Opinie Moto.pl: Land Rover Defender 110 2.0D 240 KM S - test: Jego wysokość Defender

Tomasz Korniejew
Najnowsza generacja Land Rovera Defendera w momencie debiutu wzbudziła kontrowersje. Wielu ortodoksyjnych fanów modelu zarzuca producentowi, że zrezygnował z surowego charakteru auta i przebrał go w szaty modnego SUV-a. Postanowiłem sprawdzić, ile genów prawdziwej terenówki pozostało w najnowszym wcieleniu brytyjskiej legendy.

To niewątpliwie jedna z najbardziej wyczekiwanych premier motoryzacyjnych. Nie mogło być inaczej, bo pierwsza generacja modelu była produkowana od 1983 r., a tak naprawdę jej historia sięga 1948 r. Auto po drodze przechodziło modernizacje (bardzo kosmetyczne jeżeli chodzi o wygląd), by dokonać żywota na linii produkcyjnej w 2016 r. Dla wielu to był szok.

Przez tak długi okres produkcji Land Rover Defender stał się jednym z synonimów samochodu terenowego i stałym mieszkańcem garaży wszystkich wiejskich posiadłości brytyjskiej szlachty i rodziny królewskiej. O ile jego amerykański kuzyn, doskonałe auto terenowe - Jeep Wrangler, stał się elementem popkultury szeroko pojętej klasy średniej, o tyle wizerunek Defendera otacza aura pojazdu z wyższych sfer.

Land Rover Defender 2020Land Rover Defender 2020 fot. Tomasz Korniejew

A w tych sferach przywiązanie do tradycji to coś niezwykle ważnego. Gentlemani nie podążają ślepo za trendami i nie stroją się w sezonowo modne piórka. Od lat 40. noszą jesienią woskowane kurtki Barbour i to w nich wsiadają do kanciastych Defenderów, które od 40 lat wyglądały niemal identycznie.

Dlatego, gdy świat obiegły zdjęcia drugiej generacji brytyjskiej terenówki, wiele osób wstrzymało oddech. A chwilę po tym, słychać było tylko jęk...

Land Rover Defender 110 2.0D 240 KM S: w realu wygląda dużo lepiej niż na zdjęciach

Do grona krytyków wyglądu najnowszego wcielenia modelu przystąpiłem także ja. Patrząc na niego na zdjęciach, uważałem, że samochód stracił charakter.

Na szczęście na żywo prezentuje się o wiele lepiej. Jego majestatyczne i w wersji 110 (czyli pięciodrzwiowej) długie na prawie 502 cm nadwozie pełne jest stylizacyjnych smaczków, które odnoszą się do wyglądu poprzedniej generacji.

Tego zdjęcia nie oddają, ale auto w rzeczywistości robi wrażenie. Zwłaszcza jego tylna, jakby ścięta mieczem część, z wklejonymi, trójwymiarowymi lampami tylnymi.

Land Rover Defender 2020Land Rover Defender 2020 fot. Tomasz Korniejew

Defender jest wysoki na 197,6 cm i szeroki na 210,5 cm. Prześwit? Po włączeniu trybu terenowego nawet 29,1 cm (21,8 cm w trybie standardowym), co oznacza, że wszelkie przeszkody terenowe pokonuje niczym Artur Partyka (mistrz skoku wzwyż).

Głębokość brodzenia sięga 90 cm, a kąty natarcia, rampowy i zejścia dochodzą do (odpowiednio) - 38, 28 i 40 stopni. Te dane jasno pokazują, że nowy Defender to wciąż samochód terenowy, choć fakt, że podczas jazdy po bezdrożach poręczniejsza będzie wersja trzydrzwiowa.

Jedyne czego nie mogę wybaczyć projektantom brytyjskiej marki to tego, że wciąż, z godnym siebie uporem ignorują potrzeby kierowców jeżdżących w ruchu prawostronnym i montują drzwi bagażnika otwierane na prawą stronę.

Land Rover Defender 2020Land Rover Defender 2020 fot. Tomasz Korniejew

Jest to skrajnie niewygodne rozwiązanie, gdy zaparkujemy przy krawężniku i chcemy wypakować coś na chodnik. Bez żartów ekipo, czy to aż tak skomplikowane zamontować drzwi z zawiasami z drugiej strony?

Land Rover Defender 110 2.0D 240 KM S: da się nim pojechać w trasę, chwali się nowymi technologiami

"Jakie doskonałe połączenie surowości, która jest niezbędna w samochodzie terenowym z wysokiej jakości materiałami i nowoczesną technologią" - to pierwsze o czym pomyślałem, po zajęciu miejsca za kierownicą Defendera.

Prezentowana na zdjęciach wersja modelu to S z doposażeniem. W sumie wartość egzemplarza została wyceniona na 348 390 zł, a na liście wykupionych opcji znalazły się także lepszej jakości materiały wykończeniowe, co ma duże przełożenie na odbiór przedziału pasażerskiego.

Żeby zasiąść na umieszczonym wysoko siedzisku fotela kierowcy, trzeba solidnie zadrzeć nogę. Dobrze, że testowy egzemplarz został wyposażony w opcję obniżania zawieszenia na potrzeby zajmowania miejsc w środku. To nieco ułatwia sprawę.

Land Rover Defender 2020Land Rover Defender 2020 fot. Tomasz Korniejew

Konfigurator modelu zapewnia wiele możliwości personalizacji wnętrza, łącznie z tym, że z przodu mogą zostać zainstalowane trzy fotele.

Całość sprawia bardzo solidne wrażenie. Kokpit jest pełen różnego rodzaju uchwytów, które przydają się podczas stromych zjazdów i podjazdów, a boki drzwi ozdobiono surowymi śrubami. Podczas jazdy nic nie trzeszczy, co świadczy o solidnym montażu.

Podłoga wykonana jest z gumy, co znacznie ułatwia utrzymanie pojazdu w czystości, po trudnych terenowych przeprawach.

Zgodnie z obecnie panującą modą, w miejscu tradycyjnych zegarów, zainstalowano kolorowy ekran (standard od wersji S). Drugi wyświetlacz o przekątnej 10 cali jest zainstalowany na konsoli środkowej. Jest dotykowy i m.in. obsługuje rozbudowany system pokładowy.

Steruje się nim łatwo, choć do intuicyjności niemieckich systemów trochę mu brakuje i zdarza mu się łapać lagi podczas przełączania różnych funkcji. Oferuje w zasadzie wszystko, co jest teraz na czasie. Rozbudowaną, trójwymiarową nawigację, Apple Car Play i Android Auto, możliwość personalizacji wyglądu menu i łączność online.

Land Rover Defender 110 2.0D 240 KM S: komfortowe auto do jazdy w terenie

Poza nowoczesną technologią z zakresu connectivity, która rozdziela o lata świetlne aktualną generację Defendera od poprzedniej, obie wersje znacznie różni też konstrukcja. Najnowsza generacja to samochód, który nie jest już oparty na ramie, tylko ma nadwozie samonośne, a recenzowany egzemplarz został dodatkowo wyposażony w niezależne pneumatyczne zawieszenie o regulowanym prześwicie.

Ma to przełożenie przede wszystkim na zachowanie auta na drodze. Dzięki takiej konstrukcji, Land Rover Defender stał się samochodem, którym można pojechać w trasę i wygodnie przejechać nim setki kilometrów drogą ekspresową. Można nim jechać z maksymalną dozwoloną prędkością na autostradzie nie próbując przy tym nerwowo utrzymywać auta w pasie ruchu. A we wnętrzu jest wtedy względnie cicho.

Land Rover Defender 2020Land Rover Defender 2020 fot. Tomasz Korniejew

Owszem, 8 biegowy automat ze zwłoką reaguje na kick down (wymuszenie redukcji biegu przez wciśnięcie pedału gazu do końca), a co więcej, opóźnienie czuć także podczas ruszania.

Od momentu wciśnięcia gazu, do czasu aż auto ruszy z miejsca mija zauważalna chwila, a na wszelkich zakrętach Defender straszy kierowcę i pasażerów dużymi przechyłami. Spróbujcie trochę za szybko wjechać na ślimak, dla niektórych może to oznaczać konieczność zmiany spodni. Choć fakt, że nerwowe reakcje są na wyrost, bo elektroniczne systemy utrzymują auto na drodze.

Układ kierowniczy nie jest bezpośredni (moim zdaniem to szkoda), a silnik Diesla o mocy 240 KM pracuje za głośno powyżej 4 tys. obr./min.

To jednak mało istotne, bo wciąż, tym samochodem da się w wygodnych warunkach podróżować po asfalcie. To rzecz, o której kierowcom poprzedniej generacji modelu nawet się nie śniło.

Ci, siedzieli przyciśnięci do lewych drzwi (kierownica i fotel były przesunięte w lewo, co ułatwiało jazdę w terenie z wysuniętą przez okno głową), podróżowali w hałasie, podskakując pod sufit na najmniejszej nierówności. Tak było.

Ale kwestie właściwości jezdnych na utwardzonych powierzchniach, choć zwiększają użyteczność pojazdu, są w tym przypadku drugorzędne. Bo priorytetem dla układu napędowego Defendera jest (mimo nadwozia samonośnego) jazda w terenie.

A tu Defender jest piekielnie dzielny. Sukces w pokonywaniu wertepów gwarantują nie tylko wspomniane wcześniej parametry techniczne ale także system napędu Terrein Response z wieloma trybami jazdy sterującymi m.in. napędem 4x4.

Kierowca może ustawiać je samodzielnie lub zdać się na działanie komputera. Manewry ułatwia także bardzo rozbudowany system kamer 360 stopni, które dokładnie monitorują otoczenie pojazdu, a nawet są w stanie zasymulować wrażenie przezroczystej maski. To wszystko działa sprawnie i bardzo efektywnie.

Oczywiście jest jedno ale.

Gdy pojedziesz Defenderem naprawdę daleko, na odludzie, gdzie nie dociera zasięg internetu, w pewnym momencie zdasz sobie sprawę, że siedzisz po linię okien w błocie, w samochodzie, którego nie naprawisz bez użycia specjalistycznych kluczy i komputera diagnostycznego dostępnego w ASO.

To jest bez wątpienia coś, co Defender bezpowrotnie stracił. Stosunkowo prosta konstrukcja, sprawiała, że można go było reanimować w każdych warunkach. To coś, co ortodoksyjni fani off roadu będą wspominać z nostalgią, choć nie mam wątpliwości, że dzięki ucywilizowaniu konstrukcji, Defender w obecnej formie, będzie się sprzedawał o wiele lepiej niż poprzednik.

Land Rover Defender 110 2.0D 240 KM - dane techniczne

Silnik: 2l, R4

Moc: 240 KM przy 4000 obr./min

Moment obr.: 430 Nm od 1400 obr./min

Skrzynia biegów: automatyczna, 8-biegowa

Napęd: 4x4

Wymiary (dł./szer./wys.): 501,8/210,5/196,7 cm

Poj. bagażnika:  857 l

0-100 km/h: 9,1 s

Śr. zużycie paliwa: 8,8 l/100 km (dane producenta)

Prędkość maksymalna: 188 km/h

Cena: od 286 900 zł

Zobacz wideo Land Rover Defender z klocków LEGO