W wypadku w Szaflarach zginęła egzaminowana. Egzaminator prawomocnie skazany

Sąd prawomocnie rozstrzygnął sprawę sprzed blisko 5 lat. Egzaminowana na niestrzeżonym przejeździe kolejowym, wjechała wprost pod nadjeżdżający pociąg. Zginęła. Egzaminator dostał wyrok opiewający na półtora roku więzienia.

O najważniejszych wydarzeniach ze świata motoryzacji opowiadamy również w tekstach publikowanych w serwisie Gazeta.pl.

Sprawa poruszyła całą Polskę. W sierpniu 2018 roku w Szaflarach koło Nowego Targu doszło do tragicznego wypadku. Egzaminacyjne Suzuki prowadzone przez 18-latkę wjechało na niestrzeżony przejazd kolejowy. Pojazd zatrzymał się i zgasł. Kobieta próbowała odpalić silnik i odjechać z miejsca. To niestety się nie udało. W czerwonego hatchbacka uderzył rozpędzony pociąg. Tyle że przed zderzeniem 66-letni egzaminator uciekł z auta i zostawił egzaminowaną. Kobieta nie przeżyła wypadku.

Zobacz wideo Ignorowanie znaku STOP to najczęściej popełniany błąd na przejazdach kolejowych

Egzaminator oskarżony o niezatrzymanie auta przed przejazdem kolejowym

Wnioski śledczych? Egzaminator być może działał w obronie własnego życia, ale zdaniem prokuratury to on ponosił sporą część winy za zdarzenie. Egzaminowana nie miała bowiem prawa jazdy. Egzaminator został zatem obwiniony za niezatrzymanie samochodu przed niestrzeżonym przejazdem kolejowym. W końcu miał dodatkowy pedał hamulca, przy pomocy którego mógł nie dopuścić do wjechania na przejazd kolejowy. Tym bardziej że przed nim ustawiony był znak B-20 "stop". Dodatkowy zarzut dotyczył nieudzielenia pomocy zmarłej 18-latce.

Apelacja podtrzymała wyrok sądu I instancji. 1,5 roku więzienia dla egzaminatora

We wrześniu 2022 roku zakończyła się sprawa w pierwszej instancji. Sąd Rejonowy w Nowym Targu za nieumyślne naruszenie zasad ruchu drogowego skazał egzaminatora na 1,5 roku więzienia, 150 tys. zł nawiązki dla rodziny zmarłej, dwuletni zakaz prowadzenia samochodów oraz pięcioletni zakaz wykonywania zawodu egzaminatora. Mężczyzna będzie musiał zwrócić też 42 tys. zł kosztów procesowych. Skazany odwołał się od wyroku. Ten został jednak utrzymany w mocy 14 czerwca 2023 roku przez Sąd Okręgowy w Nowym Sączu. To orzeczenie jest prawomocne. Nie ma możliwości złożenia apelacji. Egzaminatorowi pozostaje jedynie kasacja do Sądu Najwyższego.

Sędzia Bogdan Kijak z Sądu Okręgowego w Nowym Sączu w uzasadnieniu swojej decyzji powiedział, że "Nie jest tak, że odpowiedzialność za wypadek ponosi tylko kierujący pojazdem. Odpowiedzialność może ponosić każdy uczestnik ruchu drogowego. W ocenie Sądu Okręgowego w Nowym Sączu, Sąd Rejonowy prawidłowo przyjął, że oskarżony był uczestnikiem ruchu drogowego. W samochodzie egzaminatora jest dodatkowy hamulec. Jest to zainstalowany w tym celu, aby egzaminator mógł reagować na sytuacje zagrożenia bezpieczeństwa w ruch drogowym".

Wyciągnijmy wnioski. Nie tylko z zachowania egzaminatora

Wyrok i tak jest dość "łagodny". Prokurator żądał bowiem dla egzaminatora kary 3 lat pozbawienia wolności. Sąd ani pierwszej, ani drugiej instancji nie przychylił się jednak do takiego stanowiska. To raz. Dwa życia 18-latce zwrócić się niestety nie da. Tak, kobieta ewidentnie popełniła błąd. Tyle że znajdowała się pod opieką. A może właściwie to powinna się znajdować. Nie chodzi jednak teraz o palenie egzaminatora z Nowego Targu na stosie. Bardziej kluczowe jest to, aby z tragicznego scenariusza wyciągnąć wnioski. A te wyciągnął nie tylko sąd, ale i Państwowa Komisja Badania Wypadków Kolejowych.

Z jej raportu wynika, że pociąg, który uderzył w egzaminacyjne Suzuki, był prowadzony przez... kandydata na maszynistę. Przejazd był dla niego przejazdem egzaminacyjnym. To raz. Dwa maszynista za późno uruchomił hamulec awaryjny. Przez to prędkość pojazdu udało się zredukować z 89 do 56 km/h. Dokładnie przy takiej szybkości doszło do uderzenia w samochód egzaminacyjny.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.