Ulewne deszcze w Hiszpanii zamieniły ulice w potoki. Samochody zmywało z dróg

Czwartkowe ulewy, które nastąpiły po przedłużającej się suszy, zmieniły ulice hiszpańskich miast w potoki. W wielu miejscowościach, zwłaszcza tych położonych nad Morzem Śródziemnym, woda porywała pieszych oraz samochody.

W wyniku ulewnych opadów wiele miejscowości zostało dosłownie zalanych. Najbardziej ucierpiały trzy regiony - Murcja, Andaluzja i Walencja. W mediach społecznościowych pojawia się coraz więcej materiałów obrazujących zmagania mieszkańców z bezlitosnym żywiołem. Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie Gazeta.pl.

Powodzie w Hiszpanii

Bardzo zła sytuacja jest w mieście Molina de Segura w regionie Murcja. Właśnie z niego pochodzi nagranie, które świetnie obrazuje skalę powodzi. Widzimy na nim czerwone BMW E36 Compact, którego kierowca usiłował przejechać przez skrzyżowanie. Niestety, woda płynąca po jezdni dosłownie zmyła pojazd, ściągając go kilkadziesiąt metrów w dół ulicy.

Oprócz południowo-wschodniej części kraju, ulewne deszcze nawiedziły także środkową Hiszpanię m.in. stolicę kraju Madryt oraz jego okolice. Jak poinformowała krajowa agencja meteorologiczna AEMET, cytowana przez TVN24, w niektórych miejscach Walencji w zaledwie kilka dni spadło więcej deszczu niż przez ostatnie pół roku. Co więcej, w gminie Ontinyent padł rekord najwyższej skumulowanej sumy opadów w ciągu jednego dnia w maju w ciągu ostatnich 100 lat wynoszący 130 litrów wody na metr kwadratowy. Według agencji opady deszczu w Hiszpanii między 1 października a 23 maja były o 27 proc. niższe od średniej w tym okresie.

Właściciele pojazdów mają powody do zmartwień

Niestety, właściciele podtopionych pojazdów już teraz muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami. W trakcie zalania woda dostaje się niemal w każdy zakamarek pojazdu, co w przyszłości wiąże się z rozległą korozją, a także dość uciążliwymi usterkami elektryki. W przypadku nowoczesnych samochodów naszpikowanych różnego rodzaju systemami i elektroniką tego typu sytuacje są wręcz zabójcze. W przypadku awarii dojście do źródła problemów graniczy z cudem, a potencjalne koszty często czynią naprawę kompletnie pozbawioną ekonomicznego sensu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.