Iveco Daily przegrało z "wiaduktem mistrzów"

"Ograniczona wysokość wiaduktu? Ale ja to przecież się zmieszczę." Tak z pewnością pomyślał kierowca tego Iveco i się... nie zmieścił. Samochód utknął pod obiektem. Całe szczęście drugi z pomysłów kierującego był zdecydowanie bardziej udany.

Ciekawe historie z dróg w Polsce przybliżamy również w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Kierowca samochodu osobowego może spodziewać się zbyt ostrego łuku czy zwężeń na jezdni. Na kierowców pojazdów dostawczych czy ciężarowych czeka zdecydowanie więcej zagrożeń. Jednym z nich są wiadukty. Konkretnie zbyt niskie wiadukty. I przekonał się o tym kierowca tego Iveco Daily.

Zobacz wideo Falująca droga dla rowerów przy trasie S7

"Wiadukt mistrzów" w Tychach z kolejną ofiarą. Tym razem padło na Iveco

W miniony poniedziałek w okolicach godz. 7:30 kierowca Iveco Daily zbyt optymistycznie podszedł do wysokości wiaduktu. To skończyło się uderzeniem dachu pojazdu w "sufit" przejazdu pod wiaduktem i zablokowaniem drogi. Facet miał pecha – pomyślicie. No właśnie nie do końca. Pecha raczej sam przyciągnął do siebie. Po pierwsze dlatego, że obiekt był świetnie oznakowany. Po drugie dlatego, ze wiadukt ten jest nazywany "wiaduktem mistrzów". Do takich zdarzeń dochodzi tu nagminnie.

Kierowca nie widział czy nie chciał wiedzieć? Wiadukt jest świetnie oznakowany

Przed wjazdem do wiaduktu przy ulicy Glinczańskiej w Tychach pojawia się znak B-16. Wyraźnie mówi on o zakazie wjazdu pojazdów o wysokości ponad 2,4 metra. To Iveco Daily ewidentnie jest wyższe. Kierowca pojazdu albo nie zdawał sobie z tego sprawy (choć powinien), albo sądził, że limit został wyznaczony z tzw. "górką". "Górki" tu jednak nie było. Była natomiast zablokowana droga i to w czasie porannego szczytu komunikacyjnego w poniedziałek.

Przejazd pod wiaduktem jest naprawdę świetnie oznakowany. Drogowcy zastosowali znak B-16, a do tego bramownice i tablice skrajni U-9 wskazujące na podpory wiaduktu. Więcej zrobić już nie mogli. Ten pojazd nigdy nie powinien przeciskać się pod tym obiektem.

Upuszczenie powietrza z opon pomogło. Iveco się wydostało z pułapki

W tej całej historii uwagę zwracają jeszcze trzy rzeczy. Pierwsza jest taka, że numer rejestracyjny Iveco zaczyna się od liter SI. Auto pochodzi zatem z Siemianowic Śląskich. To miejscowość oddalona o zaledwie 24 km od Tychów. Kierowca nie słyszał zatem nigdy o tym wiadukcie? Ciekawe... Druga jest taka, że prowadzący po utknięciu pod wiaduktem, wpadł na ciekawy pomysł. Aby mimo wszystko przejechać, postanowił spuścić powietrze z opon. I ten pomysł był zdecydowanie lepszy od samego wjazdu pod wiadukt. Zakończył się powodzeniem.

Po trzecie, zanim auto odjechało z miejsca, pod wiaduktem pojawił się patrol policji. O tym fakcie informuje lokalny portal tychy112.pl. Nie wiadomo jednak czy funkcjonariusze ograniczyli się do ustalenia powodów zdarzenia, czy także ukarali kierującego mandatem karnym. Za niestosowanie się do znaku drogowego B-16 grozi 150 zł mandatu i 2 punkty karne.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.