Jak się elektrykiem kasuje inne auta na parkingu przy Złotej w Warszawie

Problemy z parkowaniem wcale nie muszą ograniczać się do trudności ze zmieszczeniem się między liniami. Czasami bywają bardziej spektakularne. Kierująca elektrycznym BMW w Warszawie staranowała bowiem trzy inne auta. Jak to jest możliwe?

Ciekawostki z polskich dróg opisujemy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Kupujesz elektryczne BMW iX, które kosztuje minimum 380 tys. zł i jest dosłownie najeżone systemami bezpieczeństwa. Potrafi samo parkować, a do tego ma kamery i radary, które obserwują każdy twój ruch. Co tu może zatem pójść nie tak? Warszawski przykład, pochodzący z parkingu podziemnego przy Złotej, udostępniony przez Miejskiego Reportera w serwisie Facebook, pokazuje że naprawdę wiele. Kierująca czarnym SUV-em podczas parkowania skasowała bowiem trzy inne samochody...

Zobacz wideo Kierowca BMW potrącił kobietę z dzieckiem na przejściu dla pieszych

Elektrycznym BMW skasowała Passata, Camry i inne BMW. Niezły bilans...

W takiej sytuacji w głowie każdego kierowcy rodzi się podstawowe pytanie i brzmi ono: "Ale jak?". Odpowiedź prawdopodobnie może być jednak prostsza, niż mogłoby się wydawać. Nietrudno podejrzewać, że kierująca BMW musiała popełnić błąd podczas obsługi selektora "skrzyni biegów" (który w tym modelu przypomina joystick). Sądziła najwyraźniej, że wrzuciła bieg wsteczny, a de facto był to tryb drive. W efekcie, gdy nacisnęła gaz w co najmniej 326-konnym SUV-ie, ten ochoczo wyrwał do przodu, zatrzymując się na masce Volkswagena Passata i Toyoty Camry. Na tym jednak nie koniec, bo Passat przepchnięty przez elektryka (a siła uderzenia skupiła się ewidentnie właśnie na nim) uderzył w kolejne BMW. Tym razem mowa o białej serii 3.

Toyota ma delikatnie porysowany zderzak. Najmniej ucierpiała w wyniku uderzenia. Passat ma jednak dosłownie rozkwaszony przód po stronie kierowcy, a do tego mocno pokiereszowany tył. Identycznie jak biała seria 3. Auto sprawcy? To ma najmocniej widoczne uszkodzenia w obrębie przedniego zderzaka. Całe szczęście tej sytuacji jest takie, że nikt nie odniósł obrażeń. Kierująca BMW była jedynie w szoku. W żadnym z pozostałych pojazdów nie było ani kierowców, ani pasażerów.

Technologia ma wspomagać. Ona nie myśli za kierowcę! Ten przykład to jasno pokazuje

Prosty błąd, chwila nieuwagi i... potężne straty. Passat być może pójdzie nawet do kasacji. Jego uszkodzenia są bowiem naprawdę poważne. Naprawa dwóch BMW i Toyoty to z pewnością kilkadziesiąt tysięcy złotych. A do tego trzy z czterech pojazdów o własnych siłach z pewnością nie wyjechały z tego parkingu. Ten przykład pokazuje jednak coś naprawdę ważnego. Możecie mieć super nowoczesny samochód, który jest naszpikowany systemami bezpieczeństwa. Tyle że elektronika i nawet sztuczna inteligencja mają wspomagać, a nie kierować za was. W przypadku niektórych błędów nawet najlepsze systemy nie będą w stanie zareagować w porę. Pamiętajcie o tym nie tylko na parkingach, ale także w czasie jazdy.

Więcej o:
Copyright © Agora SA