Mniej fotoradarów, ale bezpieczniej

Znikną atrapy fotoradarów i wzrośnie prędkość na autostradach, ale podstawowe założenie w planowanej ustawie fotoradarowej to poprawa bezpieczeństwa. Czy to da się ze sobą pogodzić?

"Prędkość zabija" - to hasło znane kierowcom przynajmniej od kilkunastu lat. Każda próba dyskusji na ten temat kończy się ostrą wymianą zdań i przytaczaniem statystyk, w których właśnie prędkość podawana jest jako główna przyczyna wypadków w Polsce.

Ta reguła nie znajduje jednak potwierdzenia w przypadku dróg przeznaczonych do szybkiej jazdy. Co więcej, żaden specjalista nie jest w stanie wyjaśnić, dlaczego przy podobnym nasileniu ruchu więcej wypadków ma miejsce na amerykańskich autostradach, gdzie obowiązują drastyczne ograniczenia prędkości, niż na niemieckich, gdzie miejscami limity prędkości nie obowiązują wcale. Być może to skłoniło senatorów do wniesienia poprawki zwiększającej dopuszczalne prędkości na autostradach do 140 km/h i na drogach ekspresowych o dwóch pasach ruchu do 120 km/h. W ich opinii warunki techniczne na tych drogach umożliwiają szybszą jazdę, nie obniżając istotnie poziomu bezpieczeństwa.

Senat w swoich poprawkach zwiększa także tolerancję przy przekroczeniach prędkości z 5 do 10 km/h. Jest to uzasadnione błędami wskazań prędkościomierzy, a także tym, że kierowcy w pierwszej kolejności powinni skupiać się na obserwacji drogi, a nie wskaźników, przez co może dojść do niezamierzonego przekroczenia dopuszczalnej prędkości. Oznacza to w praktyce, że mijając fotoradar np. przy ograniczeniu do 70 km/h, będzie on robił zdjęcia przy prędkości nie mniejszej niż 80 km/h.

Ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym i poza nim pozostaną bez zmian. Zmieni się za to, i to w sposób istotny, rola fotoradarów.

ZNIKNĄ ATRAPY

Zgodnie ze założeniami nowelizacji fotoradary mają stać wyłącznie na straży naszego bezpieczeństwa, a nie pełnić funkcję maszynek do zarabiania pieniędzy. Co to oznacza? Maszty zostaną postawione lub pozostaną w miejscach, w których dochodzi do dużej liczby wypadków. To dlatego, że kierowcy mają je kojarzyć wyłącznie z newralgicznymi i najbardziej niebezpiecznymi miejscami na drogach. Zdemontowane zostaną też tzw. pustaki, czyli niepodłączone maszty, w których nie można było zamontować fotoradaru, a których zadaniem było jedynie straszenie niezorientowanych kierowców. To znacząca rewolucja w porównaniu ze stanem obecnym, gdzie przy drogach krajowych masztów jest pięciokrotnie więcej, niż samych urządzeń. W lokalizacji nowych miejsc pomogą statystyki, a ostateczną decyzję o usytuowaniu fotoradaru będzie podejmować Inspekcja Transportu Drogowego po konsultacjach z policją.

GMINY STRACĄ DOCHODY?

Powyższe zmiany to złe informacje dla tych gmin, które z fotoradarów "usianych" gęsto na swoim terenie uczyniły pokaźne źródło dochodów, którymi dotychczas mogły swobodnie dysponować. Za przykład można podać gminę Biały Bór w województwie zachodniopomorskim, która w tym roku zamierza osiągnąć około 7 mln zł z fotoradarów, co stanowi ponad jedną czwartą całego jej rocznego budżetu.

Ustawa fotoradarowa uderza bezpośrednio w takie gminy. Po pierwsze, masztów będzie mniej. Po drugie, projekt ustawy precyzuje, na jakie cele będą przeznaczone wpływy z mandatów nałożonych na podstawie zdjęć z fotoradarów ustawionych przez samorządy. Mowa tu przede wszystkim o poprawie bezpieczeństwa na drogach, czyli remontach, modernizacji, budowie oraz utrzymaniu infrastruktury drogowej.

CENTRUM ZAMIAST POLICJI

Najważniejsze zmiany nastąpią, gdy powstanie w końcu Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Według pierwotnych planów miało rozpocząć swoją działalność w maju tego roku. W założeniach Centrum, współfinansowane ze środków unijnych, działając w ramach struktur Głównego Inspektora Nadzoru Drogowego, przejęłoby od policji całą papierkową robotę w nakładaniu kar na podstawie zdjęć zrobionych przez fotoradary. To pozwoliłoby na skierowanie ok. 500 funkcjonariuszy policji do realizacji zadań wyłącznie bezpośrednio związanych z utrzymaniem bezpieczeństwa i porządku na drogach. Do tego jednak potrzebna jest stosowna ustawa. Pierwsze podejście uczyniono już w zeszłym roku, jednak Trybunał Konstytucyjny, do którego ustawę w drodze prewencyjnej skierował prezydent, uznał niektóre przepisy za niezgodne z konstytucją. Ponieważ przepisy te tworzyły nierozerwalny związek z całą ustawą, nowelizacja nie mogła wejść w życie w całości.

Jaki jest więc realny termin powstania centrum? Połowa przyszłego roku, lecz Senat, zgłaszając poprawki, zaproponował aby najistotniejsze zmiany zaczęły obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2012 roku.

ITD JAK STRAŻ MIEJSKA

Tzw. ustawa fotoradarowa nakłada także nowe zadania i uprawnienia na inspektorów ITD. Dotąd kontrole drogowe przeprowadzane przez Inspekcję Transportu Drogowego dotyczyły głównie samochodów ciężarowych. Po wejściu w życie nowych przepisów kierowcy samochodów osobowych i motocykli także znajdą się w kręgu zainteresowania inspektorów. Będą oni mogli zatrzymać do kontroli pojazdy, które w wyraźny sposób naruszyły przepisy ruchu drogowego, bądź wtedy kiedy zaistnieje "uzasadnione podejrzenie", że kierowca jest pod wpływem alkoholu lub środków odurzających. Nabędą też podobnych praw do używania przenośnych urządzeń rejestrujących, co straż miejska i gminna.

FOTORADAR NIEOMYLNY?

Obecnie instalowane są już maszty, dla których dwa jadące obok siebie auta nie stanowią problemu. Urządzenie robi dwa zdjęcia jedno po drugim, tak że różnica prędkości wynosząca więcej niż 4 km/h jest już do wychwycenia. Problemem nie są już także warunki atmosferyczne ani robienie zdjęć od tyłu, a próba udowodnienia, że za kierownicą siedział ktoś inny, jest już bardzo zawodna. Na przeszkodzie stoi coraz większa precyzja fotoradarów robiących zdjęcia o rozdzielczości 3-4 megapikseli (co jest rozdzielczością wystarczającą do rozpoznania danej osoby bez żadnych wątpliwości).

Marcin Lewandowski

Po narkotykach rozum wysiada - ZOBACZ TUTAJ

Niebezpieczny zapach - ZOBACZ TUTAJ

Parking.moto.pl - Samochody czekają na Ciebie

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.