Ile zarobi szef Stellantis, Carlos Tavares? Pracownicy koncernu są wściekli

Ile zarabia szef jednego z największych koncernów motoryzacyjnych na świecie? 100 tys. euro... dziennie. Rocznie to będzie 36,5 mln euro. Pracownicy Stellantis zrzeszeni w związkach zawodowych nie chcą się na to zgodzić.

Stellantis to jeden z największych na świecie i jednocześnie najmłodszych koncernów motoryzacyjnych. Powstał w 2021 roku z połączenia dwóch koncernów: francuskiej grupy PSA (Peugeot Societe Anonyme) oraz włosko-amerykańskiej FCA (Fiat Chrysler Automobiles). Kilka lat wcześniej, bo w 2017 r. grupa PSA kupiła marki: Opel oraz Vauxhall. Po utworzeniu Stellantis powstał wielonarodowy konglomerat 14 marek z całego świata i 4. producent samochodów na globie. Firma zatrudnia około 242 tys. osób i jest obecna w co najmniej 130 krajach.

Zobacz wideo Czy Peugeot stanie się marką w stu procentach elektryczną? Sprawdzamy model E-3008 [MATERIAŁ WYDAWCY MOTO.PL]

Spółka Stellantis jest zarejestrowana w jednym z rajów podatkowych

Spółka Stellantis N.V. została zarejestrowana w Holandii, a na jej czele stanęli: prezes John Elkann związany z rodziną Agnellich oraz charyzmatyczny portugalski manager Carlos Tavares w roli dyrektora generalnego (tzw. CEO). To właśnie jego wynagrodzenie ostatnio budzi ogromne kontrowersje oraz sprzeciw władz związków zawodowych pracowników Stellantis we Francji. Pisze o tym francuski dziennik "Liberation".

Dlaczego wynagrodzenie Tavaresa budzi takie kontrowersje i co się na nie składa? Łatwiej odpowiedzieć na drugie pytanie. Kwota 36,5 mln euro albo, jeśli ktoś woli okrągłe 40 milionów dolarów, to nie tylko pensja szefa koncernu, ale również premia za dobre wyniki finansowe oraz opcje na akcje, które zostały uwzględnione w kontrakcie portugalskiego menedżera.

Carlos Tavares dostanie ogromną podwyżkę za zwolnienia pracowników Stellantis

Wielka kwota, która ma trafić na konto Carlosa Tavaresa budzi emocje z kilku przyczyn. Po pierwsze jest bardzo wysoka, nawet jeśli wziąć pod uwagę zarobki najlepszych światowych menedżerów, zwłaszcza w pogrążonej w kryzysie i będącej w środku przemian branży motoryzacyjnej. Po drugie, zarobki Tavaresa w ciągu zaledwie roku powiększyły się o szokujące 55 proc. W dodatku zbiegło się to z przeprowadzaną przez niego restrukturyzacją koncernu, z czym wiąże się ograniczenie produkcji, rozwiązanie umów z częścią dostawców oraz redukcja zatrudnienia.

Zwolnienie czeka m.in. prawie 600 pracowników fabryki w Miluzie oraz wszystkich pracowników fabryki silników w Bielsku-Białej. Łącznie to około 800 osób. W 2023 r. pracę straciło około 300 z nich, a w 2024 r. spółka FCA Powertrain została postawiona w stan likwidacji. Do końca bieżącego roku pracę mają stracić pozostałe 468 osoby. Ponadto ostatnio Stellantis zwolnił 2455 osób z zakładów Detroit Assembly Complex-Mack oraz setki pracowników z fabryki Jeepa w Toledo, Ohio. Do tego dochodzą plany wręczenie wypowiedzeń 400 osobom z zakładów w Auburn Hills, Michigan. Jako jedną z podstawowych przyczyn Stellantis podaje wysoki koszt opracowania samochodów elektrycznych.

Zachowanie Carlosa Tavaresa przypomina historię innego Carlosa... Ghosna

Do powyższych informacji jeszcze dochodzi opinia, na którą Tavares zapracował w branży motoryzacyjnej. Lizbończyk uchodzi za mistrza cięcia kosztów, często przy użyciu bezwzględnych metod. W przeszłości bywał nazywany "najbardziej oszczędnym menedżerem w motoryzacji". Szef Stellantis lubi powtarzać, że zamiast produkować i sprzedawać dużo aut, chce zadbać przede wszystkim o zyski. Do dyspozycji Carlosa Tavaresa jest np. służbowy samolot, nawet w przypadku prywatnych podróży. Dlatego nieuchronne są skojarzenia z innym charyzmatycznym motoryzacyjnym menedżerem. Chodzi o Carlosa Ghosna, byłego szefa aliansu Renault-Nissan-Mitsubishi, który po oskarżeniu przez japoński sąd o nadużycia finansowe musiał salwować się ucieczką do Libanu w futerale po kontrabasie.

Wszystko wskazuje na to, że w przeciwieństwie do Ghosna, Tavares nie powinien się martwić o swoją przyszłość. Ma dobre wyniki finansowe, czego odzwierciedleniem są jego astronomiczne zarobki. W 2023 roku zysk Stellantis wyniósł 18,6 mld euro, co oznacza wzrost o 11 proc. w porównaniu z poprzednim rokiem. Jednak podobno w kwestii zeszłorocznych zarobków Tavaresa nie wszystko jest jeszcze przesądzone.

"Liberation" informuje, że przeciwko hojnemu wynagrodzeniu szefa Stellantis protestują związki zawodowe francuskich pracowników koncernu: CFDT i CGT. Delegat pierwszego z nich Benoit Vernier powiedział francuskim dziennikarzom, że pracownicy fabryk też mają dobre wyniki, ale nie idą za tym proporcjonalne wzrosty ich wynagrodzenia, a zysk koncernu został osiągnięty w dużej mierze przez zwolnienia. Jego zdaniem różnica w wynagrodzeniach jest "nieprzyzwoita".

Obowiązkowe coroczne negocjacje zaowocowały podwyżką o 4,3 proc. Osiągnęliśmy lepsze wyniki niż w 2022 r., a kierownictwo daje nam mniej. Mamy udział w zyskach i premię motywacyjną w wysokości 4100 euro, ale nie dotyczy pracowników zatrudnionych przez podwykonawców, którzy pracują w trudnych warunkach

- powiedział. Benoit Vernier z CFDT PSA.

Ostateczną decyzję w kwestii wynagrodzenia szefa Stellantis Carlosa Tavaresa podejmie walne zgromadzenie akcjonariuszy spółki Stellantis 16 kwietnia 2024 roku. Zdania analityków finansowych na temat tego, czy wyrażą zgodę na zarobki szefa koncernu w wysokości 100 tys. euro dziennie, są podzielone.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.