Opinie Moto.pl: Kia e-Soul 64 kWh. Na czele nowej fali

Filip Trusz
Jeszcze jakiś czas temu samochodom elektrycznym, tym rozsądnie wycenionymi, można było sporo wytknąć, a jeżdżenie nimi wiązało się z przyspieszonym kursem logistyki. Te czasy to przeszłość, czego najlepszym dowodem jest Kia e-Soul.

Samochody elektryczne wciąż są drogie. To fakt. Jednak ich ceny stają się coraz przystępniejsze. Kia e-Soul, jeden z najciekawszych przedstawicieli segmentu, jest całkiem blisko progu rządowych dopłat (125 000 zł), bo kosztuje 139 990 zł. Warto jednak zauważyć, że oprócz specjalnych wersji Leafa, to w limicie mieszczą się tylko klasyczne miejskie hatchbacki (e-208, Corsa-e, ZOE czy jeszcze mniejsze auta pokroju smartów czy upa), a Kia e-Soul wymyka się słowu "klasyczny" w każdy możliwy sposób. W kwietniu tego roku została uznana Światowym Samochodem Miejskim Roku 2020 w prestiżowym konkursie World Car of the Year. Mierzy 4195 mm długości, 1800 mm szerokości i 1605 mm. Rozmiarami, ale nie sylwetką, gra więc w jednej lidze z crossoverami B. I zaskakuje przestronnością, bo pudełkowate kształty, nieopadający dach i spory rozstaw osi (2600 mm) sprawiają, że to jedno z najwygodniejszych małych aut na rynku. Narzekać można tylko na bagażnik - ten ma 315 l.

Kosztująca 139 900 zł Kia e-Soul ma elektryczny silnik o mocy 136 KM, akumulator o pojemności 39,2 kWh i zasięg na jednym ładowaniu 276 km. Nieźle, jak na miejskie auto. W ofercie jest jednak jeszcze jedna wersja, której ceny startują od 160 990 zł. Ma 204 KM, znacznie większy akumulator (64 kWh) oraz aż 452 km. I to ta Kia e-Soul przyjechała do naszej redakcji.

Kia e-SoulKia e-Soul fot. Kia

Kia Soul zawsze była jednym z najoryginalniejszych aut na rynku i najnowsza generacja niczego tu nie zmienia. To jeden z tych samochodów, obok których trudno przejść obojętnie - przyciąga wzrok samym kształtem, a także masą ciekawych detali. Przykład? Spójrzcie na tylne światła. Przestronność auta już chwaliłem, a dość skromny bagażnik - wytknąłem. Ogromnym plusem jest jednak dla mnie to, że w kabinie nic nie jest udziwnione. Kia e-Soul to zaskakująco normalny samochód, w którym momentalnie odnajdujemy się już podczas pierwszej przejażdżki. Nieintuicyjne może się wydawać tylko pokrętło do zmiany biegów. Cała reszta to wzorowa ergonomia, ale sprawdzony, świetnie rozplanowany projekt znamy z innych aut producenta. Tu wszystko jest pod ręką, a za obsługę najważniejszych funkcji, w tym klimatyzacji, odpowiadają fizyczne przyciski. Świetna sprawa. Nie zabrakło oczywiście wirtualnych zegarów i nowoczesnego systemu multimedialnego z dużym ekranem, ale i one są proste w obsłudze i przejrzyste.

Kia e-SoulKia e-Soul fot. Kia

Nie ma mowy o nudzie - Sound Need i kilka innych smaczków

Na pokładzie nie ma jednak mowy o nudzie, bo Kia e-Soul nie zapomina, że kierowana jest raczej do młodych kierowców, którzy nie boją się odważniejszych ruchów stylistów. Stąd ciekawe elementy dekoracyjne, kilka miłych dla oka detali i absolutnie znakomite oświetlenie nastrojowe. W menu znalazłem funkcję "Lampka Sound Need". Można tam wybrać jeden z trybów pracy oświetlenia. Nie tylko barwę i jasność. Przykładowo wszystkie podświetlane elementy mogą pulsować w rytm słuchanej muzyki, często na różne kolory w tym samym czasie. Po co? Nie mam pojęcia. To jedna z tych bezsensownych opcji, której po odkryciu ani razu nie wyłączyłem, a jazda po zmroku sprawiała mi sporo frajdy. Warto podkreślić, że podczas jazdy część oświetlenia, która może rozpraszać kierowcę (np. panel przy klamce) jest wygaszana, ale kiedy staniemy na światłach - na nowo zaczyna świecić.

