Jeep złamał obietnicę. Wraca potwór 6.4 V8 Hemi. Jedni zacierają ręce, inni kręcą nosem

Jeep rozwścieczył właśnie sporą część swoich fanów. Bo Wranglera 6,4 V8 miało już nie być, a powróci na rynek w przyszłym roku. Nabywcy teoretycznie finalnej edycji z tego roku czują się zatem oszukani.

Od lat piekło stopniowo zamarzało. Ekologia coraz mocniej wdzierała się do oferty jednostek napędowych. W gamie Jeepa znaczącym faktem było wycofanie z produkcji Jeepa Wranglera napędzanego 6,4-litrowym silnikiem Hemi. W tym roku w salonach pojawiły się ostatnie sztuki pod szyldem wersji Final Edition. Teraz okazuje się jednak, że Final Edition wcale nie była taka "final".

Zobacz wideo Odnaleziono poszukiwane Audi SQ7. Było w częściach

Jedni płaczą, drudzy się cieszą. Wranlger Hemi ma 470 koni i 640 Nm!

Mówiąc w skrócie, Jeep nabił trochę swoich klientów w butelkę. Bo 6,4-litrowy silnik Hemi miał na dobre zniknąć z gamy Wranglera, ale... nie zniknie. Będzie dalej produkowany, tyle że od początku 2025 r. Trudno mówić o motywacji tej decyzji. Pewnie decydujące okazały się względy finansowe. Tak czy tak amerykańska marka rozwścieczyła każdą osobę, która wydała ponad 100 tys. dolarów na Wranglera Rubicon 392 Final Edition. Kierowcy mogą się poczuć po prostu oszukani.

Jeep Wrangler Rubicon 392 Final Edition to seria zapowiadana na 3700 sztuk. 3300 z nich trafi do USA, 300 do Kanady, a 100 na pozostałe rynki światowe.

Płacz jednych oznacza jednak śmiech drugich. Bo o ile nabywcy ostatniej serii, która wcale nie jest ostatnia, mogą czuć żal, o tyle ucieszą się kierowcy, którzy na edycję finalną się nie załapali. Nadal będą mogli kupić Wranglera 6,4 Hemi V8, tyle że za rok. Informacja jest o tyle ciekawa, że wolnossący motor o absurdalnej pojemności dostarcza być może tylko 470 koni mocy. Z drugiej strony oferuje jednak moment obrotowy szacowany na 640 Nm. A ta wartość może się okazać naprawdę przydatna w terenie.

Wrangler 6,4 V8 powraca. Ale nadal nie będzie go w Polsce

Powrót Wranglera Hemi jest ważną informacją. Niesie ze sobą jednak również dwa mniej optymistyczne fakty i to już pomijając niezadowolenie nabywców wersji Final Edition. Bo po pierwsze samochód wcale nie będzie tani. Jeep nie mówi jeszcze o oficjalnym cenniku. Przewidywania wskazują jednak na kwotę oscylującą w granicy 100 tys. dolarów. To zatem jakieś 400 tys. zł i to bez podatków oraz ceł. Po drugie Wrangler Hemi raczej nie trafi do Europy. A nawet jeżeli, to z pewnością nie będzie oferowany w Polsce. Dla nas zatem nadal będzie cukierkiem, który możemy jedynie oglądać przez witrynę sklepową.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.