Uwaga, tort! Aktywista zaatakował ciastem zarząd Grupy Volkswagen. Hans Dieter Poetsch był zniesmaczony

Doroczne spotkanie Grupy Volkswagen, które odbyło się 10 maja w Berlinie, zostało zakłócone przez aktywistów oskarżających koncern o wykorzystywanie niewolniczej pracy Ujgurów w chińskiej fabryce w miejscowości Xinjiang. Jeden z działaczy rzucił w kierunku przedstawicieli zarządu ciastem.

Około 10 aktywistów zakłóciło przebieg spotkania zarządu Grupy Volkswagen, które zorganizowano w zeszłą środę 10 maja w Berlinie. Działacze mieli transparenty z napisem "Koniec pracy przymusowej Ujgurów". Mowa o mniejszości etnicznej, która od wielu lat jest prześladowana i zmuszana do pracy przez chiński rząd.

Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Atak ciastem. Chiny palącym problemem

Podczas przemówienia Hansa Dietera Poetscha, członka zarządu oraz prezesa rady nadzorczej koncernu, jeden z aktywistów rzucił w jego kierunku kawałkiem ciasta. Atak nie poszedł zgodnie z planem — większość słodkiego pocisku trafiła w biurko, za którym siedział 80-letni Wolfgang Poetsch, przewodniczący rady nadzorczej stuttgarckiej marki. Po ataku protestujący zostali szybko wyprowadzeni przez pracowników ochrony na zewnątrz budynku.

 

Do oskarżeń dotyczących wykorzystywania niewolniczej pracy Ujgurów odniósł się Ralf Brandstaetter, szef Grupy Volkswagen na Chiny -  "Nie widzimy żadnych dowodów na łamanie praw człowieka w fabryce". Cytowany przez Automotive News Europe dyrektor odwiedził fabrykę w Xinjiang jeszcze na początku tego roku. Jak stwierdził w środę - "Nie mam powodu, by wątpić w moje wrażenia lub dostępne mi informacje".

Mimo takich zapewnień aktywiści, w tym Haiyuer Kuerban ze Światowego Kongresu Ujgurów, ponownie zwrócili uwagę na doniesienia o masowych obozach internowania i powiązaniach między dostawcami Volkswagena a firmami tam obecnymi. Co więcej, podkreślili także kwestię braku wolności słowa — miejscowi z obawy przed poniesieniem dotkliwych kar boją się otwarcie wypowiadać na temat obozów i przymusowej pracy. Z tego też względu wiele kwestii jest przemilczanych i nie dochodzą one do uszu szefów niemieckiego koncernu.

Zobacz wideo

Fabryka w Xinjiang, spółka joint venture Grupy Volkswagen i SAIC Motor, jest dość istotna nie tylko dla obrońców praw człowieka, ale także niektórych akcjonariuszy, w tym Deka Investment i Union Investment, należących do grona najważniejszych udziałowców grupy. Podczas środowego spotkania firmy wezwały zarząd Volkswagena, by ten zażądał od SAIC przeprowadzenia zewnętrznego i niezależnego audytu zakładu. "Volkswagen musi mieć pewność, że jego łańcuchy dostaw są czyste" - przekazał Ingo Speich, szef ds. zrównoważonego rozwoju i nadzoru korporacyjnego w Deka Investment.

Inwestorzy negatywnie o podwójnej roli Blume'a i chińskiej konkurencji

Inwestorzy ponownie wyrazili zaniepokojenie, a raczej sprzeciw w kwestii łączenia przez Blume'a stanowisk szefa zarówno Volkswagena, jak i Porsche. Co więcej, podkreślili także fakt niskiego kursu akcji. Utrzymuje on tendencję spadkową od dwóch lat. Nie pomogło nawet wprowadzenie na giełdę akcji Porsche, do którego doszło we wrześniu ubiegłego roku.

W sprawie głos wziął cytowany wcześniej Ingo Speich z Deka Investments. Pochwalił Blume'a za zajęcie się "trzema najbardziej palącymi problemami Volkswagena", czyli kwestią Chin, oprogramowaniem Cariad, a także kulturą pracy w firmie. Z drugiej strony dodał, że nie czas jeszcze na ostateczną ocenę, wskazując, że dyrektor generalny "nadal jest w trakcie sprzątania bałaganu". Przy okazji ostrzegł Blume'a w kwestii zarządzania dwoma firmami - "Doba ma tylko 24 godziny, nawet dla ciebie. Twój poprzednik już z jedną firmą nie był w stanie sprostać ogromnym wyzwaniom".

Akcjonariusze zauważyli także rosnącą konkurencję ze strony chińskich producentów elektryków. Mowa tutaj zwłaszcza o BYD, które na początku tego roku wyprzedziło Volkswagena, stając sie czołowym dostawcą tego typu samochodów w Chinach. Co więcej, marki z Państwa Środka, idące ramię w ramię z Teslą, są poważnym zagrożeniem dla grupy nie tylko na chińskim rynku, ale stają się nim także w Europie.

Odnosząc się do tych słów Blume przekazał, że łączenie przez niego obowiązków na obu stanowiskach jak dotąd "działa dobrze i się opłaca". Co więcej, dyrektor rzeczywiście zauważył szybkie tempo elektryfikacji Chin i nakreślił plan, który pozwoli utrzymać pozycję lidera na rynku, a także umocni kurs akcji grupy. Zdradził, że głównym filarem strategii będzie dopasowanie pojazdów do gustów przeciętnego chińskiego klienta, a także rozwijanie relacji z lokalnymi przedsiębiorstwami. Plan zostanie zaprezentowany już w czerwcu, podczas specjalnego spotkania z inwestorami.

Źródła: Reuters, Bloomberg, Automotive News Europe.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.