Strajk blisko 13 tys. pracowników. Czy przemysł motoryzacyjny w USA czeka zagłada?

W piątek 15 września około 12 700 pracowników General Motors, Forda oraz Stellantisa ogłosiło strajk. Są to jedne z najbardziej ambitnych planów związków zawodowych w branży od blisko dekady. Co oznaczają dla całego przemysłu motoryzacyjnego?

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Agencja Reutera donosi, że, że związek zawodowy United Automobile Workers (UAW). Pierwszy raz do akcji przystąpią jednocześnie pracownicy firm uznawanych w USA za "Wielką Trójkę z Detroit". Apelują o zmianę niekorzystnych według nich warunków pracy.

Zobacz wideo Ford Mustang Mach 1 wciąż potrafi być szalony, ale nie bryka już jak nieokiełznany kucyk

Związki żądają większego udziału w zyskach generowanych przez firmy oraz zapewnienia lepszego bezpieczeństwa pracy. UAW apeluje o stopniowe, 40-proc. podwyżki w ciągu następnych czterech lat. Tymczasem trzej pracodawcy zaproponowali liczbę o połowę niższą i brak wyeliminowania dwupoziomowych systemów wynagrodzeń. Oznacza to, że w myśl obecnych zasad, nowy pracownik, aby zarabiać tyle co bardziej doświadczeni koledzy musi przepracować w fabryce co najmniej 8 lat. UAW zaapelowało również o skrócenie tygodnia pracy oraz poprawy w segmencie emerytur i ubezpieczeń zdrowotnych. Po wielu tygodniach rozmowy stanęły w miejscu, dlatego zdecydowano się na strajki.

Z małej chmury wielki deszcz? Strajki mogą pochłonąć ponad 145 tys. związkowców

Jeśli fala niezadowolenia rozleje się na pozostałe zakłady pracy i wszystkich członków United Automobile Workers, obejmie wówczas blisko 146 tys. pracowników. Oznaczałoby to, że mielibyśmy do czynienia z największym strajkiem branży motoryzacyjnym od ćwierćwiecza. W 1998 r. ponad 150 tys. pracowników GM straciło pracę na prawie 2 miesiące.

Narażałoby to „zagrożenie pół miliarda dolarów dziennie w gospodarce, która generuje ponad 26,7 biliona dolarów towarów i usług każdego roku, czyli ponad 73 miliardy dolarów dziennie

- ocenił Joe Brusuelas, główny ekonomista RSM w USA

RSM szacuje, że jeśli akcja strajkowa potrwa miesiąc, gospodarka amerykańska ucierpi w umiarkowanym stopniu o 0,2% w stosunku do rocznego wzrostu produktu krajowego brutto w tym kwartale, powiedział Brusuelas. Nie będzie to więc tak wielkie tąpnięcie, jak mogłoby się zdawać.

To bardziej symboliczny strajk niż faktycznie szkodliwy

- wyjaśnia Sam Fiorani, prognostyk produkcji z Auto Forecast Solutions

Wpływ strajków na produkcję. Trochę o liczbach

Jeśli jednak negocjacje nie pójdą w kierunku, który związkowcy uznają za pozytywny, może dojść do zdecydowanie większych rozruchów w przeciągu tygodnia lub dwóch. Oszacowano, że oznaczałoby to wstrzymanie produkcji nawet 24 tys. samochodów tygodniowo, m.in. Jeepa Colorado i Forda Bronco.

Gdyby strajk wśród wszystkich członków UAW potrwał miesiąc, to produkcja pojazdów w USA zmalałaby o jedną trzecią, podobnie jak we wspomnianym 1998 roku. Mogłoby również dojść do powrotu miesięcznych wskaźników montażu sprzed dwóch lat, gdy niedobory mikrochipów oraz pozostałych komponentów mocno ograniczyły produkcję w fabrykach w Detroit. Póki co Biały Dom wezwał związkowców oraz pracodawców do jak najszybszego konsensusu w tej sprawie. My tymczasem będziemy przyglądać się całej sprawie. Źródło: Reuters, wnp.pl

Więcej o:
Copyright © Agora SA