Zamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prąd

Bartłomiej Pawlak
Już po raz drugi w Polsce odbyła się dość wyjątkowa impreza motoryzacyjna. Zamiast ryku silników, słychać było jedynie pisk opon, a zamiast beczek z paliwem, przygotowano jedynie ładowarki dla samochodów na prąd.
Zobacz wideo Wideowywiad z Tomkiem Kucharem, kierowcą rajdowym. Czy samochody elektryczne to przyszłość sportowej motoryzacji?

Bagatela 200 samochodów elektrycznych w jednym miejscu. To nie zdarza się zbyt często. W sobotę tak dużą liczbę aut zasilanych prądem mógł zobaczyć każdy fan elektrycznej motoryzacji na Torze Modlin. To właśnie tam odbyła się druga edycja wydarzenia EV Experience. Był to jednocześnie zlot miłośników elektryków, którzy dysponują własnymi autami na prąd.

34 samochody elektryczne do dyspozycji uczestników

Imponujący była również różnorodność, jaka panowała na podwarszawskim torze. Na miejscu mogliśmy zobaczyć z bliska zarówno mające po kilkaset koni mechanicznych samochody - np. Tesla Model S, Audi e-tron Sportback czy BMW i4, jak i mało "torowe" elektryki w stylu Mercedesa eVito czy Citroena e-Berlingo.

Zamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prądZamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prąd fot. Bartłomiej Pawlak

Najmocniejsze były oczywiście tesle - Model S (670 KM), Model 3 Performance (571 KM) oraz Model Y (441 KM). Zdecydowanie najsłabsze auto to zaledwie 45-konna Dacia Spring, która o swoje pierwsze (i ostatnie) 100 km/h na liczniku "walczy" ponad 19 sekund.

Każdym z nich - a łącznie było ich 34 - mógł przejechać się każdy uczestnik w ramach jazdy testowej. Na miejscu pojawili się bowiem dealerzy i firmy, które udostępniły samochody do testów. Założenie było bardzo słuszne - chodziło o to, aby każdy zainteresowany mógł doświadczyć elektrycznej motoryzacji. Dla wielu osób było to pierwsze zetknięcie z samochodami elektrycznymi.

W praktyce jednak same jazdy testowe zorganizowano w bardzo słaby sposób. Całą pulę dostępnych jazd rozdano pierwszym uczestnikom, którzy pojawili się na miejscu w momencie otwarcia, czyli o godzinie 10:00. Godzinę później ostały się jedynie pojedyncze miejsca na jazdy ciekawszymi elektrykami późnym popołudniem lub wieczorem. Półtorej godziny po otwarciu nie było już dostępnego żadnego auta. Nawet z tych najsłabszych.

Zamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prądZamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prąd fot. Bartłomiej Pawlak

Z jednej strony pokazuje to, że zainteresowanie, jakim cieszyły się elektryki było ogromne. Z drugiej na miejscu nie było przesadnie dużo odwiedzających (był pierwszy dzień wakacji), a osoby, które nie przyjechały na miejsce w momencie otwarcia, obeszły się smakiem. Minusem był też czas przejazdu (2 kółka za kierownicą, czyli 3-4 minuty jazdy) - zdecydowanie zbyt krótki, by w nawet niewielkim stopniu zapoznać się z samochodem.

Łącznie 200 elektryków w jednym miejscu

Zdecydowanie większe możliwości mieli na Torze Modlin kierowcy, którzy na miejscu zjawili się własnymi samochodami elektrycznymi. Takich osób było w Modlinie zdecydowanie więcej, bo ich liczba przekraczała 200. Członkowie klubu EV Klub Polska mieli też okazję pościgać się na torze, a czas ich przejazdów był mierzony. Całe podium obsadzili kierowcy Tesli Model 3 Performance.

Dla pozostałych uczestników była to z kolei okazja, aby obejrzeć wyścig samochodów elektrycznych na żywo. I było to dość niecodzienne doświadczenie. Zamiast ryku silników, słyszalny był jedynie pisk lub szum opon. W pierwszym momencie, gdy samochody ruszały ze startu, można było odnieść wrażenie, że czegoś tu brakuje. EV Experience pokazał trochę, jak będą wyglądać podobne imprezy motoryzacyjne w przyszłości.

Zamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prądZamiast ryku silników, jedynie pisk opon. EV Experience, czyli te samochody ścigają się na prąd fot. Bartłomiej Pawlak

Każdy pojazd można było obejrzeć potem z bliska. Sporym zainteresowanie cieszyły się oczywiście najmocniejsze auta, ale szczególnie mocno spojrzenia przyciągała charakterystyczna Syrena przerobiona przez właściciela na auto elektryczne. Pojawiły się też samochody prezentowane przez producentów, do których każdy mógł wejść lub zobaczyć, co mają pod maską.

Więcej o motoryzacji przeczytasz na Gazeta.pl

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.