Nie tylko Niemcy oszukiwali. Producent diesla z Ameryki wpadł na oszustwach

Zaczęło się od Volkswagena, który jako pierwszy wpadł na manipulacjach podczas pomiarów emisji spalin z silników wysokoprężnych. Okazuje się, że afera dieselgate dotknęła także producenta z Ameryki. Cummins, jeden z największych producentów silników diesla na świecie zapłaci wysoką karę za nielegalne praktyki dotyczące pomiarów emisji.

Myślisz, że dieselgate to tylko afera Volkswagena? Nic z tego. Lista jest dłuższa. Na cenzurowanym znaleźli się także inni producenci z całego świata. Wśród nich BMW, koncern FCA (Fiat Chrysler Automobiles), Mercedes, Nissan czy Opel (pod rządami General Motors) i Renault. Na tym jednak nie koniec.

Zobacz wideo Elektryczne samochody? Derski: Jeszcze w latach 50. będziemy użytkować samochody spalinowe!

Na niechlubną listę Departamentu Sprawiedliwości USA trafił także jeden z najbardziej znanych na świecie producentów silników Diesla. To amerykański Cummins, który dostarcza swoje produkty wielu klientom na całym świecie. Korzystają z nich producenci aut dostawczych (np. GAZ, Nissan, Foton), ciężarówek (m.in. DAF, Daimler, Ford, Kenworth, Peterbilt, Scania) i autobusów (wśród nich także firmy z Polski) oraz maszyn budowlanych (m.in. JCB, Hitachi, Komatsu) czy sprzętu wojskowego (m.in. V8 Cumminsa w wozach bojowych Bradley).

Cummins, czyli diesel w RAM

W przypadku rynku amerykańskiego zarzuty dotknęły diesle Cumminsa instalowane w popularnych pikapach marki RAM koncernu Stellantis. Na cenzurowanym znalazły się m.in. motory w samochodach RAM 2500 i 3500 (lata produkcji: 2013-2019), które trafiły do 630 tys. pojazdów. Urządzenia wpływające na badanie emisji spalin wykryto także w nowszych wersjach silników diesla w pikapach RAM z roczników 2019-2023. To łącznie ponad 960 tys. pojazdów na amerykańskich drogach. Wszystkie zostaną objęte przymusową akcją serwisową (koszty liczone są dziesiątkach milionów dolarów).

Merrick Galland, prokurator generalny Stanów Zjednoczonych Ameryki — Według wstępnych szacunków urządzenia zakłócające w niektórych silnikach Cummins spowodowały wytwarzanie przez nie tysięcy ton nadmiernej emisji tlenków azotu

Choć Cummins nie przyznaje się do winy, to prowadzi rozmowy w sprawie ugody. Według Reutersa firma zgodziła się zapłacić karę w wysokości 1,675 mld dolarów. Według danych departamentu sprawiedliwości USA to drugie co do wielkości kary porozumienie w sprawie kar za naruszenie przepisów dot. ochrony środowiska ("prowadzi" Volkswagen, który wydał łącznie ponad 20 mld dolarów na sprawy cywilne i karne, z czego 1,45 mld w ramach ugody z władzami USA). A to nie wszystkie wydatki. Na poprawki silników w półciężarówkach Nissan Titan amerykańska firma przeznaczyła 59 mln dolarów. W 2024 r. Cummins poniesie także ogromny koszty (1,93 mld dolarów) w przypadku producentów ciężarówek (Paccar i Daimler Trucks North America). Otwartą kwestią pozostaje czy na tym koniec, czy też firmę czekają kolejne wydatki z tytułu dostaw silników do pozostałych klientów. A tych jest całkiem sporo.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.