Wyborczy spot Tobiasza Bocheńskiego. Kandydat PiS na prezydenta Warszawy wyśmiewa Strefę Czystego Transportu

Reklama wyborcza kandydata Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta stolicy jest krótka, ale treściwa. Bocheński wyśmiewa się w niej z pomysłu Strefy Czystego Transportu. To tak, jakby wyśmiewał się z warszawiaków.

Tobiasz Bocheński do niedawna dla większości mieszkańców Warszawy był postacią anonimową. Polityk przez całe życie był związany z Łodzią, bo tam się urodził i robił karierę. To się zmieniło, kiedy z ławki kadrowej PiS-u prawnik został wyrwany najpierw na wojewodę mazowieckiego w 2023 r., a niedawno do kandydowania na urząd prezydenta Warszawy. Teraz Tobiasz Bocheński pozwala się nam poznać, a skoro to kampania wyborcza, należy domyślać się, że z najlepszej strony.

Zobacz wideo 35 punktów karnych i mandaty na 2500 zł, a bus w złym stanie i bez badań technicznych

Strefa Czystego Transportu to czyste zło. Taki wniosek można wyciągnąć z wideo kandydata PiS

Jest takie amerykańskie powiedzenie "stop making stupid people famous". Mimo wszystko postanowiłem zaryzykować, chociaż to, co próbuje przekazać Tobiasz Bocheński w jednym z wyborczych spotów, mądre na pewno nie jest. Pierwsza rzecz, którą sprawdziłem, to czy przypadkiem nie został opublikowany w prima aprilis. Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na stanowisko prezydenta Warszawy krytykuje pomysł wprowadzenia Strefy Czystego Transportu w stolicy.

Treść wideo jest krótka i da się ją zawrzeć w kilku zdaniach. Elegancko ubrany polityk spaceruje ulicami Warszawy z równie szykowną partnerką. W pewnym momencie oboje widzą tak zwaną furmankę, czyli tradycyjny kołowy pojazd zaprzęgowy dawniej używany przez polskich rolników. Kandydat PiS komentuje ten widok zdziwionym spojrzeniem, a jego partnerka, krótkim zdaniem, którego wszakże nie udało się jej wyrecytować bez zacięcia: "No cóż, Strefa Czystego Transportu". Spot kończy się sardonicznym śmiechem Bocheńskiego. Został zatytułowany "A Ty jak dojedziesz do pracy po Strefie Czystego Transportu?", a na jego końcu ukazuje się napis: "7 kwietnia zdecyduj, czy takiej chcesz Warszawy".

Przekaz Tobiasza Bocheńskiego jest protestem przeciwko kierunkowi zmian w Warszawie

Jakie wnioski można wyciągnąć po obejrzeniu tej reklamy wyborczej, oprócz tego, że budżet na jej produkcję musiał być skromny, skoro nie wystarczyło pieniędzy na duble? Mój jest taki, że skoro przekaz został skierowany do mieszkańców stolicy (w końcu tylko oni mogą głosować), to trafia jak kulą w płot. Na plany wprowadzenia Strefy Czystego Transportu w Warszawie narzekają głównie ci, którzy muszą do niej dojeżdżać, bo to może wywołać problemy. Warszawiacy raczej się cieszą, bo mają szansę przestać żyć w hałasie, korkach i smrodzie spalin. Gdyby pan Tobiasz tu mieszkał od dawna, raczej by to wiedział. A jeśli chodzi o utrudnienia, które wprowadzenie SCT może spowodować dla mieszkańców, to są głównie demagogiczne.

Przecież plany wprowadzenia takiej strefy zawierają okres przejściowy, w którym nie będzie obowiązywała warszawiaków (do końca 2027 r.), a osoby, które do końca 2023 r. ukończą 70 lat, w ogóle nie będą musiały się do niej stosować. Statystycznie to seniorzy najczęściej jeżdżą leciwymi autami, większość kierowców zmieni swoje cacka znacznie wcześniej, zanim zmusi ich do tego SCT. Poza tym warto przypomnieć, że Strefa Czystego Transportu początkowo, czyli od lipca 2024 r., obejmie tylko samochody z silnikiem diesla starszym niż 19 lat i pojazdem benzynowym starszym niż 27 lat. Takich aut po stolicy jeździ naprawdę mało. W dodatku zasady nie będą dotyczyły posiadaczy aut zabytkowych.

Czy spot wyborczy kandydata PiS to badanie gruntu przed wyborami na prezydenta RP?

Przedwyborczą deklarację Tobiasza Bocheńskiego można też rozpatrywać w szerszym kontekście. Prawdopodobnie chodzi o protest przeciwko kierunkowi, w którym ewoluuje Warszawa za prezydentury Rafała Trzaskowskiego. Polityk PO stawia na "15-minutowe miasto" przyjazne dla pieszych i rowerzystów, w którym będzie mniej szerokich ulic i parkingów, a więcej zieleni i przestrzeni publicznej dostępnej nie tylko dla kierowców, ale dla wszystkich mieszkańców.

Być może przenikliwość osób organizujących kampanię wyborczą polityka PiS jest większa. Dlatego trzeba założyć, że zdali sobie sprawę z nikłych szans na jego zwycięstwo w wyborach samorządowych, a tak naprawdę przekaz jest skierowany nie do warszawiaków, tylko do wszystkich Polaków. To może być próba badania nastrojów społecznych przed kampanią wyborczą na prezydenta RP w 2025 r., zwłaszcza że według kuluarowych plotek Bocheński jest na krótkiej liście kandydatów PiS na to stanowisko.

Niezależnie od tego, jaki jest cel przedwyborczego filmu, chętnie odpowiem kandydatowi na zawarte w nim pytanie. Pójdę do pracy piechotą albo pojadę do niej komunikacją miejską. Warszawski Transport Publiczny z roku na rok działa lepiej i w większości przypadków podróżuje się nim coraz przyjemniej. W dodatku z natury komunikacji zbiorowej wynika kilka istotnych dla rozwoju miasta faktów. Jest bardziej przyjazna dla środowiska naturalnego, znacznie efektywniejsza z transportowego punktu widzenia, a także o wiele tańsza. Widzicie w tym coś złego?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.