Fiat Grande Punto 1.3 Multijet

Fiat nie od dziś potrafi budować świetne "maluchy". Ale czy rozrośnięte Punto można jeszcze nazywać "maluchem"?

Zanim jeszcze azzurri sięgnęli po Puchar Świata, na redakcyjnym parkingu stanęło nowe Grande Punto - samochód, którym Włosi chcieliby zdobyć minimum mistrzostwo Europy w segmencie B. Po wstępnym mierzeniu i ważeniu okazało się jednak, że małego Fiata ledwo można zakwalifikować do klasy aut miejskich. To chyba pierwszy "maluch", który przekroczył cztery metry długości! Gabarytami bliżej mu do kompaktowej Alfy 145, która zadebiutowała dziesięć lat wcześniej, niż do poprzedniego Punto. Ależ te samochody rosną! Grande Punto jest dłuższe od starszych kompaktów - Fiata Tipo i Bravo, Peugeota 306, a nawet VW Golfa III. Czy to źle? W czasach, kiedy każdy chce dostać więcej samochodu za te same pieniądze - pewnie nie. Więcej miejsca w środku, lepsze bezpieczeństwo, ale też większa masa i mniejsza poręczność - to plusy i minusy nieustannego rozrostu. Uprzedzając Lemskiego, który obiecał przejażdżkę swojej babci (!), chwytam rozkładany na niemiecką modłę kluczyk i czym prędzej biegnę na parking.

Żyj kolorowo!

Kilka miesięcy po oficjalnej prezentacji Grande Punto wciąż przyciąga wzrok. Szczególnie w soczystej, wpadającej w rudość metalizowanej pomarańczy. Obłe kształty doskonale maskują wielkość samochodu, a przód Fiata to prawdziwe stylizacyjne mistrzostwo. Wiele racji mają koledzy z Wysp Brytyjskich, twierdząc, że gdyby Maserati zbudowało "malucha", wyglądałby dokładnie jak Grande Punto. Giorgetto Giugiaro zasłużył na duże oklaski i niezłą premię za tak udany projekt. Zwłaszcza w zestawieniu z nieco mdłym i poprawnym poprzednikiem. Oglądając samochód, z zaskoczeniem dostrzegam potężne felgi. Szesnastki z oponami 195/55 to już nie przelewki. Do tej pory podobne rozmiary zarezerwowane były dla samochodów dwa rozmiary większych. No, widać Punto nie od parady nosi swój przydomek "Grande". Otwierając drzwi, mam nadzieję, że na felgach wielkość samochodu się nie kończy i... wcale się nie rozczarowuję. Spore fotele są całkiem wygodne. Po paru ruchach ustawiam lewe siedzenie w wygodnej pozycji, korzystając przy tym z dwupłaszczyznowej regulacji kierownicy.

Wyśmienicie!

Wstawka z materiału udającego metal zabarwiony na kolor nadwozia doskonale przełamuje stonowaną czerń przeciętnych plastików. Przypominam sobie udane kokpity Fiata Coupé i Barchetty. W takim wnętrzu można poprawić sobie humor już na dzień dobry. Jeszcze tylko obrót kluczem w stacyjce i mały 90-konny turbodiesel z Bielska bierze się do pracy.

Tylko w balerinkach

Pierwszy zgrzyt - niedochodzący bynajmniej ze świetnie działającej skrzyni biegów - to zbyt blisko rozmieszczone pedały. O ile damskie stopy w modnych tego lata wsuwanych balerinkach poradzą sobie z nimi bez trudu, to duzi mężczyźni, zwłaszcza w zimowych trepach, mogą mieć kłopoty. Ostrożnie ruszam w miasto, szybko zapominając, że mam do czynienia z turbodieslem. Silnik jest nieźle wyciszony, a do sprawnego przemieszczania się wystarczy trzeci bieg. Tylko gdy obroty spadają poniżej 1500, potrzebna jest szybka redukcja, bo turbosprężarka budzi się do życia dopiero 300 obrotów wyżej. Silnik zaskakuje temperamentem. Bez protestu kręci się nawet 5000 razy na minutę, choć nie ma sensu tak go rozpędzać - wcześniejsza zmiana biegu lepiej wpłynie na dynamikę i zużycie paliwa. To ostatnie w jeździe po zatłoczonej stolicy z włączoną klimatyzacją nie przekroczyło 7,5 litra na setkę. Fiat proponuje też słabszą (i tańszą) wersję tego samego silnika rozwijającą 75 koni, jednak tylko z pięciobiegową przekładnią i w specyfikacji Active. Do wersji 90 KM oferowanej w standardzie Energy można zamówić skrzynię 6-biegową za dodatkowe 1500 złotych.

Poza miastem samochód po raz kolejny zdradza cechy bardzo dojrzałej konstrukcji. Zawieszenie płynnie wybiera nierówności, choć niskoprofilowe opony na dużych felgach przenoszą trochę niepotrzebnych drgań. Punto bardzo stabilnie pokonuje zakręty i zachęca do ostrzejszego atakowania kolejnych łuków. Elektrycznie wspomagany układ kierowniczy poprawnie informuje o tym, co dzieje się z przednimi kołami. Tylko fruwające po kabinie drobiazgi studzą moje sportowe zapędy - niestety, Grande Punto jest Piccolo, jeśli chodzi o schowki, jest ich zdecydowanie mniej niż u poprzednika. Uchwyt na kubki przy lewarku zmiany biegów to lekka próba nerwów - spróbujcie wstawić tam puszkę 0,33, a potem sięgnąć po nią, jadąc na I, III lub V biegu. Powodzenia!

Grupa B

Niedociągnięć w Grande Punto można znaleźć więcej - choćby wycieraczki włączane przekręceniem gałki, a nie pchnięciem wajchy. To jednak drobne mankamenty, które nie są w stanie przyćmić świetnego wrażenia, jakie zostawia po sobie auto. Z Grande Punto jest trochę jak z Włochami. Choć nie wszystko nam u nich pasuje, to budzą sympatię, a poza tym nieźle się prezentują. Z wdziękiem zdobyli tytuł mistrzowski. Na razie w futbolu, ale gdyby zorganizować turniej dla najlepszych samochodów segmentu B, pewnie znów znaleźliby się w finale z Francuzami. Kto wie - może obyłoby się bez karnych?

Fiat Grande Punto 1.3 Multijet 90 KM

kompendium

*Dane producenta

[Summa Summarum]

Grande Punto to bardzo ważny samochód dla Fiata. Tym modelem firma udowadnia, że nadal potrafi budować ciekawe i funkcjonalne "maluchy". Zaraz, jakie "maluchy"? Grande Punto w pełni zasługuje na swój przydomek.

[NASZE POMIARY]

Gaz

Ładne i eleganckie nadwozie, dobry poziom wykończenia, turbodiesel 90 KM o przyzwoitych osiągach, wygodna pozycja za kierownicą, przestronne i ciekawie zaprojektowane wnętrze, dobrze zestrojone zawieszenie

Hamulec

Nie najlepsza jakość plastików, blisko rozmieszczone pedały, za mała liczba za małych schowków, drobne potknięcia w ergonomii, stosunkowo wysoka cena

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.