Opinie Moto.pl: Abarth 500e. Czy skorpion na prąd wciąż jest jadowity? "Rozgrzewka"

Wygląda znakomicie, ma mnóstwo detali, ale czy Abarth 500e zasługuje na miano prawdziwego Abartha? Mam wrażenie, że Włosi mogli trochę bardziej zaszaleć.
W tym tkwi jednak magia Abartha. To nie jest nudny hot hatch nowej ery, który robi wszystko, żeby być jak najbardziej uniwersalnym samochodem i nikogo nie urazić. Wręcz przeciwnie. 695 jest bezkompromisowe, groźne, pełne charakteru i aż przepełnione emocjami. Nie sposób go za to nie polubić, a do każdej przejażdżki nie podejść z uśmiechem na ustach. Abarth 695 Tributo 131 Rally nie tylko wygląda znakomicie, ale potrafi dostarczyć sporo frajdy z jazdy

- pisałem w swoim teście poprzedniego Abartha, tłumacząc, dlaczego tak uwielbiam te samochody, mimo że dostrzegam w nich wiele wad, a czasem potrafią mnie porządnie wymęczyć. Jazda 180-konnym 695 została mi w głowie na długo i pewnie bym go wpisał na listę trzech aut, które oddawałem na koniec testu wyjątkowo niechętnie. Rok za to kończyłem innym Abarthem.

Abarth 500e - moc i osiągi. Co to za samochód?

To mocniejsza, usportowiona wersja aktualnej, już w pełni elektrycznej pięćsetki. Skorpion dostarcza 155 KM i 235 Nm, a więc moc wzrosła o 39 KM, a moment obrotowy o 15 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 7 sekund, a prędkość maksymalna została ograniczona do 160 km/h.Producent porównuje go ze spalinowym 695, wskazując sytuacje, w których elektryk góruje nad starszym bratem:

  • przyspiesza o 50 proc. szybciej w zakresie od 20 do 40 km/h niż jego odpowiednik z silnikiem benzynowym
  • jest szybszy w ostrych zakrętach, gdzie w zakresie od 40 do 60 km/h osiąga prędkość docelową w zaledwie 1,5 sekundy - znacznie szybciej niż jego wersja benzynowa, która pozostaje w tyle o 15 metrów, osiągając 60 km/h sekundę później,
  • przyspiesza od 60 do 100 km/h o sekundę szybciej niż 695

Abarth 500eAbarth 500e fot. Filip Trusz

Abarth 500e - akumulator, zasięg, ładowanie

Akumulator ma 42 kWh pojemności. Deklarowany zasięg na pełnych bateriach wynosi 265 km wg WLTP. Maksymalna moc ładowania wynosząca 85 kW pozwala na naładowanie akumulatora do 80 proc. w 35 minut. Aby zgromadzić rezerwę energii wystarczającą na potrzeby dziennego przebiegu (około 40 km), potrzeba mniej niż 5 minut.

Abarth 500e - cena, konkurenci

Formalności związane z liczbami zakończmy ceną elektrycznego Abartha. Zadziorny fiacik ze skorpionem na masce i wtyczką kosztuje wyjściowo 185 900 złotych za hatchbacka i 196 900 zł. Trudno teraz te kwoty z czymś porównać. Abarth zwykle był dość samotny w swoim segmencie. Mało kto robi szalone auta w rozmiarze A. Przynajmniej na razie w Polsce nie ma żadnego rywala o podobnych rozmiarach i mocy. Pytanie, czy dacie tyle za takiego malucha.

Zobacz wideo Fiat 500 - miejskie auto o retro wyglądzie [RECENZJA]

Abarth 500e - wrażenia z jazdy

Abarth 500e ma dłuższy rozstaw osi, szerszy rozstaw kół oraz lepsze wyważenie poszczególnych osi, co przekłada się na pewność prowadzenia i dynamikę jazdy. Abarth 500e ma gwarantować szybszą reakcję, lepsze wejście w zakręt oraz większą prędkość pokonywania zakrętów i wychodzenia z nich. To oczywiście zapisujemy na plus, a 500e, kiedy je przyciśniemy, naprawdę potrafi zaskoczyć prowadzeniem. Kierowca nie spodziewa się, że ta pchełka potrafi tak dużo.

