Praca w podberlińskiej fabryce Tesli jest niebezpieczna. Tak twierdzą związki zawodowe

Zakład Tesli pod Berlinem powinien przygotować się na kolejną wojnę. Tym razem ze związkami zawodowymi. Te zarzucają amerykańskiej marce, że nie zapewniła właściwych warunków bezpieczeństwa pracy w fabryce. Skutkiem jest duża ilość wypadków.

O rynku motoryzacyjnym w szerokie perspektywie opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Fabryka Tesli pod Berlinem miała być strzałem w dziesiątkę. Zakład natomiast oznacza dla amerykańskiej firmy same problemy. Jego budowa pochłonęła 5 mld euro, była wielokrotnie opóźniona, a do tego marka miała poważne trudności ze znalezieniem pracowników. Dziś zatrudnia 11 z 12 obiecywanych tysięcy osób. Lista już jest długa? A właśnie dopisały się do niej związki zawodowe.

Zobacz wideo Pościg za motocyklistą. Maszyna kradziona, jeździec pod wpływem narkotyków

Związki zawodowe mówią o dużej ilości poważnych wypadków w fabryce Tesli

Konkretnie to jeden związek zawodowy. Mowa o IG Metall. Zrzesza on 2,2 mln pracowników w całych Niemczech. Zarzuty wysuwane w stosunku do podberlińskiego gigafactory brzmią poważnie. Mówią bowiem o wyjątkowo wysokim odsetku poważnych wypadków w miejscu pracy, które skutkują co najmniej 3-dniowym zwolnieniem lekarskim. A szczegóły raportu władz IG Metall brzmią jeszcze poważniej, bo mówią np. o serii poparzeń czy nawet amputacji kończyn.

O sprawie donosi Reuters. Dziennikarze agencji w ramach sprawdzenia informacji związków zawodowych, postanowili porozmawiać z pracownikami fabryki Tesli. Wnioski? Jedna trzecia nie kwestionowała warunków pracy. Dwie trzecie osób zapytanych przez Reutersa mówiła o wysokiej presji na wynik i tempo pracy oraz nieprawidłowym rozliczaniu godzin nadliczbowych.

Tesla zarzuty odrzuca. Mówi o spełnieniu wszystkich wymogów bezpieczeństwa

Tesla w sposób bezpośredni nie odniosła się do zarzutów wysuwanych przez IG Metall. W ogólnym oświadczeniu podkreśliła jednak, że każdy z 11 tys. pracowników otrzymał wymagane szkolenie z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, a do tego odzież ochronną. Dodatkowe potwierdzenie spełnienia prawnych wymogów bezpieczeństwa stanowią liczne kontrole lokalnych władz, którym zakład był poddawany.

Gigafabryka pod Berlinem może mieć problem. A właściwie to już go ma

Gdyby słowa pracowników podberlińskiej fabryki samochodów marki Tesla okazały się prawdą, to oznaczałoby jedno. Amerykański producent stara się na siłę potęgować wyniki sprzedaży. Potrzebuje tego w celu uzyskania rentowności. Tyle że na etapie projektowania zakładu nie wszystkie procedury zostały właściwie przemyślane. A dociskanie pracowników w celu uzyskania możliwie największych mocy produkcyjnych kończy się w taki sposób, że potęgowane jest ryzyko wypadku na linii produkcyjnej, a do tego auta opuszczające ją są dalekie od ideału. Nie brakuje przecież doniesień, w których właściciele odbierający fabrycznie nowe Tesle, skarżą się na niską jakość ich wykończenia i wykonania.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.