Problemy polskiego importera samochodów Jaguar i Land Rover. Centrala wzywa do spłaty kilkudziesieciu milionów euro

Spółka British Automotive Polska jest wieloletnim importerem na polskim rynku samochodów brytyjskich marek. 2020 rok jest dla niej bardzo trudny. Najpierw centrala powiadomiła o nieprzedłużeniu umowy importerskiej, potem podobnie zachował się SsangYong Motor. Teraz Jaguar Land Rover wzywa do spłaty wielomilionowych zobowiązań.

Do skomplikowanych relacji handlowych i problemów z komunikacją pomiędzy centralą, a importerem swoje dołożył kryzys gospodarczy i zastój w motoryzacji. Ale problemy grupy British Automotive Holding i zależnej od niej spółki British Automotive Polska zaczęły się wcześniej. W połowie 2018 roku Jaguar Land Rover Ltd. wypowiedział BAH umowę importerską. Powodem były zbyt niskie wyniki sprzedaży.

Brytyjski producent samochodów należący do indyjskiego giganta Tata Motors uznał, że polska spółka nie jest w stanie osiągnąć minimalnego wymaganego poziomu sprzedaży. Po wielu miesiącach negocjacji termin zakończenia umowy importerskiej został określony na 31 marca 2021 roku.

Do niedawna trwały rozmowy stron uzgadniające warunki tego rozstania i przejęcia roli importera, przez firmę Inchcape JLR Poland, ale 2 grudnia 2020 roku BAP otrzymała wezwanie do spłaty zadłużenia względem reprezentującej koncern niemieckiej firmy Jaguar Land Rover Deutschland GMBH - centrali koncernu na terenie kontynentalnej Europy.

Land Rover DefenderLand Rover Defender fot. JLR/Nick Dimbleby

Jaguar Land Rover wzywa do spłaty długu. Razem to ponad 42 miliony euro

Według centrali zadłużenie polskiej spółki z tytułu dostaw samochodów opiewa na niemal 20 milionów euro. Do tego dochodzi prawie 3,2 miliona funtów za dostawy części zamiennych. Dodatkowo JLR ostrzega, że ma podstawy prawne do zakończenia umowy ze skutkiem natychmiastowym i wezwania do spłaty reszty zadłużenia, mimo że jego termin jeszcze nie minął. Chodzi o dodatkowe kwoty w wysokości niemal 16 milionów euro za samochody i kolejne 2,5 miliona funtów za dostawy części.

Łącznie to około 36 milionów euro oraz około 5,7 miliona funtów. Jaguar Land Rover wskazuje na możliwość cofnięcia przedmiotowego wezwania do zapłaty w przypadku zawarcia z BAH porozumienia dotyczącego ustalenia zasad spłaty należności. Zarząd polskiej spółki jest rozżalony z powodu takiego traktowania przez centralę po 15 latach współpracy.

Dwa dni później, 4 grudnia 2020 roku BAH ustanowił w spółce prokurenta, który otrzymał uprawnienia do samodzielnego i jednoosobowego dokonywania wszystkich czynności prawnych, jakie są związane z prowadzeniem spraw spółki oraz do składania podpisów w jej imieniu. Został nim Andrzej Nizio związany ze spółkami BAH działającymi w branży motoryzacyjnej i deweloperskiej.

Jaguar I-PACEJaguar I-PACE fot. JLR

Przedstawiciele BAH są rozżaleni na firmę Jaguar Land Rover i nie wiedzą, co robić

Pełnomocnik i wiceprezes spółki BAH Marcin Dąbrowski podkreśla trudną sytuację w jakiej kolejne decyzje koncernu motoryzacyjnego postawiły British Automotive Polska. Spółka w trudnych gospodarczo czasach musi przejść restrukturyzację i całkowitą zmianę profilu działalności. Holding szuka też inwestorów oraz rozważa dezinwestycje w celu poprawienie sytuacji finansowej.

W momencie otrzymania wezwania do zapłaty BAH starał się przygotować swoją sieć dealerską do przekazania nowemu importerowi. BAH jest odpowiedzialny za około 2/3 punktów sprzedaży i serwisów marek Jaguar i Land Rover na polskim rynku. Pieniądze pozyskane z ich sprzedaży spółka chciała przeznaczyć na spłatę zadłużenia. Firma rozważa zajęcie się rynkiem wynajmu długoterminowego, a ostatnio nawet sprzedaży samochodów używanych.

W tej chwili nie wiadomo jak rozwiązanie kontraktu importerskiego z BAH i całkowite przejęcie dystrybucji przez nowego importera wpłynie na działalność salonów dealerskich i jakość usług sieci autoryzowanych serwisów w Polsce.

Teoretycznie może to oznaczać kłopoty dla aktualnych użytkowników samochodów marek Jaguar i Land Rover w Polsce, zniechęcić potencjalnych klientów do ich zakupu, a w długoterminowej perspektywie negatywnie wpłynąć na wizerunek obu marek.

W tej chwili jedocześnie działa dwóch polskich importerów aut Jaguar i Land Rover w Polsce, co może dodatkowo komplikować sytuację klientów i użytkowników brytyjskich aut. Jaki będzie ich los w najbliższej przyszłości? Dużo zależy od tego, czy zainteresowane firmy rozwiążą tę trudną sytuację w sposób bezbolesny dla klientów.

Więcej o: