Miażdżący raport NIK o systemie szkolenia kierowców. Jest gorzej niż źle

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała długo oczekiwany raport pt. "Informacja o wynikach kontroli System Szkolenia Kandydatów na Kierowców". Jego wyniki zdają się odpowiadać rzeczywistości - w Polsce odnotowuje się najwięcej ofiar śmiertelnych na 100 wypadków w całej UE. Gdzie leży problem? Sprawdźmy.

Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Tylko w ciągu jednego weekendu sierpnia (11-13.08 b.r.) na polskich drogach zginęło 30 osób. Jako że najczęstszą przyczyną wypadków jest nadmierna prędkość, brawura za kółkiem oraz jazda pod wpływem alkoholu, to w debacie publicznej w zasadzie nie istnieje problem szkolenia kandydatów do nabycia prawa jazdy. A rzutuje on na bezpieczeństwo drogowe w większym stopniu, niż mogłoby się zdawać. Zaznaczmy, że raport uwzględnił jedynie kwestię szkoleniową, nie obejmując swoim zasięgiem stanu oraz oznakowania dróg, a także wspomnianych powyżej czynników głupoty ludzkiej.

Zobacz wideo

Choć już poprzednie kontrole w 2001, 2010 i 2014 roku wskazywały na konieczność zmian w systemie szkoleń, to Polska od dwóch dekad nieprzerwanie znajduje się w pierwszej piątce krajów unijnych z najgorszym wskaźnikiem ofiar śmiertelnych w wypadkach drogowych. To 10-krotnie więcej niż w Niemczech czy Austrii.

Najwyższa Izba Kontroli (NIK) wskazuje, że w Polsce nie istnieje spójny system szkolenia i egzaminowania przyszłych kierowców. Dopóki nie doprowadzimy do jego zmian, możemy zapomnieć o bezpieczeństwie na krajowych drogach. Twórcy raportu skrupulatnie przyjrzeli się przebiegowi każdego etapu szkolenia kierowców w naszym kraju.

Negatywny wpływ na stan bezpieczeństwa ruchu drogowego w Polsce nadal ma obniżanie standardów szkoleń oraz egzaminów państwowych na prawo jazdy

- wskazują autorzy raportu

Raport obejmujący lata 2018-2022 wskazuje m.in. na najmłodszych kierowców jako tych najbardziej niebezpiecznych. Powodują ponad dwa razy więcej wypadków, niż osoby w wieku 40-59 lat i prawie dwukrotnie częściej od kierujących w przedziale wiekowym 25-39.  A koszty jednostkowe takich zdarzeń i kolizji rosną — sięgają rocznie ponad 39 mln zł. Izba zwraca uwagę, że choć maleje rokrocznie liczba ofiar śmiertelnych oraz rannych, to jednak nadal rośnie odsetek wypadków z winy kierujących.

Sprawcy wypadków w Polsce według grup wiekowychSprawcy wypadków w Polsce według grup wiekowych fot. NIK

Winni? Kandydaci, ale też ośrodki 

Kontrole nie pozostawiły suchej nitki na słabości szkoleń. Duży odsetek egzaminów trzeba było przerywać, bo kandydaci stwarzali podczas egzaminu na drodze zagrożenie dla pozostałych uczestników ruchu (83,3 proc. przypadków). Wśród najczęstszych przewinień występowały kolizje, brak ustąpienia pierwszeństwa czy niestosowanie się do znaków drogowych. Oznacza to tylko jedno — przygotowanie kandydatów do nabycia prawa jazdy wyraźnie kuleje, co niewątpliwie ma wpływ na obniżenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym.

Przyczyny przerywania egzaminów w PolscePrzyczyny przerywania egzaminów w Polsce fot. NIK

Ale nie tylko kandydaci na kierowców dorzucają swoją "cegiełkę" do ogółu fatalnych statystyk. W ośrodkach szkoleniowych natrafiano na przypadki egzaminowania autami bez aktualnych badań technicznych, ograniczania liczby zadań czy nieprawidłowego wyznaczania placów manewrowych. Co więcej, w bazie pytań egzaminacyjnych natrafiono także na takie, gdzie prawidłowa odpowiedź okazuje się jednak błędna. No cóż, ryba psuje się od głowy. 

Wpływ na obniżenie poziomu egzaminów miało też dopuszczenie do zdawania w miejscach, w których teoretycznie łatwiej uzyskać prawo jazdy. Oznacza to, że kandydaci z największych miast nie mogą być sprawdzeni w warunkach drogowych, z jakimi będą mieć do czynienia na co dzień.

Źródło łatwych pieniędzy. Nieograniczona liczba podejść w tym samym dniu

Pod lupą znalazło się oczywiście samo finansowanie WORD. Nieograniczona liczba podejść (nawet kilka tego samego dnia) była źródłem nieograniczonych środków dla oddziałów. W latach 2016-2022 blisko 19 tys. osób zdawało egzamin praktyczny kilkukrotnie tego samego dnia. Rezultat? Średnia zdawalność egzaminu praktycznego w pierwszym terminie wyniosła nieco ponad 40 proc., zaś teoretycznego 65 proc. Oznacza to, że kandydat na kierowcę z marszu wsiadał za kółko, bez wcześniejszej refleksji nad błędami popełnionymi podczas poprzedniej części praktycznej. Emocje na drodze nigdy nie są dobrym doradcą.

Winni także starości. Problem systemowy

Nadzór starostów nad prowadzeniem szkolenia osób ubiegających się o uzyskanie uprawnienia do kierowania pojazdami również oceniono negatywnie. 

W każdym skontrolowanym starostwie nadzór sprawowany był w sposób nierzetelny, a w konsekwencji nie przyniósł oczekiwanych efektów. Przypadki naruszenia obowiązujących przepisów prawa stwierdzono niemal w każdym zbadanym obszarze, m.in.: w zakresie planowania i przeprowadzania kontroli, w tym zakresu kontroli, dokumentowania jej przebiegu, wymaganej częstotliwości oraz wydawania zaleceń pokontrolnych

- wylicza NIK.

Starostwa nie były odpowiednio przygotowane do realizowania nałożonych na nie ustawowych zadań zarówno pod względem organizacyjnym, jak i kadrowym. Problem jest więc systemowy i bez reform na wielu poziomach możemy zapomnieć o zmniejszeniu liczby śmiertelnych wypadków na drodze. Skoro po wielu latach wprowadzono drakońskie zmiany w taryfikatorze mandatów, to czas najwyższy zadbać o bezpieczeństwo na drodze również od strony szkoleniowej. Troska o życie uczestników ruchu drogowego wymaga działań na wielu polach.

Źródło: Najwyższa Izba Kontroli

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.