Obliczono, o ile zdrożeją auta przez normę Euro 7. Ucierpi szczególnie jedna grupa

Nowe Euro 7 mrozi krew w żyłach kierowców. Oznacza niższą emisję, ale i wyższe koszty. Nietrudno spodziewać się, że na nowej normie emisji spalin szczególnie straci jedna grupa pojazdów. Mowa oczywiście o samochodach zasilanych silnikami diesla.

Unia Europejska ma niespodziankę dla kierowców. Szykuje pakiet zmian, które można zebrać pod jednym szyldem. I szyldem tym jest ekologia. W najbliższych latach samochody otrzymają paszporty środowiskowe, a do tego na rynku pojawi się nowa norma emisji spalin Euro 7.

Zobacz wideo Ukradli skrzynie biegów za 1,2 mln zł. Kryminalni złapali ich na gorącym uczynku

UE planuje Euro 7. Co oznacza nowa norma emisji spalin?

Euro 7 dokładnie 1 lipca 2030 r. zaostrzy wymogi emisyjne, ale nie tylko te rejestrowane w przypadku rury wydechowej. Nowa norma uwzględniać będzie także składniki emitowane np. w wyniku pracy układu hamulcowego czy mikrocząsteczki uwalniane z opon. To nowość. Nowość, o której więcej piszemy w tekście, do którego link dołączamy poniżej. To także nowość, która nie ucieszy żadnego z kierowców, bo oznacza dodatkowe koszty. Jak wysokie? Parlament Europejski przygotował wstępne kalkulacje.

Euro 7 może kosztować nawet 4 tys. zł w przypadku auta z dieslem

Unijni urzędnicy wyliczyli, że "koszty regulacyjne dla przemysłu motoryzacyjnego" związane z wprowadzeniem do użytku normy Euro 7 sięgną:

  • od 357 do 929 euro (czyli od 1517 do 3948 zł) w przypadku pojedynczego pojazdu z silnikiem diesla.
  • od 80 do 181 euro (czyli od 340 do 769 zł) w przypadku pojedynczego pojazdu z silnikiem benzynowym.
  • od 3717 do 4326 euro (czyli od 15 797 do 18 385 zł) w przypadku pojedynczego pojazdu ciężarowego.

Według wyliczeń PE, średni koszt modernizacji pojazdu osobowego pod kątem normy Euro 7 wyniesie w Europie 304 euro, czyli prawie 1300 zł. Skąd tak niska kwota? To pewnie sprawka struktury rynku. Dziś na Starym Kontynencie sprzedaje się bardzo dużo pojazdów benzynowych. Diesle zajmują zaledwie 14 proc. rynku. Nie zawyżają zatem wyniku.

"Koszty są wyższe, niż pierwotnie zakładano." To nie brzmi dobrze...

Samochody zasilane silnikiem diesla po wprowadzeniu Euro 7 mogą się stać droższe o blisko 4 tys. zł. W tym punkcie trzeba jednak postawić kilka gwiazdek. Pierwsza jest taka, że kalkulacja została zawarta we wniosku w sprawie rozporządzenia dotyczącego nowej normy z listopada 2022 r. Dziś, po uwzględnieniu kosztów inflacyjnych, sumy mogą być zatem o kilkanaście do kilkudziesięciu proc. wyższe. W końcu komponenty motoryzacyjne są jednym z tych, które drożeją najbardziej dynamicznie.

Po drugie na temat akuratności wyliczeń już w 2022 r. wypowiadali się wnioskodawcy w Parlamencie Europejskim. W dokumencie jest bowiem wyraźnie wskazane, że "w przypadku samochodów osobowych i dostawczych koszty są wyższe, niż pierwotnie zakładano".

Czy 4 tys. zł w nowym aucie to dużo?

Bazowy Volkswagen Golf z dieslem kosztuje 122 500 zł. Za podstawowe Audi Q7 z silnikiem diesla trzeba już jednak zapłacić 344 tys. zł. Czy w obliczu takich sum 4 tys. zł może mieć jakiekolwiek znaczenie? Może, bo oznacza kolejną w ostatnim czasie podwyżkę – zaraz po "doładowaniu" przez UE listy obowiązkowego wyposażenia. Może, bo to koszt, który uzupełni listę wzrostów – zaraz obok inflacji i drożejących komponentów motoryzacyjnych. Sumy zignorować się zatem nie da.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.