Czy można ostrzegać innych kierowców przed policją z radarem?

Kierowca ostrzegający przed policją innych jest kierowcą solidarnym? Bez wątpienia tak. Osoba taka musi sobie jednak uświadomić jeszcze jedną kwestię. Bo być może ratuje właśnie przed kontrolą np. pirata drogowego lub pijanego.

Przez długie lata polscy kierowcy byli mocno solidarni. Gdy jeden z nich dostrzegł patrol policji dokonujący pomiaru prędkości przy drodze za pomocą tzw. suszarki, ostrzegał jadących z naprzeciwka o czekającym ich pomiarze. Ci mogli zwolnić, a przez to uniknąć kontroli drogowej i często kosztownego mandatu.

Zobacz wideo Pościg policji za pijaną kobietą. Kilkukrotnie niemal doprowadziła do czołowego zderzenia

Czy ostrzeganie przed policją jest legalne?

Czy ostrzeganie przed policyjnym pomiarem prędkości jest legalne? Nie, nie jest. W tym przypadku osią problemu nie staje się jednak samo ostrzeganie, a sposób ostrzegania. Kierowca dwukrotnie włączając światła drogowe, łamie tak naprawdę aż dwa zapisy. Mowa o:

  • art. 51 ust. 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który mówi o zasadach użycia świateł drogowych w pojeździe.
  • art. 29 ust. 2 pkt 3 ustawy Prawo o ruchu drogowym, który zabrania używania świateł drogowych do ostrzegania w sytuacji, w której może to spowodować oślepienie innych kierujących.

Ile wynosi mandat za ostrzeganie przed pomiarem prędkości?

Ostrzeganie przed policją nie jest legalne. Ile wynosi zatem mandat? Taryfikator określa grzywnę za nieprawidłowe użycie świateł drogowych na 200 zł. Ta będzie uzupełniona 4 punktami karnymi. I jej otrzymanie jest jak najbardziej realne. Bo to, że w jednym punkcie stoi jeden patrol, nie wyklucza, że w ramach pomiaru kaskadowego chwilę dalej nie pojawi się kolejny patrol lub nieoznakowany radiowóz.

Ostrzeżenie ratuje przed kontrolą także... pijanych kierowców. To realny problem

W przypadku ostrzegania przed policją warto zastanowić się nie tylko nad groźbą mandatu. W tym przypadku pojawia się bowiem kolejny dylemat – tym razem już bardziej na tle moralnym. Kierowca ostrzeżony o pomiarze prędkości zwolni. Nie da się złapać na suszarkę. Nigdy jednak nie wiadomo kogo ostrzega się przed pomiarem prędkości. Być może jest to prowadzący bez prawa jazdy, pijany lub osoba poszukiwana przez policję. Za sprawą ostrzeżenia nie wpadnie w ręce policji i być może kawałek dalej spowoduje np. wypadek, w którym ktoś ucierpi.

Oczywiście powyższą kwestię można pomijać. To będzie jednak poważnym błędem. Bo w pewnym stopniu cierpi na tym bezpieczeństwo drogowe. Choć w tym punkcie warto wskazać na jeszcze jedną okoliczność. Bo dziś brak ostrzeżenia od kierującego jadącego z przeciwnego kierowcy wcale nie oznacza, że prowadzący nie dowie się o pomiarze prędkości. Może mieć bowiem w telefonie aplikację ostrzegającą. To zdejmuje z barków część ewentualnej odpowiedzialności.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.