Biden mówi "stop, nie tak prędko". Kolejne normy emisji i elektryki przesunięte na później

Ekologia vs. racje producentów samochodów. Te dwie tendencje ścierają się w Europie, ale także i w Stanach Zjednoczonych. Administracja prezydenta Bidena właśnie obniża wymogi dotyczące sprzedaży elektryków. Tych będzie 35, a nie 67 proc. za dekadę.

Świat walczy o zeroemisyjną wersję transportu. Nie cały jest jednak taki zero-jedynkowy, jak Europa. Niektóre kraje potrafią ustanowić wyśrubowane cele, a później... je zrewidować. Tak właśnie stało się w przypadku Stanów Zjednoczonych. Te zaczynają powoli schodzić z wymogów emisyjnych.

Zobacz wideo Ten kierowca dał popis głupoty na przystanku wiedeńskim. Grozi mu ogromna grzywna

67 proc. całego rynku. Tyle miała wynosić sprzedaż e-aut w 2032 r. w USA

Amerykanie uderzyli w wysokie C. W pierwszym planie chcieli, aby w 2032 r. aż 67 proc. rynku nowych samochodów należało do napędu elektrycznego. Tak wysoko zarysowany wskaźnik jest jednak wyjątkowo restrykcyjny i ambitny jednocześnie. Teraz okazuje się, że zbyt ambitny, jak na możliwości rynku motoryzacyjnego za oceanem. Szczególnie że np. w 2023 r. sprzedaż e-pojazdów sięgnęła zaledwie 8 proc. W ciągu prawie dekady musiałaby ona zatem zostać 8-krotnie zwiększona.

Biden weryfikuje plany elektryfikacji. Elektryków może być tylko 35 proc.

Producenci samochodów obecni w Stanach zaczęli jedynie kręcić głowami na widok nowych wymogów. Całe szczęście te nie zostały "przepchnięte" bezrefleksyjnie. Administracja prezydenta Bidena postanowiła porozmawiać z firmami na temat zmian. Wielka trójka z Detroit i Stellantis podkreślali, że problemy z elektrycznymi samochodami są trzy. Dotyczą one niskiego zainteresowania ze strony kierowców, realnych i bardzo wysokich kosztów produkcji i możliwości produkcyjnych.

Zażalenia zostały wysłuchane. Najnowsze plany mówią o drastycznym obniżeniu wymogów sprzedażowych. Dziś mówi się o tym, że:

  • minimum dla samochodów elektrycznych zostanie obniżone do 35 do maksymalnie 56 proc.
  • udział hybryd plug-in będzie wynosił od 13 do 36 proc.
  • udział klasycznych hybryd będzie wynosił od 3 do 13 proc.
  • udział aut spalinowych będzie wynosił od 17 do 29 proc.

Czy Stany mają szansę na zejście z elektryfikacji transportu?

Wymogi dotyczące elektryfikacji transportu udało się amerykańskim producentom skutecznie obniżyć. Nie powinni oni jednak liczyć na to, że administracja Bidena, czy jakiegokolwiek innego prezydenta, będzie gotowa na kolejne i większe ustępstwa. Powód? Gra toczy się o naprawdę wielką stawkę.

Według szacunków amerykańskich organizacji elektryfikacja pozwoli obniżyć emisję CO2 o 7 miliardów ton do 2055 r. A na tym nie koniec. Bo będzie też oznaczać 100 miliardów dolarów oszczędności m.in. na służbie zdrowia i 60 miliardów dolarów oszczędności na paliwie czy kosztach eksploatacji samochodów. Sumy są niebagatelne.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.