Pijany uciekał przed radiowozem. Teraz na dłużej odpocznie od kierowania

W poniedziałek 4 września policjanci z mysłowickiej drogówki prowadzili pościg za kierowcą, który nie zatrzymał się do kontroli. Okazało się, że był pod wpływem alkoholu i przewoził amfetaminę. Teraz na dłużej odpocznie od kierowania.

Więcej ciekawych tekstów znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

Od wczesnych godzin porannych mysłowicka drogówka (woj. śląskie) prowadziła wzmożone kontrole trzeźwości. Około 7 rano zauważono Skodę, której kierowca na ich widok zaczął zachowywać się nerwowo. Gdy ujrzał policyjnego "lizaka", gwałtownie przyspieszył.

Zobacz wideo "Sceny, które mrożą krew w żyłach". Policja opublikowała nagranie z pościgu

Policjanci natychmiast ruszyli za uciekającym 40-latkiem. Pościg przebiegał przez ulice dzielnic Janów, Wielka Skotnica i Bończyk i zakończył się dopiero na jednej z osiedlowych ślepych uliczek. Zdeterminowany kierowca opuścił swoje auto i postanowił zgubić "ogon" pieszo. Uciekiniera dopadł dopiero drugi patrol, który dołączył do akcji pościgowej. Jego sprint miał metę w rejonie dzielnicy Wielka Skotnica. 

Do alkoholu doszły jeszcze narkotyki

Po zatrzymaniu było już jasne, czemu kierowcy nie było po drodze z funkcjonariuszami prawa. Okazało się, że jest nietrzeźwy — badanie alkomatem wykazało w jego organizmie 0,7 promila alkoholu. To jednak nie był koniec jego kłopotów. Policjanci znaleźli przy nim kilkanaście działek amfetaminy. Wizyta w jego mieszkaniu okazała się jeszcze większym sukcesem mundurowych — znaleziono tam kolejne porcje narkotyków. Uciekiniera czeka teraz dłuższy rozbrat nie tylko z samochodem, ale i wolnością. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Plaga pijanych uciekinierów. Mysłowice pod ostrzałem

Nie tak dawno w okolicach Mysłowic miało miejsce podobne zdarzenie. W połowie sierpnia katowicka drogówka zmuszona była podjąć pościg za kierowcą, który nagle ruszył z miejsca podczas rutynowej kontroli. Wówczas mało brakowało, a potrąciłby jednego z policjantów. Jego brawurowa ucieczka zakończyła się w lesie, gdzie auto uciekiniera zostało zablokowane. Aby go zatrzymać, konieczne było użycie siły - 60-latka wyciągnięto z auta dopiero po wybiciu szyby. 

Mundurowi wybili szybę i obezwładnili kierującego. Badanie alkomatem wykazało, że kierujący chciał uniknąć sankcji za prowadzenie pojazdu „na podwójnym gazie

- relacjonował  okoliczności zatrzymania podkom. Łukasz Kloc dla Radia Piekary.

Mężczyźnie również grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Jak widać "podwójny gaz" nie pomaga w skutecznej ucieczce przed wymiarem sprawiedliwości. Całe szczęście, że w pogoni za wspomnianymi kierowcami nikt nie ucierpiał. Źródła: Śląska Policja, Radio Piekary

Więcej o:
Copyright © Agora SA