach znalezienie miejsca na umieszczenie urządzenia jest proste. Uchwyt jest nieduży, a montaż w nim nawigacji nie sprawia żadnych problemów. Wadą jest możliwość mocowania praktycznie tylko do przedniej szyby. Garmin zastosował klasyczną gumową przyssawkę, która w przeciwieństwie do niektórych rozwiązań nie ma adhezji do tworzyw sztucznych, więc nie umocujemy jej nigdzie na tablicy przyrządów. Wywołuje to kilka problemów. Po pierwsze, umieszczanie urządzenia na szybie może ograniczać pole widzenia kierowcy. W niektórych krajach jest nawet zabronione. Po kilku próbach uznałem, że ze względu na nieduże rozmiary najlepszym i najbezpieczniejszym miejsce dla Garmina są okolice lusterka wstecznego. Dodatkowym plusem takiego montażu jest możliwość łatwego sięgania do ekranu i jego obsługi. W samochodach z mocno pochyloną przednią szybą i długim podszybiem jej dolna krawędź bywa daleko od kierowcy. Żeby obsłużyć zamocowany tam sprzęt trzeba się pochylać, a to nie jest bezpieczne ani wygodne. Bardziej uniwersalna przyssawka typu "gecko" znacznie poszerzyłaby spektrum możliwości umieszczenia ekranu nawigacyjnego o różne miejsca na tablicy przyrządów.

Zobacz wideo

Kabel zasilający równocześnie pełni funkcję anteny

Dlatego jeśli chcemy mieć dostęp do informacji na temat ruchu drogowego, powinien być podłączony, co nastręcza pewnych problemów. Im wyżej umieścimy urządzenie, tym trudniej to zrobić tak, żeby nie przeszkadzało w czasie jazdy. Zwłaszcza że takie gniazdka są zazwyczaj umieszczone na dole konsoli środkowej. Można próbować jeździć bez zewnętrznego zasilania, korzystając z wbudowanego akumulatora, ale ten działa znacznie krócej, niż miałem nadzieję. Dlatego zazwyczaj dość szybko trzeba się zmierzyć z wyzwaniem, jakim jest bezpieczne i wygodne poprowadzenie kabla zasilającego. Garminowi brakuje pojemniejszego akumulatora.

Po pokonaniu tych problemów czas pozwolić Garminowi kierować nas do celu. A to idzie mu całkiem dobrze. Wyboru celu można dokonać na kilka sposobów: głosowo albo korzystając z klawiatury ekranowej. Ta ostatnia opcja działa najlepiej. Sam proces nawigowania jest najmocniejszą stroną Garmina DriveSmart. Ekran nie jest przeładowany informacjami, a mapa bardzo czytelna.

Grafika systemu jest bardzo estetyczna, a obsługa intuicyjna

Trochę brakowało możliwości bardziej szczegółowej konfiguracji wyświetlanych danych na temat trasy, ale da się z tym żyć. Te najważniejsze są przez cały czas dostępne. Chodzi o najbliższy manewr i odległość do miejsca, w którym trzeba się go spodziewać, prędkość samochodu, odległość lub czas dotarcia do celu (można wybrać tylko jedno) oraz aktualne ograniczenie prędkości. Ta ostatnia informacja jest bardzo przydatna, szczególnie w starszych modelach samochodów, które nie ostrzegają o przekroczeniu prędkości, co może się zdarzyć zwłaszcza w nieznanych rejonach.

Asystent pasa ruchu działa bardzo sprawnie. To istotny element skutecznej nawigacji wyświetlający graficzny schemat najbliższego rozjazdu lub skrzyżowania i jasno pokazujący, który pas należy zająć lub gdzie skręcić. Informacje na temat nadchodzącego manewru nawet na dość szybko pokonywanych rondach są przekazywane we właściwym momencie i trudno się pomylić albo przegapić zjazd, a to wcale jest oczywiste w wielu systemach nawigacyjnych.

Również obraz mapy wyświetlany w dwóch albo trzech wymiarach jest bardzo czytelny. Garmin zastosował grafikę i kolory, które są łatwe do identyfikacji i wyglądają czytelnie i ładnie. Trochę mniej pochwał należy się algorytmom wyznaczającym trasę dojazdu. Niemal zawsze trafimy na miejsce, ale czasami droga będzie daleka od ideału. Łatwo to stwierdzić zwłaszcza w dobrze znanych i często pokonywanych rejonach, kiedy wskazówki urządzenia czasami lepiej po prostu zignorować, bo prowadzi okrężną drogą.

Garmin DriveSmart 55 i BC 40Garmin DriveSmart 55 i BC 40 fot. Łukasz Kifer

Dlaczego nie używać nawigacji w smartfonie?

Można spytać, po co używać akcesoryjnej nawigacji, skoro prawie każdy ma smartfon, w którym działa ona bardzo dobrze. W dodatku, że pod względem wyznaczania trasy, przewidywania czasu dojazdu i informowania o natężeniu ruchu drogowego Garmin nie wytrzymuje konkurencji z niemal idealnymi Google Maps, ale mało która nawigacja jest w stanie przetrwać taką konfrontację.

