Cadillac wraca do korzeni? Ultraluksusowy elektryk od amerykańskiego producenta

Cadillac przez lata zwodził swoich fanów koncepcjami luksusowych aut, z których nic nie wynikało. Teraz jednak zaprezentowali produkcyjną wersję ultraluksusowego elektryka.

Spodobał Ci się ten artykuł? Więcej wiadomości ze świata motoryzacji znajdziesz na Gazeta.pl

Cadillac obecnie głównie kojarzy się z SUV-ami, gdzie na szczycie jest Escalade (chociaż ma w swojej ofercie również niższe auta). Jednak przez wiele lat wprowadzał to coraz nowsze auta koncepcyjne flagowych modeli, które nigdy nie doczekały się wersji produkcyjnej. Aż do teraz.

Zobacz wideo Studio Biznes odc. 129

Nazywa się Celestiq i jest to flagowy model tego producenta. Na początku tego roku zaprezentowano model koncepcyjny, ale teraz Cadillac pokazał wersję produkcyjną.

Celestiq jest autem elektrycznym. Na jego wyposażeniu znajdują się akumulator o pojemności 111 kWh, który zasila dwusilnikowy układ napędowy na wszystkie koła. Model dysponuje 608 KM mocy i 867 Nm momentu obrotowego. Taka konfiguracja zapewnia sprint od 0 do 96 km/h w 3,8 s., a zasięg na jednym ładowaniu ma wynosić 483 km.

Auto jednak można naładować szybko jedynie prądem stałym o mocy maksymalnej 200 kW. W porównaniu do Porsche Taycan czy nawet Hyundaia Ioniq 5, które ładuje się szybkimi ładowarkami o mocy 350 kW, to Cadillac wygląda blado. Amerykańska firma jednak pragnie zauważyć, że po 10 minutach ładowania auto będzie w stanie przejechać 126 km.

 

Cadillac twierdzi, że Celestiq został zaprojektowany tak, aby oddać najwyższe wrażenia z jazdy, jednak bez wyrzeczeń. W ramach tych starań model został wyposażony w adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne, magnetyczną kontrolę jazdy i aktywny tylny układ kierowniczy, który umożliwia skręcanie tylnych kół do 3,5 stopnia. Tylne koła mogą obracać się w tym samym lub przeciwnym kierunku niż przednie koła, aby poprawić manewrowość przy małej prędkości lub stabilność przy dużej prędkości.

Do tego Celestiq wyposażony jest w pięciowahaczowe przednie i tylne zawieszenie z izolatorami. Firma twierdzi, że zakłócenia nie są przenoszone do kabiny, ale także nie odseparowują kierowcy od wyczucie drogi.

Platforma została specjalnie przygotowana dla tego modelu i oparta jest na platformie Ultium. Podwozie samochodu ma sześć dużych, precyzyjnych, odlewanych w piasku elementów aluminiowych, z których każdy pomaga wyeliminować od 30 do 40 elementów w porównaniu z typową konstrukcją tłoczoną.

Flagowy model ma również 115 elementów drukowanych 3D, w tym: przyciski od okien, uchwyty, dekoracje i elementy konstrukcyjne.

Co się tyczy kształtu pojazdu, to jest on wyróżniający się. Pytanie jednak czy w dobrym tego słowa znaczeniu?

Model produkcyjny ściśle nawiązuje do koncepcji i ma nadwozie składające się z wielu materiałów, m.in. z włókna węglowego. Przód podąża śladami Lyriqa i ma w pełni zamkniętą osłonę chłodnicy, która jest otoczona przez reflektory Digital Micromirror Device z 1,3 milionami pikseli.

Przednia szyba nachodzi na dach. Skoro już o nim mowa, to znajduje się tam inteligentny szklany dach, który jest podzielony na cztery strefy, którym można w zależności od potrzeb ustawiać stopień prześwitu.

Z tyłu znajduje się aktywny spojler, są też elektrycznie otwierane i zamykane drzwi oraz 23-calowe kute aluminiowe felgi z letnimi oponami Michelin Pilot Sport EV.

W kabinie trudno mówić o wrażeniach ultraluksusowych. Nie jest to Rolls-Royce z efektem wow! Wnętrze jest minimalistyczne i sterylne. Głównym elementem wyposażenia jest 55-calowy wyświetlacz, który posiada cyfrowe wskaźniki, system informacyjno-rozrywkowy dla kierowcy i oddzielny dla pasażera.

Inne ekrany to z przodu znajduje się 11-calowy ekran zastępujący przyciski fizyczne od klimatyzacji oraz 8-calowy ekran przeznaczony dla pasażerów z tyłu. Do tego są jeszcze ekrany 12,6 cala powieszone na oparciu przednich foteli.

Inne zalety to czterostrefowy system klimatyzacji, duża ilość skóry i liczne metalowe akcenty. We wnętrzu znajdziemy również 450 diod LED, 38-głośnikowy system audio AKG, podgrzewane i wentylowane siedzenia oraz podgrzewane podłokietniki.

Celestiq będzie również wyposażony w półautonomiczny system jazdy Ultra Cruise. Do tego model będzie składany specjalnie na zamówienie, przez co pojawi się szeroka możliwość personalizacji. Ma to spowodować, że z fabryki nie wyjadą dwa takie same modele.

Cadillac Celestiq ma wejść do produkcji w grudniu 2023 r., a ceny zaczynać się mają od 300.000 dolarów. Model będzie budowany ręcznie w bardzo małych ilościach w Warren w stanie Michigan, pomimo tabliczki informującej, że został wyprodukowany w Detroit.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.