Policyjny pościg za szybkim Dodge'em. Kierowca nie dał rady skręcić [WIDEO]

Pościgi często kończą się kolizjami. I tak było również w tym przypadku. Tyle że tu rozbity został radiowóz, a nie samochód uciekający przed nim. Całe szczęście policjantowi nic się nie stało. Trafił do szpitala głównie na badania.

Drogowe ciekawostki opisujemy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Pewien policjant patrolujący autostradę w Arkansas postanowił zatrzymać do kontroli drogowej Dodge`a Challengera. Powód? Choć samochód jechał przepisowo, policjant miał problem z odczytaniem numeru rejestracyjnego pojazdu. Postanowił zatem uważniej przyjrzeć się autu i kierowcy. Początkowo sytuacja wyglądała modelowo.

Zobacz wideo Ukradł samochód i omal nie doprowadził do wypadku. Tłumaczył, że był zmęczony

Kontrola była modelowa. Dopóki kierowca Dodge`a nie zaczął uciekać

Policjant uruchomił w radiowozie sygnały błyskowe i dźwiękowe. Kierujący Dodgem zwolnił, zmienił pasy z lewego na prawy oraz zatrzymał pojazd na pasie awaryjnym. W tym momencie policjant przygotował się do kontroli drogowej i ruszył w kierunku amerykańskiego coupe. W kadrze zauważycie jednak ciekawostkę. Zwróćcie uwagę na to, że wbrew popularnemu przesądowi, funkcjonariusz wcale nie dotknął tylnej części Challengera, żeby zostawić na niej swój odcisk palca. Być może nie spodziewał się tego, co stanie się dalej.

Pościg zakończył się zderzeniem. Radiowóz zderzył się z betonową bandą

A dalej? Gdy policjant podszedł do prawej strony Dodge`a, kierujący coupe nagle przyspieszył i zaczął uciekać. Najpierw pognał autostradą, a później zjechał w miejskie zabudowaniem. Tam zrobił kółko dookoła przecznicy i ponownie wjechał na autostradę. Pościg wyglądał trochę jak pogoń kota za myszą. Tyle że kot na jednej z estakad źle dobrał prędkość i przecenił swoje możliwości. Radiowóz ślizgnął się tylną osią i uderzył w betonową bandę.

 

Swoją drogą posunięcie kierowcy Challengera było cwane. Zdawał sobie bowiem sprawę z tego, że gdy nie zatrzyma się do kontroli, szans w pościgu nie ma. Postanowił zatem wykorzystać element zaskoczenia i fakt, że policjant straci masę czasu na przeanalizowanie sytuacji i dobiegnięcie do auta. To dało mu sporą przewagę.

Czy jest szansa na złapanie kierowcy Dodge`a?

Radiowóz w momencie uderzenia w betonową bandę miał na prędkościomierzu 155 km/h. Całe szczęście siedzącemu w nim funkcjonariuszowi nic się nie stało. Co się stało z Dodgem? Jego kierowca uciekł. Samochód nie miał czytelnych numerów rejestracyjnych. A skoro zielonych Challengerów z pewnością jest więcej niż jeden, kierującego może być naprawdę ciężko namierzyć i ująć.

Choć generalnie jest na to szansa. Policjant co prawda nie dotknął tylnej części nadwozia, podchodząc do auta. Gdy kierujący Challengerem zaczął uciekać, funkcjonariusz mimo wszystko zachował trzeźwość umysłu. Uderzył w słupek C obudową latarki. W ten sposób z pewnością zostawił rysę na nadwoziu. Ta może się okazać wystarczająco charakterystyczna podczas kontrolowania każdego zielonego Dodge`a w regionie.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.