Mieszkańcy Piasków mieli dość. Postawili szlaban przed wjazdem na osiedle

Szlaban niezgody pojawił się na osiedlu Piaski w Białymstoku. Mieszkańcy chcieli jego ustawienia, a teraz mają zastrzeżenia do zasad uzyskiwania pilotów obsługujących przejazd. Wymogi stawiane przez spółdzielnię rzeczywiście są dość restrykcyjne.

Problem z miejscami parkingowymi na starych osiedlach nie jest niczym nowym. Nie ma się zatem co dziwić, że pojawił się także w Białymstoku na osiedlu Piaski. Tu jednak mieszkańcy postanowili zareagować zero-jedynkowo. A sposób rozwiązania sprawy jest dość kontrowersyjny.

Zobacz wideo 36-latek chciał ukraść hondę z parkingu. Nie udało mu się odjechać, więc... zabrał kierownicę, a potem ją zwrócił

Szlaban ma chronić cenne miejsca parkingowe na osiedlu

Jak donosi Kurier Poranny, mieszkańcy wieżowców ustawionych między ulicami Legionową i Jerzego Waszyngtona w Białymstoku postanowili ustawić na wjeździe na osiedle szlaban. Chodzi o to, aby ograniczyć możliwość wjazdu na parking dla osób załatwiających sprawy w okolicznych budynkach użyteczności publicznej, a konkretnie sądzie, prokuraturze czy szpitalu. Dzięki temu dla mieszkańców bloków zostanie wystarczająca ilość miejsc parkingowych. Niestety zasady uzyskiwania pilota do szlabanu są dość restrykcyjne.

Jakie warunki trzeba spełnić, aby móc kupić pilot do szlabanu?

Kto może dostać pilota do szlabanu na osiedlu Piaski? Osoba taka musi być zameldowana w konkretnych blokach, a do tego posiadać zarejestrowany na siebie samochód. W efekcie w wymóg ten nie łapią się ludzie wynajmujący mieszkanie w jednym z budynków, ewentualnie posiadający auto leasingowane lub po prostu służbowe. Problem dotyczy też mieszkańców, którzy auta nie mają, ale pilota potrzebują. Tak, aby np. rodzina mogła zawieźć ich komfortowo do lekarza.

Jeśli ktoś nie ma samochodu, pilot mu nie przysługuje. A co, jeśli przyjeżdża do mnie np. syn, żeby zabrać mnie do lekarza? Nie może wjechać pod blok. Tak samo taksówka. Za szlaban nie wjedzie. Trzeba wysiadać przed szlabanem i iść wzdłuż bloków np. do ostatniej klatki długiego wieżowca – skarży się "Kurierowi Porannemu" jedna z mieszkanek osiedla.

Choć absurdalnie oceniany jest jeszcze jeden pomysł. Bo regulamin parkingu zakłada np. konieczność oznaczenia pojazdu naklejką z napisem "Jestem mieszkańcem". Lepiej byłoby wydawać np. karty umieszczane za szybą. Zupełnie jak karty parkingowe dla niepełnosprawnych.

Jakie są rozwiązania patowej sytuacji na osiedlu Piaski?

Mieszkańcy widzą dwa rozwiązania. Spółdzielnia powinna zaprojektować zasady parkowania w taki sposób, aby jeden pilot był dopisany do każdego mieszkania. Automatycznie. Ewentualnie szlaban powinien być obsługiwany za pomocą aplikacji lub systemu telefonicznego. W drugim z rozwiązań do otwarcia szlabanu wystarczy zadzwonić na określony numer telefonu.

Co na to spółdzielnia? Jej przedstawiciele w rozmowie z Kurierem Porannym deklarują, że są otwarci na dalsze rozmowy. Przewidują możliwość zmiany zasad, jednak tak, aby nie przyniosły one szkody dla mieszkańców. Poza tym przedstawiciele spółdzielni mówią o odstępstwach w indywidualnych przypadkach. Przewidują możliwość wydania pilota mieszkańcowi, który auta nie ma, ale np. wymaga stałej opieki.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.