Chajzer żali się na strefę czystego transportu w Warszawie. Nie wjedzie tam swoją "lochą"

Strefa czystego transportu w Warszawie wzbudza niemałe poruszenie. Co jasne, najbardziej niezadowoleni z niej są kierowcy, a zwłaszcza ci, którzy w swoich garażach trzymają starsze samochody. Jednym z nich jest Filip Chajzer. Żali się, że nie będzie mógł wjechać do centrum swoim Mercedesem.

Po przeprowadzeniu trzymiesięcznych konsultacji społecznych urząd miasta stołecznego Warszawy wprowadził zmiany do projektu strefy czystego transportu. Od lipca 2024 każdy właściciel pojazdu z silnikiem Diesla starszego niż 18 lat i pojazdu z jednostką benzynową starszego niż 27 lat (liczone od dnia pierwszej rejestracji) nie będzie mógł wjechać do warszawskiej SCT. Osoby mieszkające w obrębie strefy obowiązywać będzie jednak czteroletni okres przejściowy, w którym to będą musieli się dostosować do nowych przepisów. Strefa została również powiększona.

Los chciał, że poza nią, w odległości ok. kilometra od jej granicy, mieszka Filip Chajzer. Tak się składa, że jest on właścicielem Mercedesa Klasy S (W140), często określanego w naszym kraju jakże pieszczotliwym określeniem "locha". Wyprodukowany w 1995 roku egzemplarz nie będzie mógł wjechać do SCT, co bardzo nie podoba się dziennikarzowi. Więcej podobnych ciekawostek znajdziesz na stronie Gazeta.pl

Zobacz wideo

Chajzer zgłasza sprzeciw. Zamiast EKO "jest SREKO!"

Jak stwierdził na swoim facebookowym profilu, jego własne ukochane miasto stołeczne Warszawa chce go zrobić "delikatnie rzecz ujmując w balona". Wskazując na swojego Mercedesa w wersji S320 (3,2-litrowy benzyniak, 231 KM) żali się, że nie będzie mógł jeździć już do pracy, bo ktoś w stołecznym ratuszu namalował sobie mapkę:

Mapkę strefy czystego transportu, która ma ograniczyć wjazd do Warszawy najbardziej zanieczyszczającym powietrze pojazdom - w przypadku silników benzynowych to auta wyprodukowane przed 1997.  No chyba, że jesteś zameldowany w obrębie strefy i płacisz w WAW podatki. Wtedy twoje auto jest spoko.

Niestety, dziennikarz mieszka zaledwie kilometr od granicy strefy. Zwracając uwagę na parę czynników, czuje się zdecydowanie dotknięty decyzją miasta w sprawie SCT. "Kilka pokoleń w Warszawie, mieszkam na Mokotowie, podatki naturalnie Warszawa, ALE strefa zaczyna się KILOMETR od mojego domu (?) i moje ukochane auto nie jest spoko (?). Dwie ulice dalej byłoby już EKO, a tak jest SREKO! Skoro jest demokracja i każdy głos ma znaczenie, to ja teraz zamierzam skorzystać z prawa głosu" - podsumowuje Chajzer.

Większość internautów zgadza się z dziennikarzem, przy okazji piętnując działania urzędu miasta. Wskazują na m.in. ignorowanie postulatów mieszkańców, którzy chcieli, by SCT obejmowała jedynie ścisłe centrum oraz najbardziej ruchliwe ulice. Chajzer odniósł się do wielu komentarzy, podkreślając, że sam chętnie korzysta z komunikacji miejskiej, jednak nie zgadza się, by nie mógł okazyjnie przejechać się ulicami Warszawy swoim Mercedesem. W końcu realnie nie będzie miało to wpływy na jakość powietrza. Cóż... wszystkie znaki na niebie, ziemi i w stołecznym urzędzie wskazują na to, że popularny prezenter będzie musiał wkrótce zadowolić się przejażdżkami z dala od warszawskiej strefy. A przynajmniej przez jakiś czas. Dlaczego?

Nie wszystko stracone!

Warto pamiętać, że samochody zabytkowe będą mogły wjeżdżać do warszawskiej SCT. Jedynym ratunkiem dla Chajzera będzie więc zarejestrowanie Mercedesa "na żółte blachy". Dziennikarz będzie musiał jednak nieco poczekać. Jego auto nie spełnia jeszcze jednego z wymogów do uzyskania takiego statusu. By samochód mógł być uznany jako zabytek, musi mieć przynajmniej 30 lat. Mercedes dziennikarza ma ich 28.

Więcej o:
Copyright © Agora SA