"Sound Need" to jedna z fajniejszych opcji, jakie widziałem ostatnio w samochodach. I słowo "fajny" pasuje tu jak ulał.

Kia e-SoulKia e-Soul fot. Filip Trusz

Kia e-SoulKia e-Soul fot. Filip Trusz

Kia e-SoulKia e-Soul fot. Filip Trusz

Kia e-Soul - moc, osiągi i zasięg

Powyższy opis z pewnością podpowiedział wam, że Kię e-Soul bardzo polubiłem. To też kwestia napędu, bo 204 KM mocy i 395 Nm maksymalnego momentu obrotowego w miejskim aucie oznacza małą błyskawicę. Może 7,9 s do setki na papierze nie robi wrażenia, ale już natychmiastowa reakcja na gaz (nie tylko w trybie Sport) - tak. Przyspieszanie elektrykiem, wcale nie do zawrotnych prędkości, nigdy się nie nudzi i maluje na twarzy spory uśmiech. To też niesamowita wygoda w ruchu miejskim, bo zmiana pasa czy włączenie się do ruchu to żaden problem.

Co z zasięgiem? To kolejny punkt, za który e-Soulowi należą się pochwały. Na papierze mamy tu 462 km, ja odebrałem auto, które pokazywało około 400 km i po kilku przejażdżkach zorientowałem się, że zasięg wcale w magiczny sposób nie wyparowuje. To częsta przypadłość starszych elektryków. Nawet w ruchu miejskim kilometry znikały w zastraszającym tempie, a kierowca taki jak ja (mieszkam w bloku) cały czas musiał myśleć o najbliższym punkcie ładowania. Najnowsze konstrukcje już nie oszukują, a dopóki nie będziemy jeździć cały czas w trybie Sport albo po autostradach, to okaże się, że nie mamy się czym przejmować. Bałem się trochę trasy na działkę (przejazd przez całą Warszawę Wisłostradą, potem eska i krajówki), ale i na takiej trasie e-Soul udowodnił, że nie ma się czego bać. Najnowsze elektryki stają się coraz dojrzalszymi samochodami. Nie muszą ograniczać się tylko do miast. Kia nie traci mocy przy wysokich prędkościach (od 80 do 120 km/h rozpędza się w 4,8 s), a maksymalnie pojedzie 167 km/h.

Kia e-SoulKia e-Soul fot. Kia

Kia e-Soul - opinie Moto.pl. Podsumowanie

Kia e-Soul to jeden z kilku nowych samochodów elektrycznych, którymi ostatnio jeździłem. I chyba ten, który spodobał mi się najbardziej. No może zaraz za e-208, ale w ogóle mam słabość do nowych peugeotów, więc biorę na to poprawkę. e-Soul ma swój charakter, co udowadnia nietuzinkową stylistyką, oryginalnym kształtem nadwozia, detalami we wnętrzu ("Lampkę Sound Need"chętnie zobaczyłbym w innych autach), ale też oferuje kierowcy dopracowany i bardzo dojrzały napęd elektryczny. Z dobrymi osiągami i dużym zasięgiem. To też chyba najlepsza miejska propozycja, jeżeli zależy wam na miejscu dla pasażerów - nie tylko na nogi, ale też na głowy. No i to samochód, którego nie da się nazwać nudnym, a o to coraz trudniej na rynku.

Zobacz wideo Kia XCeed jako hybryda plug-in [RECENZJA]