Używaniu smartfona w charakterze urządzenia do nawigacji ma również wady. Zwłaszcza jeśli musimy robić to często. Tak samo jak akcesoryjną nawigację, trzeba umieścić go w uchwycie na tablicy przyrządów lub na szybie. Telefon z bez przerwy włączonym ekranem nagrzewa się i rozładowuje dość szybko, co nastręcza problemów zwłaszcza latem. Często okazuje się, że mimo podłączenia do kabla zasilającego telefon przerywa ładowanie akumulatora, ze względu na wzrost temperatury i generalnie niebezpiecznie się nagrzewa. Częste używanie smartfona w charakterze nawigacji w ciepłym klimacie może spowodować zmniejszenie trwałości i pojemności akumulatorów, a nawet uszkodzenie drogiego urządzenia.

Android Auto i CarPlay są bezkonkurencyjne

Sprawa wygląda inaczej w przypadku nowoczesnych samochodów wyposażonych w multimedia ze złączem Apple CarPlay lub Android Auto, a zwłaszcza bezprzewodowym. Jeśli do kompletu mamy indukcyjną ładowarkę, używanie telefonicznej nawigacji jest najwygodniejszym sposobem dotarcia do celu, lepszym nie tylko od zewnętrznej nawigacji, ale w większości przypadków również od fabrycznych samochodowych systemów. Oczywiście żeby skorzystać z takiej możliwości potrzebny jest nowoczesny smartfon i samochód z odpowiednią funkcjonalnością.

Android AutoAndroid Auto fot. Filip Trusz

W przypadku kiedy musimy podróżować często albo długo, wybieramy się w nieznane rejony i od idealnej trasy ważniejsze jest dla nas dotarcie do nieznanego celu, zewnętrzne urządzenie nawigacyjne, takie jak Garmin DriveSmart 55, może być najwygodniejsze. Dodatkową zaletą jest atrakcyjna cena. Producent określił ją na 900 zł, ale w sklepach w sprzętem elektronicznym można ten model kupić taniej. Taka cena nie jest wielką barierą, a pozwoli oszczędzić telefon, który musi pełnić również wiele innych funkcji oraz wyposażyć starsze i bardziej ubogo wyposażone samochody w dodatkową funkcjonalność.

Kamera Garmin BC40

Dodatkowym plusem modelu Garmin DriveSmart 55 jest możliwość współpracy z kamerą cofania BC40 tego samego producenta. Mocuje się ją w dostarczonej razem z produktem specjalnej ramce tylnej tablicy rejestracyjnej, a komunikacja z ekranem odbywa się bezprzewodowo przy użyciu interfejsu Bluetooth.

W teorii to znakomity pomysł, który pozwala wzbogacić samochód o kamerę ułatwiającą manewry cofania oraz parkowania. Wyświetlany obraz nie jest najwyższej jakości, ale zapewnia wystarczająco dobrą widoczność i rozeznanie w terenie za autem. Dzięki możliwości ustawienia pionowego kąta mocowania oraz szerokokątnemu obiektywowi łatwo osiągnąć widoczność podobnego wycinka terenu, niezależnie od usytuowania mocowania tablicy w samochodzie.

Zazwyczaj też dość szybko łączy się ekranem, chociaż czasami trzeba zaczekać kilka sekund, zwłaszcza w pierwszym momencie po uruchomieniu urządzenia. Największym problemem związanym z kamerą cofania jest fakt, że możemy jej nie znaleźć na samochodzie, kiedy do niego wrócimy.

Garmin DriveSmart 55 i BC 40Garmin DriveSmart 55 i BC 40 fot. Łukasz Kifer

Zewnętrzna kamera może być łakomym kąskiem dla złodzieja

Garmin BC 40 jest mocowany na zatrzaski z tworzywa i w żaden sposób nie został zabezpieczony przed kradzieżą. W dodatku dość mocno wystaje z ramki tablicy rejestracyjnej, więc łatwo go zauważyć. Zdecydowanie wolałbym, żeby urządzenie miało mniejsze rozmiary, ale to jednocześnie ograniczyłoby pojemność baterii. Poza tym przy wartości takiego akcesorium wynoszącej 650 zł w bogatszych pewnie nie stanowi to problemu, ale zostawiając samochód zaparkowany na ulicy w Warszawie, zawsze drżałem o to czy będzie na swoim miejscu po powrocie.

Po kilkukrotnym kuszeniu losu zdecydowałem się zdejmować ją za każdym razem kiedy samochód nie był zaparkowany w bardzo bezpiecznym miejscu: parkingu strzeżonym, zamkniętym podwórku albo garażu. W takiej sytuacji korzystanie z kamery mija się z celem, bo wymaga zachodu, którego nie są warte jej zalety. Dlatego w naszych warunkach kamerę Garmin BC 40 warto polecić tylko tym, którym bardzo zależy na możliwości obserwowania tego co się dzieje z tyłu samochodu. Może stanowić rozwiązanie dla kierowców aut z bardzo ograniczoną widocznością do tyłu albo wręcz pozbawionych tylnego okna, na przykład samochodów dostawczych, ale wciąż ryzyko kradzieży jest zbyt wysokie.

Komplet urządzeń: Garmin DriveSmart 55 i BC 40 można kupić nieco taniej niż osobno - za 1450 zł.

Garmin DriveSmart 55 i BC 40Garmin DriveSmart 55 i BC 40 fot. Łukasz Kifer

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.