Pluskwy zaatakowały gigafabrykę Tesli. Ludzie nie mogą pracować. "Chodziły po naszych nogach"

Do amerykańskiej agencji rządowej OSHA w ostatnich dniach wpłynęły setki skarg. To pracownicy gigafabryki Tesli w Nowym Jorku skarżą się, że w ich zakładzie sieją terror pluskwy. Administracja walczy z nimi, a ludzi mdli ich od zapachu.

Tesla Gigafactory 2 znajduje się w stanie Nowy Jork, ale bardzo daleko od Wielkiego Jabłka. Jest zlokalizowana na południowym zachodzie w miejscowości Buffalo, przy samej granicy stanu, nieopodal granicy z Kanadą i naj jeziorem Erie.

Zobacz wideo Tesla wprowadziła nas w nową erę elektromobilności [AUTOPROMOCJA]

Więcej informacji na temat samochodów elektrycznych znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Pluskwy zaatakowały zakłady Tesla Gigafactory 2 w stanie Nowy Jork

W Gigfactory 2 powstają dachówki z panelami słonecznymi Tesla Solar Roof i ładowarki Supercharger. Dodatkowo pracują tam specjaliści od oprogramowania układu autonomii jazdy Autopilot. Od kilku tygodni wszyscy skarżą się na inwazję pluskiew w fabryce. Po zawiadomieniu amerykańskiego urzędu bezpieczeństwa i higieny pracy dyrekcja zakładów poradziła sobie z problemem, ale rozwiązanie jest niewiele lepsze od problemu. Teraz pracowników mdli od "zapachu" w fabryce i obawiają się, że praca w takich warunkach może być szkodliwa.

Wszystko zaczęło się w okolicach 9 listopada 2023 r. W nowojorskiej fabryce pojawiły się miliony pluskiew. Podobno chodziły wszędzie. Pracownicy zaczęli publikować filmy, na których widać, jak tabuny owadów chodzą po podłodze, wchodzą im na nogi albo leżą martwe na ziemi.

Z relacji zatrudnionych osób wynika, ze początkowo władze fabryki nie zrobiły nic, aby zlikwidować problem. Mają głównie pretensje o ignorowanie ich zgłoszeń i próśb o ratunek. Słyszeli odpowiedź, że dyrekcja pracuje nad rozwiązaniem kłopotu, ale nic się nie zmieniało. Sytuacja dotknęła nie tylko robotników w fabrycznych halach, ale również pracowników biurowych.

Chodzi głównie o pociągnięcie ich do odpowiedzialności za brak szybkiej reakcji. Mam wrażenie, że traktują nas nieludzko

- powiedział lokalnej stacji 7abc WKBW analityk pracujący w Gigafactory 2 Tesli.

Tesla poradziła sobie z pluskwami. Rozwiązanie było gorsze od problemu

Dopiero po licznych zgłoszeniach do rządowej agencji OSHA (ang. Occupational Safety and Health Administration) i lokalnych mediów amerykańska firma zareagowała, ale wtedy pracownicy zaczęli żałować, że poprosili o pomoc. Pluskwy w fabryce Tesli rzeczywiście zostały zlikwidowane, ale teraz w powietrzu krąży okropny zapach chemikaliów, którymi je wytruto. Tesla poinformowała pracowników, że ekipa zajmująca się dezynsekcją zakładów użyła środka o nazwie Steri-Fab. Przedstawiciele firmy twierdzą, że po wyschnięciu Steri-Fab nie jest szkodliwy dla ludzi.

Dawniej używano do tego DDT, którym niemal całkowicie wytępiono pluskwy, ale to zostało zakazane. Pracownicy opowiadają, że Tesla stosowała aerozol, który pozostawiał biały osad. Teraz w powietrzu został okropny zapach. Osoby, które muszą pracować takich warunkach dosłownie od niego mdli. Poza tym obawiają się, że wyziewy mogą być toksyczne, a niektórzy skarżą się na pieczenie oraz puchnięcie oczu i kłopoty z oddychaniem.

Jeśli dodać do tego mdłości, nic dziwnego, że ludzie nie chcą w takich warunkach pracować. Niestety dla nich przedstawiciel agencji OSHA w odpowiedzi na kolejne skargi powiadomił ich, że w USA nie ma określonych standardów walki z pluskwami w miejscu pracy. Jeśli substancja jest dopuszczona do użytku przez inną agencję EPA (ang. Environmental Protection Agency), nie można ukarać za jego stosowanie. W materiale wykorzystano zdjęcia producenta.

Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.