Prognoza cen paliw. Sytuacja jest zaskakująca. Analitycy: Z wielkiej chmury mały deszcz

Ceny paliw mogą być dla niektórych zaskakujące. Mimo napiętej sytuacji na bliskim wschodzie i zapowiadanych dalszych podwyżek cen ropy jesteśmy świadkami pewnego rodzaju stagnacji. Okazuje się, że w przyszłym tygodniu cenniki na stacjach pozostaną na stosunkowo podobnym poziomie.

Ceny na stacjach nie należą do najniższych, jednak na szczęście przestały wzrastać. "Benzyna Pb95 jest o 2 grosze tańsza niż przed tygodniem, co może mieć związek z ostatnimi obniżkami jej cen w sprzedaży hurtowej. Dziś za litr benzyny Pb95 płaci się średnio 6,62 zł. Dwugroszowa obniżka dotyczy też autogazu, oferowanego na stacjach po 2,85 zł/l (najtaniej od września zeszłego roku - dop.red.). Od miesiąca natomiast litr oleju napędowego kosztuje przeciętnie 6,69 zł" - stwierdzają analitycy branżowego portalu e-petrol.pl. Co czeka nas w przyszłym tygodniu?

Zobacz wideo

Prognoza cen paliw. W przyszłym tygodniu bez zawirowań

Zdaniem ekspertów nadchodzący tydzień również upłynie bez szczególnych zmian na rynku paliw. Ceny będą prezentowały się następująco:

  • Benzyna Pb98 - 7,25-7,36 zł/l;
  • Benzyna Pb95 - 6,59-6,70 zł/l.
  • Olej napędowy - 6,60-6,72 zł/l.
  • LPG - 2,81-2,88 zł/l.

Mimo bardzo napiętej sytuacji na bliskim wschodzie ceny ropy nadal nie przekroczyły poziomu 90 dol za baryłkę. Co prawda po dzisiejszym (19.04) ataku Izraelskich dronów w pobliżu irańskiego miasta Ishafan (trzy drony zostały szybko zestrzelone przez obronę powietrzną), ok. godz. 4 ceny przebiły pułap 90 dol, tak już po kilku godzinach wróciły do poziomu ok. 87 dol. Niestety nadal nie możemy odetchnąć z ulgą.

Co więcej, władze USA poinformowały o powrocie sankcji naftowych na Wenezuelę. Powodem jest niewywiązanie się dyktatorskiego rządu prezydenta Nicolasa Maduro z umowy z opozycją dotyczącej przeprowadzenia wolnych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Firmy prowadzące handel z wenezuelskim monopolem naftowym PDVSA mają 45 dni na zerwanie współpracy. To również może przyczynić się do wzrostu cen.

Przeciwwagą dla tych wydarzeń jest słabnący popyt na ropę w Chinach. "Słabość rynku potwierdzają dane o inwestycjach w nieruchomości, sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej. To ten czynnik powodował, że ropa nie reagowała nader dynamicznie na doniesienia z Izraela i Iranu" - zauważają analitycy e-petrol.pl.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.