Volkswagen Passat Variant 2.0 TDI Highline

Zawsze uważałem Passata za nudne auto. Z nieciekawą stylizacją, do bólu poprawne i praktyczne. Przełom nastąpił przed rokiem, gdy pierwszy raz ujrzałem nowy model. Nie do wiary, Passat zaczął mi się podobać.

Wkrótce okazało się, że nie tylko mi. Krótko po wprowadzeniu na rynek rodzinnego kombi nowa generacja niemieckiego szlagieru zdobyła także uznanie firm - Passat to najpopularniejsze auto flotowe za naszą zachodnią granicą. Styczeń tego roku to kolejne sukcesy Varianta - najpierw wygrał w niemieckim konkursie popularności organizowanym przez ADAC. Parę dni później dziesięcioosobowy zespół angielskiego magazynu motoryzacyjnego "What Car" przyznał mu tytuł Best Family Car. A jaki powinien być najlepszy samochód rodzinny? Przestronny, bezpieczny i komfortowy. Do tego musi idealnie sprawować się na autostradzie i w drodze do pracy. Wszystkie warunki doskonale spełnił Passat napędzany dwulitrowym 140-konnym turbodieslem. Werdykt "What Car" to odzwierciedlenie testów, jakie redakcja przeprowadziła od chwili wprowadzenia szóstej generacji Passata na angielski rynek. Każda konfrontacja z udziałem niemieckiego auta kończyła się jego zwycięstwem.

Chwila prawdy

Czy uwielbiany przez wszystkich Passat w praktycznej wersji kombi to naprawdę tak dobre auto? Czy sukcesy odnoszone na bogatszych rynkach przełożą się na wynik testu na naszych drogach? Do badań wybrałem właśnie wersję ze 140-konnym turbodieslem, w najbogatszej wersji wyposażenia Highline. W porównaniu z najpoważniejszymi na naszym rynku konkurentami Passata napędzanymi motorami o zbliżonych osiągach - Fordem Mondeo w wersji Titanium X 2.2 DuraTorq 155 KM(117 390 zł) i Toyotą Avensis Prestige 2.2 D-4D 150 KM (120 900 zł) - cena Passata (116 690 zł) wygląda całkiem znośnie. Niestety, tylko do chwili spojrzenia na listę wyposażenia. Nigdy nie zrozumiem polityki cenowej Volkswagena. Żeby w aucie za ponad sto tysięcy (przypominam, najbogatsza wersja!) kazać dopłacać co najmniej 2250 zł za radioodtwarzacz? Czy oni je robią ze złota?

Dobrze, że gdzie indziej nie ma już takich dziwacznych oszczędności. Poduszki czołowe, boczne i kurtyny to standard. Tak samo ABS i ESP. Obrazu bezpiecznego, rodzinnego kombi dopełnia nowoczesna konstrukcja płyty podłogowej. Rezultat? Pięć gwiazdek zdobytych w testach EuroNCAP.

Passat ma też znakomite fotele sportowe (obite alcantarą). Nawet długi dystans pokonamy bez dyskomfortu, tym bardziej że o atmosferę w kabinie dba dwustrefowa klimatyzacja, moim zdaniem jedna z najlepszych w tej klasie.

Największa zaleta kombi to przepastny bagażnik. Ważne jednak, żeby dało się doń upchnąć duży bagaż bez składania tylnych siedzeń - inaczej cała filozofia samochodu rodzinnego bierze w łeb. Standardem w klasie Passata jest pojemność kufra około 500 litrów. Niemieckie auto wyróżnia się na plus - mieści bagaże o objętości 603 litrów. Wspomniani wcześniej konkurenci nie są tacy zdolni - Mondeo ma bagażnik o objętości

540 litrów, a Avensis jedynie 520. Przy złożonych fotelach Passat też pozwoli na więcej, mieszcząc maksymalnie 1731 litrów wporównaniu do Mondeo 1700 i Avensisa 1500. Lekko sportowy charakter Passata - podkreślony przez łagodnie unoszącą się dolną linię okien i opadający ku tyłowi dach - został zachowany bez uszczerbku dla właściwości transportowych auta.

