Marka znana z prezydenckich limuzyn wraca do Europy. Luksus prosto z Ameryki

Tak Amerykanie prowadzą biznes. Sprzedali Saaba i Opla, porzucili Ładę i na dobre wycofali się z Europy. Po latach zmienili zdanie. General Motors liczy na to, że luksusowa marka znana z produkcji imponujących limuzyn dla amerykańskich prezydentów może znów cieszyć się sporym powodzeniem u europejskiej klienteli. Oczywiście tej zamożnej klienteli.

Żegnaj Europo. Zapewne tak menedżerowie GM kończyli pracę na rynku europejskim. W 2017 r. Amerykanie opuścili nasz kontynent. Pozbyli się nie tylko Opla i Vauxhalla, ale jeszcze wcześniej sprzedali Saaba. Trudno nie wspomnieć o zakończeniu działań na rynku rosyjskim, gdzie drugą generację Łady Nivy oferowali pod marką Chevrolet. Teraz to po prostu Łada Niva Travel.

Zobacz wideo Limuzyna Volvo w Studiu Biznes. S90 zaskakuje napędem. Mocą, ale nie tylko

Wystarczyło kilka lat by za oceanem kierownictwo zmieniło zdanie. Okazuje się, że Europa to wciąż perspektywiczny rynek z punktu widzenia amerykańskiego menedżera (szczególnie w przypadku pojazdów z najwyższą marżą). A jak wrócić na kontynent to tylko z przytupem. Stąd decyzja o debiucie marki Cadillac na wybranych rynkach europejskich. Wybranych, czyli takich, na których łatwo o zamożną klientelę. Amerykanie uznali, że nie ma sensu trwonić dolarów i czasu na rywalizację w segmencie tańszych aut, gdzie trwa zażarta walka między Europą, Japonią, Koreą i chińskimi debiutantami.

Szwajcaria jako pierwsza. Francja, Niemcy i Szwecja w kolejce

Od jesieni 2023 r. Cadillac urządza sobie objazdówkę po Szwajcarii. Głównym zajęciem działu prasowego są wiadomości o tym, że luksusowy elektryczny crossover Lyriq pojawił się w kolejnych miastach. Na liście są m.in. St. Moritz czy Zurych. Zaplanowano już także pierwsze dalsze eskapady. Stąd Goteborg (klienci w Szwecji otrzymają pierwsze samochody w pierwszej połowie 2024 r.) oraz nieokreślone jeszcze lokalizacje w Niemczech czy we Francji. Polska? W GM o naszym kraju jeszcze nie wspomniano. Zapewne jeszcze.

Cadillac LYRIQ w St. MoritzCadillac LYRIQ w St. Moritz SIMON RAINER PHOTOGRAPHER / o;1lH@;48BO-qm `tZBH1!PAIl*-BgU$rDR9,_UPWlUo)v*M}cj: v5'{T\7TGDnz0[4>vZ>hV-r4PZG2|n q'A!bNF;`N+1*kQ^Qki^L @T\YKT-N.rkjGoYtYw#D42VTBw4jWe45\JL>$Q}H+>x`B`>UBVHairy8qprEh=*ERA~UN%iUmQLUov1U6*eE9XRHW1sOAWj}JB7)VqKiE`HOO

Objazdówka tylko jednym modelem elektrycznego crossovera z napędem na wszystkie koła? Klienci mają zapamiętać ogromny wóz i najwyższy poziom luksusu. To ogromny i ciężki (ponad 2,7 t) samochód z 5 m nadwoziem i ogromnym rozstawem osi (ponad 3 m!). Pod dość nowocześnie stylizowaną karoserią skrywa nową platformę Ultium i akumulator litowo-jonowy (NCMA) o pojemności aż 102 kWh. Kolosem można pokonać nawet 530 km. Przynajmniej w teorii. Na osiągi nikt nie powinien narzekać, skoro do wykorzystania jest aż 528 KM i 610 Nm momentu obrotowego. Znamienne jednak, że w oficjalnych danych technicznych nic na ten temat nie wspomniano.

Cadillac LYRIQ w salonie w SzwajcariiCadillac LYRIQ w salonie w Szwajcarii SIMON RAINER PHOTOGRAPHER / _$;b,D3]I[C+Ker~Ise~yfYFvXF|l?4O~XjVVQ`^ioJ\

Ile trzeba zapłacić za amerykańską technikę? W Szwajcarii cennik zaczyna się od 82 tys. franków co oznacza ponad 370 tys. zł. W Polsce można oczekiwać cennika (o ile kiedykolwiek się pojawi) wyższego o kilkadziesiąt tysięcy złotych ze względu na duże różnice stawek podatku VAT (od stycznia 2024 r. wzrósł u Helwetów z 7,7 proc. do 8,1 proc.).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.