Emisja CO2 z pojazdów elektrycznych jest mniejsza niż w samochodach z silnikami benzynowymi lub Diesla. I to biorąc pod uwagę cały proces produkcji, a nawet eksploatację w Polsce

Emisja dwutlenku węgla z pojazdów elektrycznych od długiego czasu budzi duże wątpliwości. Pierwsze szacunki sugerowały, że ekologiczność samochodów ładowanych z gniazdka w cyklu istnienia jest mniejsza niż klasycznego pojazdu z silnikiem Diesla. Teraz ta retoryka się odwróciła.

Na wstępie trzeba jedną rzecz wyjaśnić. Sam samochód nie stanowi problemu. W końcu auto elektryczne nie generuje emisji poruszając się po drodze. Problem jednak pojawia się, gdy zaczniemy brać pod uwagę proces jego budowy (w tym również akumulatorów) oraz ładowanie.

Do zasilania pojazdu BEV potrzebna jest energia, która przeważnie pochodzi z procesu spalania węgla w elektrociepłowniach. Powoduje to, że jego emisyjność w cyklu istnienia jest znacząca.

Zobacz wideo Jak jeździ w pełni elektryczne MINI Cooper?

Jeszcze jakiś czas temu w licznych raportach można było przeczytać, że samochody elektryczne wcale nie są tak ekologiczne jak niektórym się wydaje. Do tego dochodzi kwestia pozyskiwania surowców do budowy złożonych i drogich akumulatorów, która w pewnym momencie wzbudziła zainteresowanie samego Amnesty International.

Z biegiem czasu oraz wprowadzaniem nowszych technologii oraz zwiększającego się udziału odnawialnych źródeł energii (dalej: OZE), czyli tak zwanej zielonej energii, okazuje się, że samochody elektryczne (dalej: BEV) mogą być bardziej ekologiczne od konkurencji zasilanej tradycyjnymi jednostkami napędowymi. Potwierdza to najnowszy raport z kwietnia tego roku „How clean are electric cars?” przygotowany przez Transport & Environment (dalej: T&E).

Wzrost zainteresowania samochodami zasilanymi prądem

Jak podaje IBRM Samar w 2020 roku auta w pełni elektryczne uzyskały wzrost rejestracji o +6,6 proc. w stosunku rok do roku (dalej r/r). Hybrydy klasyczne z kolei uzyskały wzrost o +17,7 proc. r/r. największe przyrosty przypadły dla aut hybrydowych typu plug-in (+160,1 proc.) oraz miękkich hybryd MHEV (+175,7 proc.).

Zainteresowanie samochodami z napędem mHEV lub PHEV jest budujące - zwłaszcza drugi z tych napędów stanowi ważny przystanek na drodze do "przesiadki" do samochodów elektrycznych. To, że klienci decydują się coraz częściej na zakup auta z napędem alternatywnym wskazuje, że najbliższe miesiące i lata przyniosą coraz większe zainteresowanie samochodami elektrycznymi. Ich oferta będzie coraz szersza, dość powiedzieć choćby o naszym przełomowym ID.3. Pamiętajmy, że ponad połowa przebadanych przez nas polskich respondentów, chciałaby mieć samochód elektryczny. 28 proc. ankietowanych deklaruje, że bierze pod uwagę zakup samochodu elektrycznego w ciągu najbliższych trzech lat.

– komentuje Hubert Niedzielski, kierownik PR marki Volkswagen.

Samochody elektryczne są trzy razy mniej szkodliwe dla środowiska niż auta konwencjonalne

Na podstawie analizy najnowszych dostępnych danych (opracowano kompleksowe i perspektywiczne porównanie silników elektrycznych, wysokoprężnych i benzynowych w różnych rozmiarach samochodów na lata 2020 i 2030) w raporcie od T&E stwierdzono, że auta zasilane z gniazdka są prawie trzy razy „czystsze” niż auta konwencjonalne.

Zawraca się też uwagę, że wraz z dekarbonizacją gospodarki UE, samochody BEV do 2030 r. będą ponad czterokrotnie czystsze niż ich konwencjonalne odpowiedniki.

Analiza przygotowana przez T&E wskazuje, że nawet w Polsce, gdzie pozyskiwanie energii w ponad 80 proc. odbywa się przy wykorzystaniu węgla, współczesne samochody zasilane konwencjonalnie (Diesel, benzyna) są o 29 proc. gorsze pod względem emisji CO2 w cyklu istnienia, niż auta elektryczne.

W obliczeniach uwzględniono zarówno proces produkcji auta i akumulatorów, jak też użytkowania. W Niemczech różnica wynosi 56 proc., we Włoszech 57 proc., Niderlandach 58 proc., Wielkiej Brytanii 62 proc., a w Belgii 65 proc. Średnia dla 27 krajów UE jest to różnica wynosząca 63 proc.

Elektryki są bardziej ekologiczne także w Polsce

W raporcie dokonano ciekawego porównania dla samochodów oferowanych w roku 2020. Na tej podstawie można było realnie wyliczyć jakie są korzyści przy użytkowaniu samochodów elektrycznych w tym momencie. Rezultaty wskazały, że średniej wielkości BEV emituje ok. 90 g CO2/km w samej eksploatacji.

Jego odpowiednik zasilany olejem napędowym emituje 234 g CO2/km, a przy zasilaniu benzyną jest to 253 g CO2/km. W cyklu życia jest to odpowiednio 20, 53 i 57 ton CO2.

Innymi słowy, średnio w UE, BEV emituje około 2,7 razy mniej CO2 niż samochód konwencjonalny dostępny w 2020 r. (2,6 razy mniej niż w przypadku oleju napędowego i 2,8 razy mniej niż w przypadku benzyny).

Jeżeli natomiast akumulatory do samochodu elektrycznego produkowane są przy wykorzystaniu zielonej energii, emisja CO2 zmniejsza się do 86 g CO2/km, a tym samym różnice w cyklu istnienia w porównaniu do klasycznych silników tłokowych wynoszą od 2,7 do 3 razy.

Jeżeli akumulator jest produkowany w Chinach, wpływ średniej wielkości pojazdu elektrycznego w UE wzrasta do 22 ton CO2 (99 g/km), choć można go zredukować do 21 ton (93 g/km), jeśli do tego celu wykorzysta się zoptymalizowane źródło energii.

W tym przypadku, samochody elektryczne są nadal od 2,5 do 2,7 razy czystsze w całym okresie eksploatacji w porównaniu z odpowiednikami oleju napędowego i benzyny.

Nie zapomniano przedstawić też najmniej optymistycznego scenariusza. Zakłada on produkcję akumulatora w Chinach, a jego zasilanie odbywałoby się w Polsce – najbardziej wysokoemisyjny kraj w UE – wpływ w cyklu eksploatacji zwiększyłby się do 41 ton CO2 (182 g/km). Jednak mimo to BEV okazuje się być nadal „czystszym” o 22 proc. od dieslowskiego odpowiednika i 28 proc. od benzyny.

Więcej o: