Baterie do pojazdów elektrycznych drożeją. Wpłyną na podwyżki cen aut? Pytamy ekspertów

Pojazdy elektryczne mają się coraz lepiej na świecie. Dobra koniunktura może być jednak zaburzona przez jeszcze trwający rynkowy kryzys. Czy to oznacza, że czekają nas kolejne wzrosty cen?

W ostatnich tygodniach zauważalne są na rynku wzrosty cen pojazdów, w tym również elektrycznych. Jak uwzględni się ceny bez rabatów oraz zwyżki cen ubezpieczeń można zakładać, że średni wzrost rok do roku to nawet 24 procent. Według wyliczeń IBRM Samar, średnia cena ważona samochodu osobowego sprzedawanego na koniec pierwszego kwartału sięgnęła 154,7 tys. zł, czyli była o 13,5 procent większa niż rok wcześniej. W efekcie ceny aut rosną szybciej niż inflacja, która na koniec omawianego okresu wynosił wynosiła 10,9 procent, a w kwietniu zwiększyła się do 12,3 procent (teraz jest ponad 15 procent).

O inflacji i cenach piszemy regularnie na stronie głównej gazety.pl.

Zobacz wideo Łuków. Potrąciła 11-latkę na przejściu dla pieszych i odjechała z miejsca zdarzenia

Czas podwyżek

Internetowa platforma sprzedażowa Carsmile, wyliczyła, że przy uwzględnieniu wzrostu cen katalogowych jak też braku rabatów dilerskich, podwyżki stóp procentowych przekładające się na droższe finansowanie oraz wyższe koszty ubezpieczenia, nowe samochody podrożały w ciągu roku o 24 proc. na tym prawdopodobnie nie jest koniec. Wszystko przez zwiększającą się nadal inflację, która raczej nie ma zamiaru zwalniać.

Carsmile przygotowując wyliczenia zauważył, że już teraz średnia rata za samochód wynosi ponad 2 tysiące złotych netto (dokładnie 2064 zł). Do koszyka wydatków dorzucić trzeba też drożejące paliwo, które według GUS tylko w kwietniu podrożały o 26 proc. w stosunku rok do roku. Obecnie sytuacja nieco się unormowała, a nawet poprawiła, gdyż koncerny wprowadziły wakacyjną „promocję", a na stacjach paliw paliwa podstawowe zbliżyły się lub są poniżej 7 zł/litr.

Autostrada A1 w okolicy CzęstochowyA4, S7, A1, S8. Aż 37 nowych punktów, na które kierowcy wyczekują

Dlaczego jest coraz drożej?

Katalogowe ceny pojazdów stają się coraz wyższe, a w głównej przyczynie jest to efekt głównie wzrostów kosztów produkcji, wynikających choćby z zaostrzaniem wymogów emisji spalin oraz już teraz zapowiedzi nadciągającego niczym burza Euro 7/VII co przyczyni się do konieczność wyposażania aut w dodatkowe obowiązkowe systemy bezpieczeństwa czy dodatkowe milionowe nakłady na rozwijanie technologii obniżania spalin, jak też napędów zeroemisyjnych.

Do tego nie można zapomnieć o nadal trwającym kryzysie dochodzi elektronicznych komponentów spowodowany pandemią czy niedobory surowców do produkcji i pozrywane łańcuchy dostaw przez wojnę w Ukrainie. Wisienką na torcie jest słabnący złoty, który nie ma w najbliższych tygodniach czy nawet miesiącach wizji na umocnienie swojej pozycji. – Mamy więc prawdziwie wybuchową mieszankę, gdzie tyle proinflacyjnych czynników zbiegło się w czasie – mówi Michał Knitter, wiceprezes Carsmile. Jego zdaniem, obecne wysokie podwyżki na nowe zamówienia nie będą trwały w nieskończoność, ale kilka najbliższych miesięcy będzie trudnych.

Elektryki też w górę?

Biorąc pod uwagę wymienione czynniki nie sposób nie zauważyć podwyżek cen również w przypadku zeroemisyjnych pojazdów. Niektóre modele podrożały o nawet 50 tysięcy złotych, przez co nie tylko stały się mniej dostępne, ale też niemal przestały się łapać na rządową dotację z programu „Mój Elektryk" prowadzonego przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW).

Jednak jak wskazują eksperci pojazdy elektryczne będą z czasem coraz tańsze.

Z generacji na generacje samochody z napędem elektrycznym staja się coraz bardziej uniwersalne. Przede wszystkim, dzięki systematycznemu podwyższaniu pojemności akumulatorów trakcyjnych, zapewniają coraz większe zasięgi na jednym ładowaniu. Pojemność energetyczna baterii EV wzrasta średnio o 4-5 proc. rocznie. Bazując na danych IEA, w latach 2015-2020 r. odnotowano wzrost średniego zasięgu BEV o 60 proc.

- komentuje Aleksander Rajch, Członek Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Paliw Alternatywnych. Dodaje również, że zgodnie z prognozami BCG do 2030 r. cena pakietu baterii spadnie do poziomu 75 dolarów za kilowatogodzinę, co oznacza spadek ceny najdroższego obecnie komponentu pojazdu elektrycznego o 43 proc. w stosunku do ceny w 2021 roku (132 dolary).

Nico Rosberg odbiera swoją Neverę z rąk Mate RimacaMistrz świata odebrał swojego Rimaca Nevera. Żałuje, że nie zainwestował w firmę

Będzie taniej?

Co więcej największy wpływ na obniżenie cen i wzrost popytu na samochody elektrycznego będzie upowszechnienie dedykowanych platform dla pojazdów w pełni elektrycznych. To powinno przynieść oszczędności w wysokości nawet 25 procent.

Gdy połączymy upowszechnienie dedykowanych platform z rozwojem akumulatorów opartych o stały elektrolit, których komercjalizacja przewidywana jest na 2025 rok, możemy spodziewać się prawdziwej rewolucji cenowej oraz gwałtownego wzrostu popytu na BEV

– dodaje Aleksander Rajch. Na korzyść pojazdów elektrycznych będzie przemawiać również wzrostu cen samochodów spalinowych której przyczyną jest m.in. konieczność instalowania w pojazdach pokładowego systemu nadzorującego poziom emisji (PEMS – Portable Emission Measurement System), wymóg stosowania, którego przewiduje norma Euro 6d ISC-FCM (In Service Conformity; Fuel Consumption Monitoring) obowiązująca od 1 stycznia 2021 r. a w dalszej perspektywie projektowany europejski standard emisji spalin Euro 7/VII.

Kolejnym elementem, który wpłynie na obniżenie kosztów związanych z pojazdami elektrycznymi będzie miała wpływ również publiczna infrastruktura ich ładowania. Przyspieszenie jej rozwoju budowy w kulminacyjnym momencie może zwiększyć popyt na BEV nawet o 7 proc. co w efekcie przełoży się na fakt, że według analiz już w 2025 roku, popyt na auta w pełni elektryczne przewyższy dostępne napędy na rynku.

W efekcie można spodziewać się, że już w niedługiej perspektywie ceny aut elektrycznych powinny stać się jeszcze bardziej atrakcyjne i być mniejsze niż dla aut o napędzie konwencjonalnym. Nie oznacza to jednak, że będą one tanie. Tanio niestety już było.

Więcej o: