Czy śmieciarka może jechać pod prąd? A co jeśli obrysuje samochód? Przepisy

W kontekście śmieciarek w ruchu miejskim na usta ciśnie się jedno pytanie. Większy rzeczywiście może więcej? Pojazdy te mają większe uprawnienia w ruchu. Te nie są jednak bezgraniczne. Granicę wyznaczają żółte światła błyskowe.

Większą ilość ciekawostek związanych z przepisami drogowymi znajdziesz również w materiałach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

W ruchu miejskim czasami trudno jest poruszać się małym samochodem segmentu B. Zwłaszcza na osiedlach i z uwagi na ograniczoną ilość przestrzeni, pojawia się problem z zawróceniem czy wykonaniem innego manewru. W tak ukształtowanej rzeczywiści muszą się jednak odnaleźć drogowe kolosy, a więc właśnie śmieciarki. I stwierdzenie kolosy nie pojawia się na wyrost. Przeciętna śmieciarka ma bowiem przeszło 9 metrów długości, a do tego waży ponad 6 ton.

Zobacz wideo Nie ustąpił pierwszeństwa kobiecie z wózkiem. O krok od tragedii

Czy śmieciarka może jechać pod prąd?

Uprzywilejowanie śmieciarek w ruchu nie ma jednak wiele wspólnego z ich rozmiarami. Wynika w dużej mierze z faktu, że pojazdy te wyposaża się w żółte światła błyskowe. A ich status został opisany w art. 54 ust. 1 i 2 ustawy Prawo o ruchu drogowym. Te zapisy oznaczają dwie rzeczy:

  • Po pierwsze żółte sygnały błyskowe może wysyłać pojazd wykonujący na drodze prace porządkowe, remontowe lub modernizacyjne.
  • Po drugie pojazd wysyłający żółte sygnały błyskowe może, pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności, nie stosować się do przepisów o obowiązku jazdy na jezdni lub przy jej prawej krawędzi oraz o zatrzymaniu i postoju.

Powyższa podstawa prawna pozwala na udzielenie odpowiedzi na pierwsze pytanie pojawiające się w tytule. A więc śmieciarka nie może jechać pod prąd. Nie ma takich uprawnień. Może nie stosować się do jazdy przy prawej krawędzi czy łamać przepisy w zakresie zatrzymania i postoju. Tyle że też pod warunkiem zachowania szczególnej ostrożności. To wymóg niezbędny.

Śmieciarka porysowała zaparkowany samochód. Kto zapłaci za szkodę?

A co jeśli śmieciarka obrysuje samochód? Tu pojawia się jeszcze większy problem. Kierowca pojazdu zbierającego odpady zawsze może źle ocenić odległość i uderzy w inny samochód. Powiem więcej, czasami nawet nie zdaje sobie sprawy z tego, że doszło kolizji. Tego typu zdarzenia niestety kończą się często w ten sposób, że śmieciarka odjeżdża, a właściciel auta zostaje z kosztami naprawy. Nie zawsze, ale w wielu przypadkach.

Jak udowodnić winę śmieciarki i tym samym to z jej OC ściągnąć środki konieczne na naprawę pojazdu? Sposobów na to jest kilka. Mowa o:

  • skorzystaniu z osiedlowego monitoringu. Zdarzenie mogło zostać zarejestrowane przez pobliską kamerę. Zapis taki będzie stanowił dowód w sprawie.
  • uzyskaniu zeznań świadków, czyli np. sąsiadów, którzy widzieli zdarzenie z okna, ewentualnie będąc przed blokiem.

Jak udowodnić winę śmieciarki za kolizję?

Gdy posiadacz auta ma nagranie z monitoringu, ewentualnie zeznania świadków, powinien zgłosić zdarzenie na policję. Może to zrobić telefonicznie – prosząc o przyjazd patrolu lub osobiście – udając się na komisariat. I warto pamiętać o tym, że nawet w przypadku nieprawidłowo zaparkowanego auta, gra jest warta świeczki. Parkowanie pod zakazem nie uprawnia kierowcy śmieciarki do spowodowania szkody – powinien on zgłosić sprawę straży miejskiej i poczekać na usunięcie auta.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.