Włochy walczą o flagę. Chcą zmusić Stellantisa do zmodyfikowania aut produkowanych w Polsce

Konflikt na linii rząd Włoch - Stellantis nabiera na sile. Teraz władze domagają się od koncernu zmodyfikowania aut, które produkowane są w Polsce. Mowa o Fiatach 600 i 600e. Można uznać, że sprawa jest kwestią honoru - dotyczy w końcu narodowych barw.

Rząd Włoch i koncern Stellantis od dawna mają ze sobą nie po drodze. Motoryzacyjny gigant co rusz gra na nerwach włoskim władzom, podejmując decyzje szkodliwe dla przemysłu słonecznej Italii. W ostatnim czasie najbardziej kontrowersyjnym krokiem było rozpoczęcie produkcji nowego modelu Alfy Romeo w tyskiej fabryce. Co więcej, zarząd Stellantisa uznał, że bardzo dobrym pomysłem będzie ochrzczenie crossovera nazwą... Milano. Nie dziwota, że Włosi odebrali to jak splunięcie w ich twarze. Postanowili więc działać. Po krótkiej prawnej batalii zmusili koncern do przemianowania modelu z Milano na Junior. Oczywiście to nie koniec uszczypliwości ze strony Włochów.

Zobacz wideo

Włosi chcą zmusić Stellantisa do usunięcia narodowych barw z samochodów produkowanych w Polsce

Przed dwoma tygodniami Guardia di Finanza zarekwirowała w porcie w Livorno 134 egzemplarze Fiata Topolino, które przybyły do Włoch z Maroka (tam też są produkowane). Przyczyną całego zamieszania była naklejka z barwami włoskiej flagi umieszczana na drzwiach pojazdów. Zdaniem funkcjonariuszy naruszało to włoskie przepisy, które umożliwiają stosowanie oznaczeń wykorzystujących włoskie barwy narodowe tylko w przypadku produktów wyprodukowanych we Włoszech.

Ten sam problem dotyczy pojazdów produkowanych w fabryce Stellantisa w Tychach, a dokładnie modeli 600 i 600e. Włoskie narodowe barwy umieszczone zostały na tylnych zderzakach pojazdów, co rzecz jasna bardzo nie podoba się włoskim władzom. Ich zdaniem, takie zabiegi mogą wprowadzać w błąd klientów, którzy mogą wychodzić z przeświadczenia, że auta te zostały wyprodukowane we Włoszech.

Narodowe barwy Włoch na zderzaku Fiata 600e.Narodowe barwy Włoch na zderzaku Fiata 600e. Fot. Tomasz Okurowski

Stellantis nie odniósł się jeszcze do sprawy, ale z pewnością będzie musiał interweniować. Tak czy inaczej, konflikt pomiędzy koncernem a rządem Włoch będzie się stale pogłębiał. Zwłaszcza że polityka prowadzona przez Carlosa Tavaresa patrzącego na cały biznes z punktu widzenia księgowego, a nie wielbiciela motoryzacji, sprzyja chorobliwemu wręcz cięciu kosztów i szukaniu oszczędności. Produkcja samochodów we Włoszech w porównaniu do innych państw, w tym rzecz jasna Polski, jest nieopłacalna. Dlatego też trudno doszukiwać się szans na poprawę sytuacji. Na szczęście niechęć do portugalskiego biznesmena wśród inwestorów koncernu stale się nasila, przez co może on się nie doczekać kolejnej kadencji w roli dyrektora generalnego. Automaniacy raczej nie będą tęsknili.

Czy władze Włoch słusznie sprzeciwiają się wykorzystywaniu przez Stellantis włoskich barw narodowych?
Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.