Tak atakują Skorpiony. Właściciel nawet nie zorientował się, że ukradziono mu SUV-a

Oby więcej takich historii. Zanim właściciel skradzionej w Niemczech toyoty rav4 zorientował się, co się stało auto odzyskała policyjna grupa o wdzięcznej nazwie. Trzymamy kciuki za kolejne akcje Skorpionów.

Do najgorszych czasów późnych lat 90. i wczesnych 00. na szczęście wciąż jest nam bardzo daleko, ale samochody wciąż znikają z ulicy. W zeszłym roku w Polsce z powodu kradzieży wyrejestrowano ponad sześć tysięcy samochodów. Niby nie jest to dużo (biorąc pod uwagę, że w 1998 r. było to ponad 80 tysięcy...), ale na pewno nie stanowi to pocieszenia dla właścicieli samochodów, które padną ofiarą złodziei. Policja z sukcesami walczy z przestępcami, a do życia powołuje specjalne grupy. Wyłapują one także samochody skradzione za granicą naszego kraju.

Zobacz wideo

Uderzenie Skorpionów. Toyota odzyskana

Trzeba przyznać, że grupa Skorpion brzmi godnie. I cieszy, że można pochwalić policjantów z Pragi Północ nie tylko za dobry pomysł na nazwę. Policjanci dowiedzieli się, że do powiatu wołomińskiego ma trafić ukradziona w Niemczech toyota rav4. Dodatkowo ustalili dokładny adres posesji, na której auto miało być przechowywane. W jej rejonie policjanci, we współpracy z kryminalnymi z Wołomina zaplanowali kolejne działania.

Była godzina 18.30, kiedy na posesję wjechał samochód wskazanej marki. Wysiadło z niego dwóch mężczyzn. Na widok Skorpionów obaj rzucili się do ucieczki. Policjanci jednak byli przygotowani na taki przebieg wydarzeń. Obezwładnili mężczyzn. Obaj byli mieszkańcami powiatu wołomińskiego

- czytamy w oficjalnym komunikacie policji. W zatrzymanej toyocie zabezpieczono dokumenty, które najprawdopodobniej należą do właściciela skradzionego SUV-a. Zatrzymani mężczyźni w wieku 35 i 36 lat trafili do aresztu w Komendzie Powiatowej Policji w Wołominie.

Błyskawiczna akcja policji

Toyota trafiła oczywiście na policyjny parking. Okazało się, że właściciel rav4 nie zdążył się jeszcze zorientować, że w ogóle doszło do kradzieży. Na pewno ucieszył się, że wszystko skończyło się tak szybko, że nawet nie dowiedział się, że padł ofiarą przestępstwa. Co dalej?

Podejrzani zostali przesłuchani przez Prokuraturę Rejonową w Wołominie. baj usłyszeli zarzuty paserstwa działając wspólnie i w porozumieniu oraz używania tablic rejestracyjnych nieprzypisanych do pojazdu. Decyzją prokuratora zostali objęci policyjnym dozorem. Może im grozić kara do 5 lat pozbawienia wolności. O karze zdecyduje sąd.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.