Polacy są pierwsi. Ale to chyba źle. Są pierwsi, bo... kradną najwięcej aut w Niemczech

Polska ponownie pojawiła się na ustach niemieckich komentatorów. Ale nie za sprawą wojny w Ukrainie czy konfliktu z UE. Zadecydowały o tym zdolności naszych rodaków. Zdolności do kradzieży samochodów. Polacy ewidentnie wrócili do gry za zachodnią granicą.

Więcej ciekawostek z rynku motoryzacyjnego znajdziesz również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Niemiecki Federalny Urząd Kryminalny opublikował raport dotyczący kradzieży samochodów u naszego zachodniego sąsiada w roku 2022. I ten nie brzmi najlepiej ani dla Niemców, ani dla Polaków. Dla Niemców jest zły, bo w tym kraju kradnie się coraz więcej pojazdów. Dla Polaków, bo to właśnie nasi rodacy najwyraźniej wyspecjalizowali się w kradzieżach za zachodnią granicą. A właściwie nie wyspecjalizowali, bo do specjalizacji jedynie wrócili po latach.

Część z was pewnie jeszcze pamięta powiedzenie funkcjonujące w Niemczech w latach 90. XX wieku. Brzmi ono tak: "Ukradli ci samochód? Jedź do Polski. On z pewnością już tam jest!".
Zobacz wideo Policjanci odzyskali auto, skradzione dziennikarzowi Bartłomiejowi Derskiemu

Jakie samochody kradną w Niemczech? Dominują marki rodzime

No dobrze, ale przejdźmy do konkretnych danych. W roku 2022 niemiecka policja otrzymała nieco ponad 40 tys. zgłoszeń dotyczących kradzieży pojazdów. Dla porównania w Polsce kradzieży było tylko 6157. A to nie koniec złych informacji dla Niemców. Jeszcze gorsza jest bowiem taka, że wynik na poziomie 40 tys. pojazdów oznacza aż 30-proc. wzrost. W roku 2022 z niemieckich ulic zniknęło o prawie jedną trzecią pojazdów więcej. To zatem nie tyle wzrost, co raczej lawinowy skok.

Z niemieckich ulic w roku 2022 zginęło 2155 Volkswagenów, 1614 Audi, 1598 Mercedesów, 1264 BMW i 826 Fordów. Niemieckie marki zatem dominują. Choć najbardziej imponujący wynik osiągnął Jeep. Złodzieje skradli tylko 309 amerykańskich pojazdów. Liczba ta jednak wystarczyła, aby skok zainteresowania kradzieżami Jeepów "wycenić" na 65 proc.

W Niemczech auta kradną imigranci. Polscy imigranci głównie

Imigranci są temu winni – pomyślicie. I tak, macie racje. Tyle że zaskoczeni możecie być faktem, którzy imigranci brylują w statystykach. Okazuje się bowiem, że w sprawy związane z kradzieżami pojazdów w Niemczech najczęściej zamieszani byli Polacy. Nie Syryjczycy, a Polacy. Niemieckie organy ścigania w przypadku kradzieży aut zatrzymały 1446 obywateli naszego kraju. Syryjczyków było "zaledwie" 357. To prawie pięciokrotnie mniejsza grupa. Numerem dwa okazali się Rumuni. Ich jednak było nadal "tylko" 946.

Na tym niekorzystne dla Polaków statystyki się jednak nie kończą. Zabawnie wygląda też zestawienie krajów, w których najczęściej odnajdywały się auta skradzione w Niemczech. I pewnie nie będziecie zaskoczeni gdy napiszę, że numerem jeden ponownie okazuje się być Polska. Na terenie naszego państwa odnalazło się 1180 pojazdów. Dla porównania w drugiej Holandii było ich już tylko 470, a trzeciej Belgii 280.

Kradzież teraz jest prosta. Przewiezienie przez granicę jeszcze prostsze

Wychodzi zatem na to, że polscy złodzieje znowu pojechali na saksy? Owszem. Tylko teraz mają dużo łatwiej niż w latach 90. XX wieku. Bo wtedy samochód trzeba było nie tylko ukraść, ale także przemycić przez granicę np. na podstawie sfałszowanych dokumentów. Teraz tych granic nie ma. Kradzione auta za sprawą strefy Schengen mogą w sposób praktycznie niekontrolowany podróżować po całej Europie. Dlatego miejmy nadzieję, że proceder uda się zatrzymać. Zatrzymać, zanim wskaźnik kradzieży pojazdów w Niemczech dogoni statystyki z ostatniej dekady minionego wieku. Wtedy rocznie z ulic znikało 100 tys. pojazdów.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.