Citroen znalazł sobie nowego rywala. Nie uwierzycie, jaką markę wymienił jego szef

Rywal wyznaczony przez szefa Citroena nie brzmi mocno ambitnie. Cele wskazane dla marki jednak już tak. Wypowiedź managera odpowiedzialnego za francuskiego producenta aut brzmi trochę jak pomieszanie z poplątaniem.

Sprawa zaczęła się od wypowiedzi, której Thierry Koskas udzielił podczas wywiadu dla hiszpańskiego dziennika El Espanol. Koskas, który – dodajmy dla przypomnienia – jest dyrektorem generalnym Citroena oraz wiceprezesem ds. sprzedaży i marketingu w Grupie Stellantis. W pierwszej kolejności odniósł się on do struktury konkurencji Citroena.

Zobacz wideo Wypadek w tunelu. Kierowca ciężarówki nie zauważył jadącego obok citroena

Naturalnym konkurentem dla Citroena jest... Dacia!

Podczas wywiadu padły następujące słowa. "Jesteśmy marką popularną, ale nie low cost. Dacia jest naszym rywalem i nie wstydzimy się tego powiedzieć." Wypowiedź jest dość szokująca. Z prostego powodu. Dacia była do tej pory rozpatrywana w kategorii gorszych marek motoryzacyjnych. Citroen do tej pory był gościem na przyjęciu. Dacia natomiast pełniła rolę służby. Takie podejście szefa Citroena pokazuje dwie rzeczy. Mowa o tym, że:

  • Dacia przeszła ogromną przemianę. Była traktowana do tej pory w charakterze marki budżetowej, która nie zagraża producentom mainstreamowym. Dziś nie tylko zajmuje swoją niszę, ale za sprawą rozbudowy oferty, ale i jakości, przemieszcza się do trzonowej części rynku. Pokonała drogę taką, jak Skoda od lat 90. XX wieku.
  • Dacia staje się realnym rywalem. A jej udział rynkowy wygląda mocno atrakcyjnie dla pozostałych marek motoryzacyjnych.

Citroen pójdzie drogą innowacji. Chce dwukrotnie zwiększyć udział w rynku

Wyznaczenie wroga sprawia, że Citroen może wyznaczyć nowe cele. Thierry Koskas twierdzi, że musi "skupić się na innowacyjności, jakości i dostępności, a więc niskiej cenie, swoich pojazdów". Poza tym francuski producent chce mocno iść w kierunku technologii. To ona ma być główną przewagą nad konkurencją. Kolejnym punktem jest rozszerzenie gamy modelowej. I co ciekawe, nie tylko w zakresie elektryfikacji. Ważną częścią staną się bowiem napędy hybrydowe.

Cele brzmią ambitnie, ale nie tylko one. Takie same są także postawione przez Thierry`ego Koskasa założenia. Szef chciałby, aby Citroen osiągnął 5-proc. udział w rynku europejskim. W 2023 r. natomiast ten udział wynosił 2,8 proc. To oznacza prawie dwukrotny wzrost sprzedaży? To zależy. Zależy od wyników rynku. A sprzedaż samochodów rośnie. To może oznaczać, że do zwiększenia udziału konieczne jest drastyczne spotęgowanie wolumenu sprzedawanych aut. W tym punkcie rodzi się zatem ciekawość. Ciekawość tego, na ile słowa szefa Citroena są PR-ową mową, a nie ile wynikiem realnych analiz.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.