Nauka oszczędzania

Wcześniej jeździłem wersją czterodrzwiową z nowoczesnym dwulitrowym benzyniakiem FSI, który miał łączyć wysokie osiągi z ekonomiczną eksploatacją. Niestety, na obietnicach się skończyło - auto zasuwało aż miło, ale apetyt na benzynę 98 miało raczej spory. Na szczęście pod maską testowanego kombiaka znalazł się jeden z ekonomicznych turbodiesli.

Silnik auta osiąga maksymalny moment obrotowy (320 Nm) już przy

1750 obr/min - dzięki temu nie ma problemów z elastycznością, a kierowca zawsze dysponuje sporym zapasem mocy podczas wyprzedzania. W teście przejechałem ponad 1000 km, wiem, co mówię. Pompowtryskiwacze trochę hałasują, ale osiągi są bez zarzutu.

Ten motor ma dwie dusze - oszczędną i rozrzutną. Wszystko zależy od sposobu operowania gazem. Kręcenie silnika do końca na każdym biegu, hamowanie w ostatniej chwili przed światłami czy gwałtowne wyprzedzanie oznaczały zużycie na poziomie dziesięću litrów ropy na 100 km. Gdzie ta legendarna oszczędność? Pamiętam przecież reklamę, w której kierowca wypełza na stacji benzynowej z Passata nie po to, by dolać paliwa, ale żeby się czegoś napić.

Gdy próbowałem jeździć tak, aby auto paliło możliwie mało (ale nie żebym był zawalidrogą), pierwsze efekty widać było już po przejechaniu 50 km w mieście - osiem litrów na 100 km to nieźle. Gdy nadarzyła się okazja wyjechania poza miasto, każde spojrzenie na wskazania komputera pokładowego zwiększało moją sympatię do Passata. Przy spokojnej, płynnej jeździe potrafi spalić jedynie pięć litrów na 100 km. Na jednym 70-litrowym zbiorniku daje to transkontynentalny zasięg 1400 km.

Dobrego wrażenia nie psuje nawet marna sieć dobrych dróg i brak obwodnic. Choć wszystko, co oszczędzałem na trasie, traciłem podczas przedzierania się przez kolejne miejscowości, w całym teście Passat Variant potrzebował średnio 6,5 litra paliwa na 100 km. Jak na tak duże auto to wyjątkowo mało.

Po kilku dniach forsownej i dynamicznej jazdy wiem, że wersję kombi wyposażono nie tylko w dobry zespół napędowy, ale też w przyzwoite zawieszenie. Szybka zmiana pasa czy ostre zakręty nie są w stanie wyprowadzić auta - nawet nieobciążonego - z równowagi. Aby to zrobić, trzeba się nieźle postarać. Brakuje tylko klasycznego ręcznego - bo czy o hamulcu pomocniczym uruchamianym przyciskiem na desce rozdzielczej można powiedzieć, że jest ręczny?

Jeśli kochać, to tylko z dieslem

Tydzień z Passatem się skończył. I już wiem, że jeśli Volkswagen, to tylko z turbodieslem. Nadwozie - najlepiej kombi. A czy warto dopłacać do najwyższej wersji wyposażenia, aby cieszyć się m.in. chromowanymi wykończeniami? Według mnie tak. Wtedy szary Passat zmienia się w auto niemal luksusowe. Tylko wciąż nie rozumiem tej nieszczęsnej dopłaty za radio.

Volkswagen Passat 2.0 TDI Highline - kompendium

[NASZE POMIARY]

gaz

przestronne wnętrze, dobre osiągi, małe zużycie paliwa, możliwość dowolnej konfiguracji elementów dodatkowego wyposażenia, wygodne fotele, duży bagażnik

hamulec

głośna praca silnika, radio jako wyposażenie opcjonalne, ręczny uruchamiany przyciskiem, wysokie ryzyko kradzieży

[SUMMA SUMMARUM]

Praktyczne kombi Volkswagena to ciekawa propozycja, ale jedynie z mocnym i oszczędnym turbodieslem. Tylko czemu radio wymaga dopłaty?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.