Dlaczego na nowym moście pieszo-rowerowym w Warszawie jest "strefa zamieszkania"?

Wbrew malkontentom, póki co nowa przeprawa przez Warszawę robi furorę wśród mieszkańców stolicy i turystów. Część z nich zastanawia się, dlaczego przed mostem z obu stron stoją znaki "strefa zamieszkania".

Jedni narzekają na nowy most pieszo-rowerowy w Warszawie, innym się podoba. Jak zwykle marudy są głośniejsze. Narzekają, że pieniądze (około 150 mln zł) zostały wydane niegospodarnie, przeprawa do nigdzie nie prowadzi albo nie pełni funkcji transportowej. Są tacy, którzy krytykują tłok, ale robiliby to jeszcze chętniej, gdyby nowe miejsce nie cieszyło się powodzeniem spacerowiczów. Niektórych oburza nawet określanie przeprawy mostem, mimo że spełnia wymogi definicji obiektu mostowego. Żeby ich nie urazić, trzeba go nazywać kładką. Nie zgadzam się z tym wszystkim, ale tym razem chciałem poruszyć zupełnie inny temat dotyczący przepisów ruchu drogowego.

Zobacz wideo Pierwszeństwo na przejeździe dla rowerów

Wiele osób, które dotarły w to interesujące miejsce, zaskoczyło jego oznakowanie. Przed mostem/kładką (niepotrzebne skreślić) z obu stron umieszczono znaki informacyjne D-40 oznaczające początek "strefy zamieszkania". Dlaczego tak jest, skoro nikt na moście nie mieszka, a przynajmniej nie powinien? Mogę się tylko domyślać, ale przede wszystkim takie oznakowanie mnie cieszy, bo oznacza, że po nowym moście przez Wisłę można zgodnie z prawem jeździć motocyklami. Pisząc poważnie, nie mam zamiaru tego robić (chociaż mogę), bo takie zachowanie przeczyłoby zdrowemu rozsądkowi. Ale nie każdy jest taki rozsądny jak ja.

Przed nowym warszawskim mostem stoją znaki D-40. Co to powinno mówić spacerowiczom?

Co właściwie oznacza znak D-40 i wjazd w strefę zamieszkania? Wprowadza kilka istotnych przepisów, które chciały wykorzystać osoby zajmujące się organizacją ruchu. Musiało im przede wszystkim chodzić o określenie pierwszeństwa pieszych i ograniczenie prędkości uczestników ruchu  w możliwie najłatwiejszy sposób. Znak "strefa zamieszkania" mówi, że wjeżdżamy albo wchodzimy w obszar, na którym zgodnie z ustawą "Prawo o ruchu drogowym" obowiązują szczególne przepisy:

  • Piesi mogą tam poruszać się całą szerokością drogi i mają pierwszeństwo przed pojazdami
  • Dopuszczalna prędkość pojazdu w strefie zamieszkania wynosi 20 km/h
  • Dziecko w wieku do lat 7 może korzystać z drogi bez opieki osoby starszej

Są jeszcze inne zasady, ale w przypadku przeprawy z wjazdem zablokowanym słupkami teoretycznie nie mają zastosowania. Chodzi o zakaz parkowania w dowolnym miejscu, pierwszeństwo z prawej na ew. skrzyżowaniach (na moście ich nie ma, chociaż jest rozwidlenie) i fakt, że wyjazd ze strefy zamieszkania jest traktowany jak włączanie się do ruchu. Te przepisy z pewnością nie dotyczą samochodów, którymi po prostu fizycznie nie da się wjechać na most, ale co z jednośladami?

Pierwszeństwo pieszych i ograniczenia prędkości da się wyznaczyć na różne sposoby. Tymon Grabowski z Autobloga, który pierwszy napisał o dziwnym oznakowaniu, ma propozycję, aby zamienić znak informacyjny D-40 na znak nakazu C-16 (droga dla pieszych) z tabliczką "nie dotyczy rowerów". Czasem stosuje się takie rozwiązania, ale ja mam lepszy pomysł, bo proponowane oznakowanie formalnie jest właściwe, ale sugerowałoby, że rowerzyści są gośćmi na kładce, która miała być zbudowana dla nich.

Zamiast tego przed wjazdem na nowy most przez Wisłę można umieścić znaki C-13/C-16 oddzielone poziomą linią. Wprawdzie to nie wprowadza ograniczenia prędkości do 20 km/h, ale za to zgodnie z przepisami nakazuje rowerzystom zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym. Moim zdaniem to wystarczająca przestroga, bo w praktyce prędkości jazdy na moście i tak nikt nie będzie mierzył. Przy okazji wykluczyłoby to możliwość wjazdu na nową przeprawę przez Wisłę bardziej beztroskim właścicielom motocykli i skuterów.

Oczywiście ruch rowerowy i pieszy da się rozdzielić na wiele innych sposobów, ale z tego co co rozumiem zadaniem nowej stołecznej kładki przez Wisłę, jest łączyć ludzi, a nie ich dzielić. Dlatego wyznaczanie osobnej drogi dla rowerów (znakiem C-13/C-16 z pionową linią i znakami poziomymi) albo stawianie okropnych słupków i barierek na całej długości nie jest dobrym pomysłem. Zgadzam się z tym, ale żałuję, że most, który miał zjednoczyć mieszkańców i turystów, znowu ich dzieli na dwa obozy.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.