O poczucie obcowania z wyjątkowym autem dba pięknie zaprojektowane wnętrze. Już w zwykłej pięćsetce chwaliliśmy ten projekt nie raz. Tutaj sportowy charakter potwierdza mnóstwo detali, wszechobecne skorpiony, fotele ze zintegrowanymi zagłówkami czy specjalne menu w systemie multimedialnym. Jak już przy nim jestem, to i multimedia, i dostępne wyposażenie trzeba pochwalić. Nikt nie powinien narzekać. 500e pod tym względem spokojnie odnalazłoby się w klasie o rozmiar większej.

Jednak jako miłośnikowi modelu cały czas czegoś mi brakowało. Nie zrozumcie mnie źle. Bardzo dobrze jeździło mi się elektrycznym Abarthem i szybko się polubiliśmy, ale jednak nie czułem tych emocji, co w spalinowych wersjach. Tamte od razu na ciebie krzyczą, przytłaczają i łapią za serce, Abarth w wydaniu 500e jest... zaskakująco ugrzeczniony. Jeśli po prostu do niego wsiądziecie i nic nie pozmieniacie w ustawieniach, to tylko skorpion na pięknej kierownicy będzie wam przypominał, że to Abarth. Wiem, że wiele czasu poświęcono dźwiękom elektryka, żeby nawiązał do legendy, ale może powoli staję się motoboomerem i jakoś do mnie nie trafiły. Tęskniłem za wydechem. Da się jednak podkręcić wrażenia z jazdy, choć płacąc pewną cenę.

Abarth 500eAbarth 500e Konrad Grobel

Abarth 500e - tryby jazdy. Skorpion pokazuje żądło

Abarth 500e zrywa się ze smyczy, kiedy skorzystamy z pokrętła z trybami jazdy. Poza tym do jazdy na co dzień Turismo (płynne przyspieszanie i ograniczenie mocy) są jeszcze Scorpion Street (osiągi przy jednoczesnym maksymalnym wykorzystaniu hamowania regeneracyjnego) i Scorpion Track (najwyższe osiągi). Sportowe brzmienie zapewnia generator dźwięku, który jest alternatywą dla standardowych wrażeń dźwiękowych, jakie emituje system AVAS, ale i sportowe tryby pod względem dźwięku mi nie przypadły do gustu.

Co innego jazda i zrywność Abartha 500e. Ani w skorpionowych Street, ani Track nie staje się oczywiście hardcorową, jadowitą bestią, która chce swojego kierowcę na każdym kroku zabić, ale wynagradza to niesamowicie przyjemnym i błyskawicznym rozwijaniem mocy. Abarth przeistacza się w jeden z najszybszych samochodów na drodze. A tej mocy wcale nie używa się do łamania przepisów. 155-konny, spuszczony ze smyczy silnik sprawia, że 500e staje się mieszczuchem idealnym. Przemyka przez korki i pasy bez najmniejszego problemu, ułatwiając wszystkie miejskie manewry, przy okazji wywołując uśmiech chęcią, z jaką przyspiesza.

To skorpion. Nie mogło więc zabraknąć tutaj kropli jadu. Jazda w moim ulubionym trybie Scorpion Street przy temperaturze wahającej się od zera do kilku stopni błyskawicznie drenuje akumulator. Do obiecywanych 265 km bym się w życiu nie zbliżył (chyba, że w trybie Turismo, idealnie wykorzystując jazdę jednym pedałem, ale hej... to Abarth). W moim teście zasięg był wyraźnie poniżej 200 km. Przydałoby się trochę więcej. Nawet w typowo miejskim aucie.

Abarth 500eAbarth 500e fot. Filip Trusz

Abarth 500e - opinie, podsumowanie

Jestem pewien, że Abarth 500e to dopiero rozgrzewka, a Włosi szykują się do postawienia tego jeszcze jednego kroku na terytorium prawdziwego Abartha. W końcu to 500e, nie wierzę, że w przyszłości nie pojawią się 595e i 695e. Spodziewam się, że to tam znajdziemy te pokłady szaleństwa ze spalinowych skorpionów. Abarth 500e to małe miejskie auto, które podkręcono i usportowiono, ale jeszcze nie przekroczono pewnej granicy. Urzeka stylem, wnętrzem, zaskakuje bogatym wyposażeniem (to segment A...), a czasem potrafi lekko wbić w fotel. Jeśli tak je potraktujemy, to okaże się znakomitym, wcale nie nudnym kompanem do miejskich wypraw. Przydałoby się tylko więcej zasięgu, bo jazda w polskim listopadzie potrafi być stresująca. Samochód do testów użyczyła firma Stellantis Polska Sp. z o.o. Nikt nie miał wglądu do testu przed publikacją. Oczywiście poza mną, autorem.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.