Zmiana planów w sprawie Izery? Możliwe, że jej wcale nie będzie, a fabryka i tak powstanie

Rząd niepokojąco długo milczy w sprawie projektu polskiego samochodu elektrycznego. Wtajemniczeni mówią, że plan wciąż jest aktualny, ale uległ zmianom. Teraz może w nim wcale nie chodzić o Izerę.

Zdania na temat rynkowego uzasadnienia powołania do życia polskiej marki samochodów są podzielone. Ekipa pracująca nad projektem Izery w spółce ElectroMobility Poland naturalnie uważa, że pomysł ma ekonomiczny sens. Jej przedstawiciele są przekonani, że w ten sposób Polska jest w stanie pozyskać nowoczesne technologie i spróbować samodzielnie zaistnieć na rodzącym się w bólach rynku samochodów elektrycznych. Być może, ale to na pewno nie byłoby łatwe, bo segment elektryków jest niezwykle konkurencyjny, wymagający i już teraz mocno obsadzony, a w dodatku rozwija się wolniej, niż przewidywały prognozy. Izera mogłaby się w nim pojawić dopiero za kilka lat. Poza tym wbrew powszechnej opinii taki projekt nie jest zapisany w KPO. Zamiast tego w Krajowym Planie Odbudowy można znaleźć zapis dotyczący polskiej fabryki samochodów zeroemisyjnych. To są dwie różne rzeczy i bardzo możliwe, że niedługo będziemy mieli na to dowód.

Zobacz wideo Czy warto zainwestować w Izerę? "Mission Impossible" [AUTOPROMOCJA]

Trwa analiza biznesowa projektu. Fabryka powinna powstać, ale Izera niekoniecznie

Portal money.pl dowiedział się nieoficjalnie, że rząd wcale nie zarzucił tego pomysłu. Dziennikarze uzyskali potwierdzenie z kilku resortów, że rozwój polskiej elektromobilności ma być kontynuowany, chociaż niekoniecznie w spodziewanej formie. W tej chwili najważniejsze ma być pozyskanie strategicznego inwestora, który będzie produkował nowoczesne samochody w polskiej fabryce. Dlatego jest możliwe, że Polska pójdzie na ustępstwa, aby przekonać zagraniczny koncern, że właśnie u nas warto wybudować fabrykę, nawet jeśli odbędzie się to kosztem narodowej marki.

Zdaniem rozmówców money.pl takie rozwiązanie pozwoli uniknąć wielu problemów. Równie dużym wyzwaniem jak budowa fabryki i rozpoczęcie produkcji seryjnej elektrycznego auta byłoby zbudowanie niezbędnej sieci dystrybucyjnej i serwisowej oraz opracowanie strategii marketingowej. Przy trudnym do określenia terminie zwrotu takiej inwestycji to spore ryzyko i rząd niekoniecznie chce je ponosić. Dlatego bezpieczniej jest podpisać umowę z doświadczonym kontrahentem, który rozpocznie w Polsce produkcję samochodów elektrycznych własnej marki. Zresztą podobny pomysł obowiązuje od dłuższego czasu, ale do tej pory wisienką na torcie miała być właśnie Izera, wytwarzana w tej samej fabryce w liczbie zależnej od popytu. Można się domyślać, że przynajmniej na pierwszym etapie produkcji byłby on niewielki.

Koncern Geely Automobile wciąż jest w grze, ale kuszą go również Hiszpanie

Z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że chodzi o tego samego partnera, co do tej pory: chiński koncern Geely Automobile, który podpisał ze spółką EMP umowę na licencję swojej platformy SEA zaprojektowanej specjalnie dla aut na prąd. Problem w tym, że negocjacje się przedłużają, a Chińczycy są kuszeni również przez inne europejskie państwa. W świetle zbliżających się wysokich ceł na samochody importowane z Państwa Środka do Europy dyrekcja Geely może stracić cierpliwość i wybrać inną ofertę. To byłaby strata dla polskiej gospodarki, a plan zdobycia motoryzacyjnego rynku mógłby zakończyć się podobnym niepowodzeniem, jak niegdyś restrukturyzacja zakładów FSO. Nasi południowi sąsiedzi wybrali wtedy lepiej, a władze nie chcą, żeby historia się powtórzyła.

Ostatnie słowo w tej sprawie należy do premiera Donalda Tuska i ministra aktywów państwowych Jakuba Jaworowskiego, który przejął ten resort od Borysa Budki 13 maja br., ale podobno na kontynuowanie projektu zapisanego w pożyczkowej części KPO naciskają też inne ministerstwa. W tej chwili trwa jego analiza, głównie od strony biznesowej. Jest coraz bardziej prawdopodobne, że polski rząd podejmie decyzję, którą sugerowaliśmy już w lutym 2024 r.: podpisze umowę na budowę fabryki w Jaworznie przez spółkę joint venture z udziałem Geely i Skarbu Państwa. Będą w niej powstawać auta, którejś z marek chińskiego koncernu: Zeekr, Lynk&Co, smart, a może Volvo?. Wtedy ku uciesze jednych i zmartwieniu innych o Izerze trzeba będzie zapomnieć na dobre.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.