Niemcy przerobili elektryka na auto wodorowe. Jak się tym jeździ? Sprawdziłem

Myślisz, że Niemcy forsują tylko samochody na prąd? Błąd. Okazuje się, że auto elektryczne już nie jest tak przyjazne dla środowiska jak głoszono do tej pory. Bosch nieoczekiwanie stawia na rozwiązania wodorowe i przerabia samochody elektryczne na wersje z ogniwami paliwowymi. Przejechaliśmy się jednym z pierwszych prototypów.

Po latach negowania wodoru i forsowania napędów elektrycznych Niemcy nieoczekiwanie zmienili zdanie. Bosch w rekordowym tempie przestawia się na gospodarkę wodorową (do 2026 r. wyda niemal 2,5 mld euro na inwestycje i rekrutuje nowych specjalistów do zespołu liczącego już 3 tys. osób). W Stuttgarcie ruszyła już nawet seryjna produkcja modułów zasilania (pierwsza dostawa do klienta w USA już ruszyła w drogę), a na drogi wyjechały pierwsze prototypy samochodów dostawczych z wodorowymi ogniwami paliwowymi. Przejechałem się jednym z nich.

Zobacz wideo Produkcja paliwa wodorowego

Jak wygląda wodorowy dostawczak? Niepozornie. Zresztą oceńcie sami.

Prototyp elektrycznego samochodu dostawczego z wodorowymi ogniwami BoschPrototyp elektrycznego samochodu dostawczego z wodorowymi ogniwami Bosch Tomasz Okurowski

Prototyp elektrycznego samochodu dostawczego z wodorowymi ogniwami BoschPrototyp elektrycznego samochodu dostawczego z wodorowymi ogniwami Bosch Bosch. Materiały producenta

Prototyp elektrycznego samochodu dostawczego z wodorowymi ogniwami BoschPrototyp elektrycznego samochodu dostawczego z wodorowymi ogniwami Bosch Bosch. Materiały producenta


Na ulicy właściwie nie odróżnienia od innych aut. Inżynierowie z firm ABT (znany od lat specjalista ds. tuningu pojazdów) i Bosch sięgnęli po elektrycznego Volkswagena Craftera. Skąd taka decyzja? Samochód elektryczny łatwiej zmodyfikować. Wystarczyło zdemontować akumulatory, by w ich miejsce zainstalować wodorowe ogniwa paliwowe, pięć zbiorników na 10 kg wodoru (w przeciwieństwie do kompozytowych zbiorników Toyoty Bosch stawia na znacznie cięższą stal) oraz niewielką baterię litowo-jonową. Przebudowa objęła także układ chłodzenia, instalację elektryczną oraz system sterowania.

Elektryk z wodorem

Co powstało po przebudowie? Samochód elektryczny zasilany ogniwami wodorowymi, który można zatankować w ciągu 6 minut. Przejedzie znacznie dalej od pierwowzoru (elektryczny Crafter przejedzie nieco ponad 100 km a wodorowy ponad 500 km) i rozpędzi się do wyższej prędkości (jest szybszy o ponad 25 km/h). Tak przynajmniej deklarują twórcy, gdyż podczas pierwszych jazd testowych nie mogłem sprawdzić zasięgu jak i prędkości maksymalnej. Nie mogłem również zasiąść za kierownicą. Pierwsza jazda tylko na fotelu pasażera. Szkoda.

Jak się jeździ dostawczakiem z wodorowymi ogniwami paliwowymi? Zadziwiająco dynamicznie. Auto zachowuje się jak wiele modeli elektrycznych. Znakomicie reaguje na wciśnięcie pedału gazu i rozpędza się na tyle sprawnie, że w ruchu miejskim łatwo będzie wyprzedzić wiele aut spalinowych. Wszystko oczywiście bez jakichkolwiek odgłosów pracy silnika. Słychać jedynie szum wiatru opływającego nadwozie, pracę zawieszenia i odgłosy toczenia kół. Nie słychać za to charakterystycznego gwizdu silnika elektrycznego. Innymi słowy w kabinie jest dość cicho.

Pierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami BoschPierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami Bosch Tomasz Okurowski

Pierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami BoschPierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami Bosch Tomasz Okurowski

Pierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami BoschPierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami Bosch Tomasz Okurowski

Pierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami BoschPierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami Bosch Tomasz Okurowski

Pierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami BoschPierwsza jazda samochodem elektrycznym z wodorowymi ogniwami Bosch Tomasz Okurowski

Przy niskich prędkościach (do 20 km/h) prototyp jeździ tylko z wykorzystaniem energii zgromadzonej w niewielkim akumulatorze litowo-jonowym (starczy na nieco ponad 20 km). Po przekroczeniu 20 km/h do gry włączają się ogniwa paliwowe, by zapewnić więcej energii i doładować baterię. Na pokładzie wciąż jest jednak dość cicho, a samochód rozpędza się zadziwiająco szybko (wystarczy zerknąć na dodatkowy zestaw wskaźników, by przekonać się jak rośnie moc). Nie dziwi zatem, że konstruktorzy zrezygnowali z przycisku kickdown w podłodze.

Padł akumulator 12V? Nie pojedziesz

Elektryczny Crafter z ogniwami paliwowymi jest jeszcze na wczesnym etapie badań. Trudno ocenić jak samochód będzie zachowywać się podczas bardzo mroźnej zimy czy ekstremalnych upałów. Prototyp wciąż można ładować z gniazdka (by zasilić wbudowany akumulator litowo-jonowy), gdyż zachowano fabryczne przyłącze auta. Trzeba oczywiście pilnować poziomu naładowania tradycyjnego akumulatora 12V (bez niego nie można uruchomić pojazdu).

Otwartą kwestią pozostaje żywotność układu. Bosch szacuje, że pierwszy seryjnie produkowany napęd z ogniwami (produkcja ruszyła w połowie lipca 2023 r. w Stuttgarcie m.in na potrzeby amerykańskich ciężarówek Nikola, które zadebiutują na rynku tuż po tegorocznych wakacjach) powinien zachować pełną sprawność przez co najmniej 20 tys. godz. (ok. 600 tys. do miliona km przebiegu zależnie od średniej prędkości). Po tym czasie moc spadnie do ok. 85 proc.

Bosch rozpoczął produkcję własnych napędów wodorowych.Bosch rozpoczął produkcję własnych napędów wodorowych. Tomasz Okurowski

Bosch rozpoczął produkcję własnych napędów wodorowych.Bosch rozpoczął produkcję własnych napędów wodorowych. Tomasz Okurowski

Bosch rozpoczął produkcję własnych napędów wodorowych.Bosch rozpoczął produkcję własnych napędów wodorowych. Tomasz Okurowski

Bosch rozpoczął produkcję własnych napędów wodorowych.Bosch rozpoczął produkcję własnych napędów wodorowych. Tomasz Okurowski




Ile kosztuje jazda na wodorze? Niemało

A co z kosztami użytkowania samochodu z ogniwami wodorowymi? Obecnie cena za 1 kg wodoru wynosi w UE zależnie od stacji i kraju 10-14 euro (ok. 45 zł - 62 zł). Łatwo policzyć ile zatem kosztuje przejechanie 100 km, skoro przy zbiornikach w których mieści się 10 kg wodoru prototypowe auto może przejechać nie więcej niż 540 km. Bosch szacuje, że przy obecnym tempie rozwoju produkcji elektrolizerów już za kilka lat eksploatacja auta z ogniwami będzie wyraźnie tańsza niż spalinowego. Nietrudno przy tym zgadnąć, że Niemcy forsują przy tym rozwój produkcji tzw. zielonego wodoru (najbardziej korzystna dla środowiska), by szybko ograniczyć niebieski (w procesie produkcji wykorzystywane są paliwa kopalne). Znamienne, że w ogóle nie bierze się pod uwagę wodoru wytwarzanego z wykorzystaniem energii z elektrowni atomowych (nasi zachodni sąsiedzi konsekwentnie odchodzą od atomu).

Ogniwa to dopiero początek. Bosch szykuje także silniki zasilane wodorem (pod względem wydajności porównuje je do najnowocześniejszych diesli). Cała gama napędów trafi przede wszystkim do pojazdów ciężarowych użytkowanych na długich trasach. Według firmowych prognoz już w 2030 r. co piąta ciężarówka na świecie (pojazd o masie nie mniejszej niż 6 ton) będzie wyposażona w technologię wodorową. A co pozostałymi? Z pewnością diesel tak szybko nie zniknie z transportu. Na najkrótszych dystansach będzie musiał jednak ustąpić miejsca odmianom elektrycznym. Pod tym względem szefowie firmy nie mają złudzeń. Od tak mocno forsowanej elektromobilności nie ma odwrotu. Wyjazd na pierwsze jazdy testowe został sfinansowany przez Bosch Polska. Firma nie miała wglądu i wpływu na treść przygotowanej publikacji. 

Więcej o:
Copyright © Agora SA